Przed nami dzień, który może rozstrzygnąć jeden z najbardziej niespodziewanych wielkotourowych pojedynków w ostatnich latach. Oto na trasie do Pieve di Soligo prawdziwą bitwę stoczą Jhonatan Narváez, Paul Magnier oraz wspierające ich zespoły. Stawką będzie cyklamenowa koszulka za klasyfikację punktową, która w razie zwycięstwa etapowego mistrza Ekwadoru na 99,9% poleci z nim po wyścigu do domu. Czy kolarz UAE Team Emirates-XRG będzie autorem sensacji, czy też Soudal Quick-Step przedłuży swoje nadzieje i wszystko rozstrzygnie się dopiero w Rzymie? Oto przed nami moment prawdy w walce o cyklamen.
Kiedy przed startem 109. edycji Giro d’Italia patrzyło się na trasę 18. etapu, to można było zadać sobie w głowie pytanie, czy taki odcinek na pewno jest potrzebny w 3. tygodniu zmagań. Już w środę do głosu doszli bowiem, zgodnie z oczekiwaniami, najlepsi uciekinierzy, więc kreowanie dzień po dniu okazji dla nich nieco mija się z celem. Okej, wczoraj powalczyli ci, którzy radzą sobie na podjazdach, dziś trzeba będzie ich przetrwać nieco mniej, ale to nadal nie jest etap dla sprinterów, a przynajmniej nie przy obecnym układzie sił w peletonie 109. Giro d’Italia.
Po 17 etapach La Corsa Rosa jesteśmy jednak w zupełnie innym miejscu, niż byliśmy przed startem włoskiej trzytygodniówki. Czas pokazał bowiem, że najszybsi zawodnicy w stawce nie potrafili wykorzystać wielu szans, a takie odcinki jak ten czwartkowy są poza ich zasięgiem. Jednocześnie podczas wyścigu wykreował się niespodziewany bohater, jakim jest Jhonatan Narváez – mistrz Ekwadoru z UAE Team Emirates-XRG przyjeżdżał do Italii jako pomocnik Adama Yatesa, a tymczasem wygrał 3 etapy i po 17. etapie jest liderem klasyfikacji punktowej. Jeśli wszystko pójdzie po myśli 29-latka i jego ekipy, to już w czwartek ten może praktycznie przypieczętować swój triumf w tym zestawieniu, albowiem rywalom mogą pozostać już tylko iluzoryczne, matematyczne szanse na zdobycie cyklamenowej koszulki. Aby jednak tak się stało, „El Lagarto” musi na trasie 18. etapu solidnie zapunktować. Najlepiej dla niego byłoby, gdyby wygrał etap, na którego mecie czeka aż 50 oczek, ale i nieco mniejsze zyski mogą okazać się być wystarczające. Dziś bowiem Paul Magnier traci do niego 12 punktów, a Ekwadorczyka stać na powiększenie swojego dorobku także na lotnych premiach na 19. i 20. odcinku, gdzie Francuz będzie praktycznie bez szans. 63 punkty przewagi przy wjeździe do Rzymu dadzą Jhonatanowi Narváezowi spokojny sen, mniej pozostawi furtkę, że sprinter Soudal Quick-Step może wygrać lotną premię i etap, co przy jednoczesnym zerowym dorobku kolarza UAE Team Emirates-XRG przyniosłoby zmianę na ostatnią chwilę. Dziś jest zatem dzień, w którym Ekwadorczyk może sobie taki zapas wypracować.
Nie ma co jednak na sucho rozmawiać o punktach, a najlepiej osadzić walkę o nie w kontekście czwartkowej trasy. Kolarze wyruszą z Fai della Paganella i na 171 kilometrach teoretycznie czeka na nich jedynie nieco ponad 2 tysiące metrów przewyższenia. Jakby tego było mało, sporo trudności nastąpi tuż po starcie – na 20. kilometrze zawodnicy zaczną wjeżdżać do Civezzano (4,9 km; 6,2%), po chwili będzie jeszcze poprawka w Madrano (2,6 km; 5,1%). To idealny teren, by zawiązała się mocna ucieczka, ale czy ktoś będzie chciał ją odpuścić? Jeśli do przodu ruszy Jhonatan Narváez, to Soudal Quick-Step dysponujące wciąż 8-osobowym składem musi zrobić wszystko, by skasować Ekwadorczyka. Jeśli jednak pojedzie grupa bez obecnego lidera klasyfikacji punktowej, to UAE Team Emirates-XRG będzie musiało reagować, a może im w tym pomóc grupa zespołów licząca na sprint ze zredukowanego peletonu – w tym wyścigu na taki scenariusz niejednokrotnie grał już Movistar Team, którego wspierać potrafili kolarze m.in. NSN Cycling Team, XDS Astana team czy Netcompany INEOS.
