Foto: La Flèche Wallonne Féminine

Kolarska środa 22 kwietnia będzie stała przede wszystkim pod znakiem drugiego z klasyków wchodzących w skład tryptyku ardeńskiego, czyli Strzały Walońskiej. Z trasą, której kluczowym punktem jest finałowy Mur de Huy, zmierzą się najpierw panowie, a następnie ich śladem także panie. Wśród kobiet jedną z głównych faworytek będzie zwyciężczyni tego wyścigu z 2024 roku, czyli nasza Katarzyna Niewiadoma.

Jeśli Mediolan-San Remo jest tym wyścigiem, gdzie przez 6 godzin czekamy na ostatnie 40 minut, to Strzała Walońska mówi „pff, patrz na to” i oferuje nam trasę, która w zdecydowanej większości ostatnich edycji sprowadzała się do czekania przez 99% czasu na to, by cała rywalizacja rozegrała się na finałowych 1400 metrach. Paradoksalnie nie oznacza to, że wyścig ten jest pozbawiony emocji, albowiem już na wcześniejszych rundach często odsiewani są niektórzy spośród faworytów – czy to na skutek kraks, czy gorszej dyspozycji. O ile bowiem po latach pamięta się wyłącznie tych, którzy walczyli o triumf mierząc się ze „sztywnym Huyem”, o tyle warto też mieć świadomość, że w stosunku do Mediolan-San Remo, gdzie do kluczowych trudności duża grupa dociera niemal w komplecie, tu w walce o zwycięstwo liczy się na końcu zwykle około 30-40 kolarzy, a czasem nawet jeszcze mniej. Kto w tym roku uniesie ręce do góry na Mur de Huy? W przypadku panów przekonamy się około godziny 16:00, panie swoje zmagania zakończą zaś mniej więcej 1,5 godziny później.

Historia i rekordy

Przed nami 90. edycja Strzały Walońskiej, a zatem mamy tu do czynienia z wyścigiem z długą historią. Po raz pierwszy zmagania rozegrano w 1936 roku, aczkolwiek wówczas meta nie była jeszcze ulokowana na obecnie kojarzonym z wyścigiem Mur de Huy, a w Liège. Przez kolejne dekady ta regularnie migrowała, by słynna ścianka po raz pierwszy stała się lokalizacją finału w 1985 roku. Wówczas jednak trasa była jeszcze na tyle selektywna, że praktycznie co roku zwycięzca przyjeżdżał na metę sam, niejednokrotnie z wielominutową przewagą nad rywalami. Ostatni raz coś takiego mogliśmy jednak oglądać stosunkowo dawno, bo w 2003 roku, a od tamtej pory dopiero na finałowym Mur de Huy rozstrzyga się walka o zwycięstwo.

Jeśli chodzi o rekordzistów, to tabelę wszech czasów otwiera Alejandro Valverde – zwycięzca z 2006 roku oraz czterech kolejnych edycji z lat 2014-17. Po 3 wygrane w swoim dorobku ma aż 5 różnych zawodników, a mianowicie Marcel Kint (1943-45), Eddy Merckx (1967, 1970, 1972), Moreno Argentin (1990-91, 1994), Davide Rebellin (2004, 2007, 2009) oraz wciąż aktywny i obecny na tegorocznej liście startowej Julian Alaphilippe (2018-19, 2021). Jeśli chodzi o polskie rekordy, to te dzierży Michał Kwiatkowski – 35-latek jest jedynym biało-czerwonym, któremu udało się ukończyć Strzałę Walońską w czołowej „10”, a zawodnik INEOS Grenadiers czynił to aż 4-krotnie, w tym najwyżej był 3. w 2014 roku.

