Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) okazał się zwycięzcą 16. etapu tegorocznej edycji Giro d’Italia. Tym samym reprezentant Danii zapisał na swoim koncie czwarte etapowe zwycięstwo. Duńczyk umocnił się oczywiście na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. 

Po dniu przerwy kolarzom przyszło się zmierzyć z wymagającym etapem o długości 113 kilometrów (Bellinzona – Carì). Najpierw panowie musieli sobie poradzić z premiami górskimi 3. oraz 2. kategorii, a na sam koniec czekała na nich finałowa wspinaczka 1. kategorii – 11,7 km ; 7,9%. Ten odcinek mógł wpłynąć na losy klasyfikacji generalnej tegorocznego wyścigu, zwłaszcza w kontekście walki o podium.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 14:00. Na starcie nie pojawił się Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla). Niemiecki sprinter zmaga się z problemami żołądkowymi (wirusowa infekcja przewodu pokarmowego). Krótko po rozpoczęciu wtorkowych zmagań byliśmy świadkami licznych ataków. Zaangażowali się w nie m.in.: Jardi Christiaan van der Lee i Markel Beloki (EF Education-EasyPost), Diego Ulissi (XDS Astana Team), Johan Jacobs (Groupama FDJ-United) czy też Tim Naberman (Team Picnic PostNL). W peletonie pracowała ekipa Team Visma | Lease a Bike. Później do głosu doszedł również zespół Lidl-Trek. Sytuacja na trasie była bardzo dynamiczna. Pojawiły się kolejne ataki i kontry, tym razem z udziałem zawodników UAE Team Emirates-XRG. Uczestniczyli w nich Igor Arrieta, Jan Christen i Jhonatan Narváez. Problemy w peletonie mieli natomiast Jonathan Milan (Lidl-Trek) i Paul Magnier (Soudal Quick-Step). Górską premię 3. kategorii – Torre (4,7 km ; 5,6%) na własną korzyść rozstrzygnął Giulio Ciccone (Lidl-Trek).

Finalnie z przodu utworzyła się nam ponad 10-osobowa grupka, w której jechali m.in.: Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Jardi Christiaan van der Lee (EF Education-EasyPost), Josh Kench (Groupama-FDJ United), Einer Rubio (Movistar Team), Chris Harper (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team), Filippo Zana (Soudal Quick-Step), Jan Christen Jhonatan Narváez (UAE Team Emirates-XRG) oraz Diego Ulissi (XDS Astana Team).

Ta grupka miała jakieś pół minuty zapasu nad peletonem. Cały czas czujnie jechała ekipa Team Visma | Lease a Bike. Wielkimi krokami zbliżała się premia górska 2. kategorii – Leontica (3 km ; 8,5%). Problemy w głównej grupie miał Markel Beloki (EF Education-EasyPost). Tempo dyktował tam z kolei Tim Rex (Team Visma | Lease a Bike). Wkrótce w czołówce doszło do podziału, a dogoniony został Josh Kench. Na szczycie podjazdu 2. kategorii jako pierwszy pojawił się Giulio Ciccone. Włoch zbliżał się do lidera klasyfikacji górskiej – Jonasa Vingegaarda. W tym momencie Duńczyk miał na koncie 161 punktów, a Ciccone zgromadził ich 102.

Na skutek przyspieszenia Ciccone jechał na solo, ale wkrótce dołączyli do niego Rubio, Harper, Ulissi i Narváez. 61 kilometrów przed metą peleton tracił 1,5 minuty. Z tyłu sytuację kontrolowała holenderska formacja Team Visma | Lease a Bike. Następnym przystankiem na mapie wtorkowego etapu była premia górska 3. kategorii – Torre. Giulio Ciccone absolutnie nie odpuszczał i sięgnął tam po kolejne 9 punktów do klasyfikacji górskiej. Jakiś czas później peleton dogonił kilku zawodników, którzy wcześniej uciekali razem z Ciccone. Do głównej grupy wrócili m.in. Filippo Zana i Jan Christen. Na podjeździe 2. kategorii – Leontica po raz kolejny równych sobie nie miał reprezentant Włoch. Tym samym strata do Vingegaarda zmalała do 32 punktów. Kontakt z czołówką stracił Diego Ulissi.

Na 40 kilometrów do mety peleton tracił do 4-osobowej czołówki 2 minuty. Na lotnym finiszu Ludiano najlepszy okazał się oczywiście Jhonatan Narváez. Ekwadorczyk walczył przecież o triumf w klasyfikacji punktowej. Po lotnej premii Ludiano miał już tylko 2 punkty straty do Paula Magniera. Następnie Diego Ulissi został „wchłonięty” przez główną grupę. 24 kilometry przed metą prowadząca czwórka miała 1 minutę i 50 sekund przewagi nad peletonem. Kolarzom Team Visma | Lease a Bike pomagała ekipa Decathlon CMA CGM Team. Główna grupa mocno odrabiała, a z czołówki odpadł Jhonatan Narváez. Na peleton poczekał też Giulio Ciccone. Na 16 kilometrów do mety Harper i Rubio mieli zaledwie 50 sekund zapasu.

Na premii Red Bull KM jako pierwszy zameldował się Chris Harper, który wywalczył dla siebie 6-sekundową bonifikatę czasową. 4 sekundy zdobył tam Einer Rubio, a po 2 sekundy z peletonu skoczył Filippo Magli (Bardiani CSF 7 Saber). Na solo jechał Harper. Na czele peletonu pojawiły się koszulki Red Bull-BORA-hansgrohe, w tym m.in. Mick van Dijke. Dogoniony został Rubio. Byliśmy już na finałowej wspinaczce, a tempo zaczął dyktować Victor Campenaerts (Team Visma | Lease a Bike). Duże problemy miał Giulio Pellizzari (Red Bull-BORA-hansgrohe), który został za główną grupą.

