Jhonatan Narváez (UAE Team Emirates – XRG) zachował najwięcej sił na finiszu 4. etapu Giro d’Italia, co dało mu zwycięstwo etapowe. Triumf ten poprawił nieco nastroje w ekipie, dla której ten wyścig rozpoczął się bardzo źle. Nie da się ukryć, że zwycięstwo etapowe było czymś, czego drużyna Ekwadorczyka bardzo potrzebowała.
Tegoroczne Giro d’Italia nie układało się dotąd po myśli ekipy UAE Team Emirates – XRG. Drużyna, która przyjechała na włoski wielki tour walczyć o najwyższe cele w klasyfikacji generalnej. Formacja ta straciła w 2. dniu rywalizacji aż 3 zawodników – Adama Yatesa, Marca Solera oraz Jaya Vine’a. Po dniu przerwy związanym z transferem do Włoch w drużynę wstąpiły jednak nowe siły. Bardzo aktywnie jechał Jan Christen, ale to jego kolega z zespołu, Jhonatan Narváez, wywalczył upragniony triumf.
2. etap tegorocznego Giro był dla nas bardzo zły. Bardzo chcieliśmy jak najszybciej o tym zapomnieć i zastąpić to pozytywnymi emocjami. Dobrze sobie poradziliśmy na ostatnich kilometrach, ale dla zespołu strata trzech kolarzy na 2. etapie była nieprzyjemna. Będziemy się starać zachować ducha walki i walczyć dalej w kolejnych dniach
— tłumaczył ekwadorski zawodnik. UAE Team Emirates – XRG mogła upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, gdyż w walce o różową koszulkę liczył się Jan Christen. Narváez zaznaczył jednak, że nie planowali długiej akcji i pochwalił pracę Movistaru, którą on i Szwajcar wykorzystali w końcówce.
Nie planowaliśmy ataku z dala od mety. Muszę przyznać, że Movistar wykonał świetną pracę. Spisali się naprawdę świetnie. My po prostu rozegraliśmy końcówkę po swojemu. Jan Christen spróbował skoczyć, bo walczył o maglia rosa. Jest młody i naprawdę mocny. Ja nie chciałem ruszać wcześniej, postanowiłem czekać na sprint.
Jhonatan Narváez na koniec rozmowy opowiedział nieco o swoich przygotowaniach do wyścigu. Kolarz z Ekwadoru otrzymał pozwolenie od ekipy na treningi w ojczyźnie, co pozwoliłó mu się przygotować na wysokości bez rozłąki z rodziną.
Mam w domu świetny zespół, to znaczy moją żonę. Przygotowała dla mnie wszystko. Trenowałem 3 miesiące w Ekwadorze. Dobrze się przygotowałem. Zespół dał mi też możliwość pozostania w domu podczas ćwiczeń wysokościowych. Doceniam wszystko, co mogłem zrobić, żeby tu przyjechać w dobrej kondycji. Tak też się stało, czemu wyraz dałem dzisiaj.
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Przewodnik po pomniejszych klasyfikacjach
- Wszystkie artykuły










Z jednej strony troszkę szkoda Movistar”u którzy bardzo ładnie odsiali co niektórych… z drugiej, ta akcja była bardzo fajna!