Wyścig pań historię ma nieco krótszą, albowiem przed nami 29. edycja. Panie pierwszy raz z Strzałą Walońską zmierzyły się w 1998 roku, a meta na Mur de Huy była obecna od samego początku ich zmagań. W stosunku do męskiej rywalizacji, tu jednak walka o zwycięstwo nie zawsze rozgrywała się dopiero na finałowej wspinaczce, a wręcz zazwyczaj stawka lubiła się dzielić na długo przed ostatnimi kilometrami. Jeśli chodzi o rekordzistki, to tylko 4 kolarki w historii wygrywały tu więcej niż raz, a na czele tabeli wszech czasów z aż 7 zwycięstwami z rzędu znajduje się Anna van der Breggen (2015-21). 5-krotnie wygrywała tu Marianne Vos (2007-09, 2011, 2013), po 3 razy zaś Nicole Cooke (2003, 2005-06) i Fabiana Luperini (1998, 2001-02). Jako Polacy możemy mieć świetne wspomnienia z tym wyścigiem, albowiem na każdym możliwym stopniu podium stała już Katarzyna Niewiadoma – zwyciężczyni Strzały Walońskiej z 2024 roku. Kolarka CANYON//SRAM zondacrypto w czołowej „10” meldowała się w sumie aż 8-krotnie.

Trasa wyścigu mężczyzn

Na panów czeka w środę dokładnie 200 kilometrów – wyścig wystartuje z Herstal, a peleton przez praktycznie cały dystans będzie przemierzał kolejne lokalne pagórki. Po 101 kilometrach zawodnicy wjadą na 2,5 rundy, która zawiera kolejno Côte d’Ereffe (2,2 km; 5,2%), Côte de Cherave (1,4 km; 7,6%) i finałowe Mur de Huy (1,4 km; 9,1%).

Pogoda

Środa w Huy i jego okolicach ma być naprawdę ładna – temperatura ma osiągnąć nawet do 16 stopni Celsjusza, co w połączeniu z bezchmurnym niebem i bardzo delikatnym wiatrem powinno sprawić, że zawodnikom będzie ciepło. Nie czeka nas zatem powtórka z bardzo selektywnego pogodowo 2024 roku, a raczej jedna z tych edycji, gdzie aura nie odegra żadnej istotnej roli.

Faworyci

Na starcie zobaczymy w sumie trzech byłych zwycięzców Strzały Walońskiej, a aż dwóch z nich reprezentuje barwy Tudor Pro Cycling Team. Niestety, z perspektywy szwajcarskiej ekipy, przeszłość nie zawsze ma bezpośrednie odzwierciedlenie w teraźniejszości, a Julian Alaphilippe i Marc Hirschi są wymieniani w szerokim gronie faworytów raczej z grzeczności, aniżeli ze względu na prawdziwą wiarę w to, że mogą tu namieszać. Trzecim z byłych triumfatorów jest Dylan Teuns (Cofidis), o którym również ciężko napisać przy obecnej formie cokolwiek pozytywnego.

Skoro nie jeden ze zwycięzców z ostatnich lat, to kto miałby po raz pierwszy sięgnąć po zwycięstwo w Strzale Walońskiej? Bukmacherzy stawiają przede wszystkim na Paula Seixasa (Decathlon CMA CGM Team), aczkolwiek Francuz, wbrew bardzo niskim kursom na jego triumf, wcale nie jest murowanym faworytem do zwycięstwa. Owszem, 19-latek imponował w tym roku formą w praktycznie każdym kolejnym starcie, ale warto pamiętać, że Mur de Huy to dość specyficzna wspinaczka – bardzo stroma, ale przy tym niezbyt długa, a także nie poprzedzona przesadnie ciężkimi podjazdami, które mogłyby zmęczyć kluczowych rywali. Moim zdaniem Paul Seixas może ten wyścig wygrać, aczkolwiek nie oznacza to, że musi.

Ewentualna „przegrana” kolarza Decathlon CMA CGM Team wcale nie oznacza, że na najwyższym stopniu podium nie stanie Francuz. Ba, istnieje sporo scenariuszy, w których jeden z trójkolorowych nie tylko sięgnie po wygraną, ale cała pierwsza trójka będzie się składała wyłącznie z przedstawicieli tej nacji. Po dwóch drugich lokatach w 2024 i 2025 roku na jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu wyrasta bowiem Kévin Vauquelin (INEOS Grenadiers), który w tym roku prawdziwie imponował formą na krótkich ściankach. 24-latek na stromej końcówce czasówki podczas Itzulia Basque Country był najszybszy, bijąc tam nawet Paula Seixasa. Wydaje się, że jeśli młodszy z Francuzów nie zerwie z koła rywali wystarczająco wcześnie, to w samym finale to Kévin Vauquelin może wręcz wyrastać na głównego kandydata do końcowego triumfu.