Kolejne kilometry będą już dużo prostsze, więc teoretycznie pogoń dużej grupy będzie stosunkowo prosta, aczkolwiek wszystko będzie zależało od liczebności ewentualnej ucieczki, a także jej składu. Tuż przed półmetkiem stawka wjedzie co prawda na Fastro (3,2 km; 3,9%), ale na faktyczne trudności przyjdzie kolarzom poczekać aż do 125. kilometra. Wówczas zaczną się kolejne schodki, w postaci m.in. Combai (1,9 km; 6,2%), które będą stanowiły rozgrzewkę przed kluczowym momentem dnia – 9300 metrów przed metą zawodnicy wjadą na bardzo strome Muro di Ca’ del Poggio (1,1 km; 12,3%). Przed wyścigiem zastanawiałem się, czy sprinterzy będą w stanie przetrwać tę ścianę – obecnie jestem prawie pewien, że nie zrobi tego ani Paul Magnier, ani wielu innych szybkich zawodników, którzy mogliby rzucić wyzwanie Jhonatanowi Narváezowi. Soudal Quick-Step musi jednak wykombinować coś, by Ekwadorczyk nie dojechał w 1. grupie do tej ścianki – niezależnie od tego czy tą 1. grupą będzie odjazd, czy też peleton. W przeciwnym wypadku walka o cyklamen może nam się rozstrzygnąć już dziś.
Oto, co na temat 18. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
18. etap (28.05, czwartek): Fai della Paganella – Pieve di Soligo (171 km | 2050 m)
Czwartkowy etap, zależnie od tego kto go omawia, albo jest dedykowany sprinterom, albo też jest jednym z tych, gdzie ci nie mają szans. Wszystko bowiem zależy od tego, czy na profil tego odcinka spojrzymy jedynie powierzchownie – wówczas niespecjalnie widać tu trudności, czy też jednak przyjrzymy mu się dokładniej. W tym drugim przypadku dostrzeżemy wiele zmarszczek terenu takich jak np. Combai (1,9 km; 6,2%), a wszystko zwieńczy bardzo strome Muro di Ca’ del Poggio (1,1 km; 12,3%). Z jego szczytu do mety pozostanie tylko 9 kilometrów. Czy któryś ze sprinterów wraz ze swoją ekipą zdoła upilnować tu ucieczkę dnia, a następnie przetrwać trudności by zafiniszować w Pieve di Soligo? Daję na to 50% – w końcu albo się uda, albo się nie uda.




Pogoda
Przed kolarzami kolejny bardzo ciepły dzień – podczas 18. etapu Giro d’Italia należy spodziewać się około 30 stopni Celsjusza. Podobnie jak w środę, tak i w czwartek teoretycznie ma być słonecznie, ale synoptycy nie wykluczają przelotnych opadów deszczu bądź nawet burz. Aura w regionie jest bowiem obecnie bardzo zmienna, a to może wpłynąć na przebieg rywalizacji.
Faworyci
Skoro już odmieniłem nazwisko Jhonatana Narváeza (UAE Team Emirates – XRG) przez wszystkie możliwe przypadki, to od niego właśnie trzeba zacząć omawianie faworytów 18. etapu. Mistrz Ekwadoru staje przed szansą na zostanie pierwszym od 14 lat nie-sprinterem, który wygrałby klasyfikację punktową. Teoretycznie 29-latek ma wszystko, co niezbędne, by wygrać ten odcinek – jest bardzo szybki, czwartkowe trudności nie powinny sprawić mu problemu, a przy tym udowodnił, że jest w świetnej formie. Problemem może być jednak fakt, że „El Lagarto” nie może liczyć na wsparcie mocnego zespołu – u jego boku pozostało zaledwie 4 kolarzy, a większość z nich, w tym i sam Ekwadorczyk, w ostatnich dniach sporo uciekali. To mogło zostawić ślad w nogach, z czego skrzętnie zapewne spróbują skorzystać bardziej ekonomicznie jeżdżący rywale.
Fakt, że UAE Team Emirates – XRG nie powinno odpuścić żadnej mocniejszej ucieczki bez Jhonatana Narváeza, a Soudal Quick-Step znowu powinno kasować każdą akcję z Ekwadorczykiem sprawia, że finalnie możemy zobaczyć scenariusz podobny do tego z etapów nr 4 i 12. Ten pierwszy wygrał właśnie 29-latek, który w Cosenzie ograł Orluisa Aulara (Movistar Team), za drugim razem grupę ubiegł atakiem w końcówce Alec Segaert (Bahrain-Victorious), a peleton w Novi Ligure przyprowadził Toon Aerts (Lotto Intermarché). Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy ponownie obejrzeli trwającą przez kolejne kilometry próbę odseparowania sprinterów i finisz ze zredukowanej grupy, z której ewentualnie skakać próbowaliby kolarze właśnie pokroju 23-letniego Belga.