Chwilę później dogoniono Harpera. Kolejnymi kolarzami, którzy nie wytrzymali tempa w grupie faworytów byli Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious) i Ben O’Connor (Team Jayco AlUla). Swoją misję wykonał Victor Campenaerts, a dla lidera zaczął pracować Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike). W czołowej grupie jechało około 10 zawodników, odpadł z niej Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team). Jego los podzielili później Derek Gee-West (Lidl-Trek) i Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team). Na atak zdecydował się z kolei Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który ruszył na solo.

Próbował za nim jechać Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), ale ostatecznie Austriak znalazł się w grupce pościgowej, a wraz z nim jechali tam Egan Bernal i Thymen Arensman (Netcompany INEOS), Jai Hindley (Red Bull-BORA-hansgrohe), Davide Piganzoli oraz Derek Gee-West. Duńczyk wyrobił sobie sporą przewagę nad rywalami i pewnie zmierzał po czwarty etapowy triumf na tegorocznym wyścigu. Dla Arensmana pracował Bernal. Vingegaard miał nad nimi minutę przewagi.

W pewnym momencie kontakt z grupką pościgową stracili Derek Gee-West i Davide Piganzoli. Swojej szansy szukał Thymen Arensman, ale czujnie jechali Felix Gall Jai Hindley. Vingegaard zbliżał się do mety. Do grupki Galla zdołał dojechać jeszcze Gee-West. Ostatecznie po pewne zwycięstwo sięgnął Jonas Vingegaard (czwarty etapowy triumf na tej imprezie). Na drugim miejscu przyjechał Felix Gall, a trzeci był Jai Hindley. Na prowadzeniu w generalce umocnił się Jonas Vingegaard. Do zakończenia tegorocznej rywalizacji pozostało pięć etapów.

Wyniki 16. etapu Giro d’Italia 2026:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułJay Vine: „Mentalnie to dla mnie ciężki rok”
Następny artykułJonas Vingegaard: „Zobaczymy, co przyniesie nam reszta tygodnia”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
11 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Don
Don

Kolarz nudny do bólu ale aktualnie lepszy jest tylko jeden.Brawa dla Galla, gdyby nie Vini wygrały w cuglach.

Łukasz
Łukasz

Vini, vidi, vici. Bardzo dobrze, że jest mocny to zapowiada ciekawszą rywalizację na TdF. Umówmy się ogląda się wielkie toury, ale i tak najważniejsza jest pętla. Dlatego z niecierpliwością czekam na lipiec 😎

Mikołaj
Mikołaj

Vini poza zasięgiem dzisiaj to dopiero im dołożył. W walce o podium też za bardzo się nic nie dzieje Gall jest silniejszy od reszty a Arensamana nie ma kto za bardzo gonić. Mam nadzieję że tutaj coś się jeszcze zadzieje.

Ricky
Ricky

Co ten Jonas, zamierza skosić wszystkie górskie etapy?

Arnaud
Arnaud

@Don
Ale co takiego znowu nudnego było w tym dzisiejszym zwycięstwie Jonasa? Ja wiem, że dla niektórych etap jest nudny już na starcie, jak tylko widzą facjatę „duńskiego halibuta”, ale czy czasem jakieś 3/4 zwycięstw liderów na wielkich tourach tak właśnie nie wygląda? Kurcze, przecież nawet Tadek (jeżdżący ogólnie dużo bardziej porywająco) nie porywa się za często na jakieś samotne ataki kilkadziesiąt kilometrów przed metą na takim Giro czy TdF – aż za dobrze pamiętam ile to razy np. pan Probosz „szczytował” na antenie z powodu „fenomenalnej pracy” Rafała Majki, którą to Tadek „tylko” wykańczał, podobnie jak dziś Jonas.

Tajfun
Tajfun

Nie potrafię zrozumieć po co Decathlon pracował w peletonie dając odpoczywać czasem holownikom Vismy, po za tym wszystko zgodnie z przewidywaniami.
Nie oszukujmy się, po liście startowej było wiadomo, że Winogrona nikt nie ruszy, rywali ma słabych, ale za to równych.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Tajfun

Felix Gall awansował dziś na 2. miejsce w generalce i powiększył swoją przewagę nad wszystkimi bezpośrednimi rywalami.

Kamil
Kamil

Pellizzari +18 min, szkoda że choróbsko

MaciekSatan
MaciekSatan

Gdyby to Tadej wygrał, to…posypałyby się posty o koksie🙂 a tak? Cisza. 😂

Mmonet
Mmonet

Dotarliśmy do czasów gdzie ciekawsze są etapy płaskie. Komputeryzacja kolarstwa zabiła rywalizację. Kolarze są niewolnikami swoich cyferek i boją się „wychylić” nos poza nie. Są jak niewolnicy. A jak życie wiele razy pokazalo, szaleństwo i ryzyko plus adrenalina potrafi spowodować iż robi się wynik wbrew wszystkim przewidywaniom. Ale trzeba marzyć i zaryzykować sięgnąć po tę marzenia.

Don
Don

Do Arnaud
Może i masz rcję, akurat wtedy kiedy on rozdaje karty nie ma w tym nic nudnego . Miałem na mysli wyścigi kiedy mierzy sie z rownymi sobie, wtedy wybiera sobie „teraz opłaca mi się dawać zmiany , a teraz nie”.