Sojusznikiem dla UAE Team Emirates – XRG w takim scenariuszu będzie bez wątpienia Movistar Team, choć warto pamiętać, że grupa ta również jest mocno zmęczona licznymi ucieczkami, a Enric Mas czy Einer Rubio mają jeszcze w perspektywie odjazdy na 19. i 20. etapie. Lorenzo Milesi, Nelson Oliveira czy Iván García Cortina powinni jednak wykonać tytaniczną pracę dla Orluisa Aulara, który w środę przyprowadził peleton za plecami uciekinierów. Hiszpańska grupa wciąż czeka na swój etapowy triumf, a mistrz Wenezueli powinien dostać jeszcze jedną, ostatnią szansę od swojego zespołu.
W pracy widziałbym także kolarzy NSN Cycling Team. W razie dobrej formy dnia Ethan Vernon bądź Corbin Strong powinni przetrwać czwartkowe trudności, a następnie w sprincie ze zredukowanego peletonu otworzy się przed nimi historyczna szansa na 1. w karierze triumf etapowy podczas wielkiego touru. Szwajcarska drużyna, może poza Janem Hirtem, powinna zrobić wszystko, by zagrać na scenariusz takiego sprintu. Nieco mniej spodziewałbym się po kolarzach Netcompany INEOS, który są w pełni skupieni na Thymenie Arensmanie i jego walce o klasyfikację generalną – Ben Turner powinien jednak otrzymać wolną rękę, a kto wie, może uda się, że i ktoś da choć jedną czy dwie zmiany na rzecz dynamicznego Brytyjczyka. Na taki finisz z przerzedzonej grupy zagrać powinna także XDS Astana Team, której barw broni Guillermo Thomas Silva, a także EF Education – EasyPost, które może liczyć na solidnego w tym wyścigu Madisa Mihkelsa.
W takim sprincie udział wziąć mogą także tacy zawodnicy jak wspominany już Toon Aerts (Lotto Intermarché) oraz Edoardo Zambanini (Bahrain-Victorious), Francesco Busatto (Alpecin-Premier Tech), Luca Mozzato (Tudor Pro Cycling Team), Lukáš Kubiš (Unibet Rose Rockets) czy David González (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Potrzebujące się jakoś bronić Soudal Quick-Step, jeśli nie uda im się odpuścić jakiejś grupy bez Jhonatana Narváeza, zawsze może zagrać kartą takich kolarzy jak Jasper Stuyven czy Andrea Raccagni Noviero.
Oczywiście istnieje też opcja, że faktycznie zobaczymy skuteczny odjazd, a w nim zabraknie wyżej wymienionych zawodników. Poprzez taką akcję o etapowy triumf powalczyć mogliby m.in. Alberto Bettiol (XDS Astana Team), Simone Gualdi (Lotto Intermarché), Darren Rafferty (EF Education – EasyPost), Fran Miholjević (Bahrain-Victorious), Mirco Maestri (Team Polti VisitMalta) czy nawet niezmordowany, 3-krotnie drugi Andreas Leknessund (Uno-X Mobility).
Harmonogram
Start etapu: 13:30
Prognozowany finisz: 17:05-17:30
Transmisja TV: 13:00-17:45 (Eurosport 2 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Podsumowanie 1. tygodnia wyścigu
- Podsumowanie 2. tygodnia wyścigu
- Wszystkie artykuły










Szkoda, że organizatorzy nie zdecydowali się umieścić mety na tym włoskim Mur de Huy. Może być dzisiaj ciekawie. Jutro pewnie Jonas Brothers zrobią jatkę na krolewskim etapie, a w sobotę raczej obstawiałbym ucieczkę górali i jakieś dogrywki w drugim wyścigu.
Ciekawy i przydatny opis oraz analiza.
Ciekawie. Wolę takie teksty niż podsumowanie etapu.
Ależ ten Probosz jest spięty a przy tym męczący 🙁
Norbert na szczęście po Giro będą mu już dawać same ogórki 😉 przynajmniej dotyczchas tak to wyglądało. Aż „strach” pomyśleć co będzie jak p. Jaroński (który przynajmniej ma swój wdzięk i przynajmniej ja go lubię) przejdzie na emeryturę i zostaną do duetu p. Probosz czy – chyba jeszcze gorzej – p. (Nie)Szczęsny. No, jest jeszcze p. Błachut, który akurat daje radę (zawsze lubię jak gasi Probosza gdy ten zaczyna „politykować” na antenie, np. ostatnio sugerując, że to przez ocieplenie klimatu można jeździć na rowerze w Alpach… wiosną xD).
Ricky masz racje co do proboszcza. Nigdy nie zapomne jak robil z siebie posmiewisko i pokazywal ,ze juz wzial 4 dawke szczepion3k. Czesto robi blazna z siebie.
Taa.. p. Probosz przeżywa jakieś wewnętrzne walki sam ze sobą, strasznie psuje oglądanie Giro 🙁
Dobrze że na TDF będzie duet mistrzów p. Jaroński + Ryba 🙂