Pozostając w temacie kolarzy znad Loary, za jednego z największych faworytów uchodzi także 4. przed rokiem Lenny Martinez (Bahrain-Victorious). 22-latek kończył każdy z tegorocznych wyścigów, w których brał udział, w czołowej „5”, w tym m.in. wygrał ostatni etap Paryż-Nicea czy był 2. w klasyfikacji generalnej Volta a Catalunya. Finałowa ścianka będzie mu zatem odpowiadała i bez wątpienia stać go na to, by tu namieszać. Zameldować w ścisłej czołówce, a najlepiej wygrać, będzie chciał też Romain Grégoire (Groupama – FDJ United) – w tym roku regularnie 4. w dużych wyścigach, tj. Strade Bianche, Brabanckiej Strzale i Amstel Gold Race. Nie zdziwię się, jeśli i tym razem 23-latek będzie tuż za podium, co i tak byłoby jego najlepszym wynikiem w tym wyścigu – dotychczas Francuz zajmował bowiem dwukrotnie 7. miejsce (2024 i 2025). Pozostając w temacie „huyowych mistrzostw Francji” warto też wspomnieć, że w gronie faworytów jest Benoît Cosnefroy (UAE Team Emirates – XRG), który w 2020 roku był w tym wyścigu 2., zaś przed dwoma laty zajmował 4. lokatę. 30-latek stał ostatnio na podium zarówno Brabanckiej Strzały, jak i Amstel Gold Race, a zatem forma jest dobra.

Francuzi mogą z wielką nadzieją oglądać relacje z 90. edycji Strzały Walońskiej, ale to nie oznacza, że „reszta świata” nie wystawiła nikogo do walki. Solidnym kandydatem do wysokiej lokaty, a być może nawet zwycięstwa, jest bez wątpienia Mattias Skjelmose (Lidl-Trek). Duńczyk był już tu 2. w 2023 roku, a zatem pokazał, że Mur de Huy mu odpowiada, nawet jeśli kolejne lata nie były dla niego udane – w 2024 roku nie dotarł do mety z powodu hipotermii, rok później zaś zatrzymała go kraksa. Jeśli jednak zawodnik Lidl-Trek będzie miał szczęście, to z formą, jaką zobaczyliśmy w niedzielę podczas Amstel Gold Race, stać go na walkę o pełną pulę także i podczas Strzały Walońskiej.

O czołowe lokaty powalczyć powinni także tacy kolarze jak 10. przed rokiem Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), 6. przed dwoma laty Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), będący w najlepszej od lat formie Ion Izagirre (Cofidis), a także Christian Scaroni i Diego Ulissi (XDS Astana Team) czy Daniel Felipe Martínez i Roger Adrià (Movistar Team).

Polacy

W wyścigu panów niestety nie zobaczymy żadnego z biało-czerwonych. Na polskie emocje przyjdzie nam zatem poczekać do rywalizacji pań, do której przystąpią Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto) i Karolina Perekitko (Mayenne Monbana My Pie).

Transmisja

Strzała Walońska będzie transmitowana z polskim komentarzem w Eurosporcie 2. Wyścig mężczyzn zostanie pokazany po zakończeniu rywalizacji w Tour of the Alps, planowo od 14:30 do 16:30, a następnie po krótkiej przerwie zobaczymy relację z wyścigu pań, która jest zaplanowana na 16:45-18:15. Nieco więcej można będzie zobaczyć w sieci za pośrednictwem HBO Max / Playera, gdzie zmagania panów będą pokazywane już od 12:45.

Lista startowa 90. edycji Strzały Walońskiej:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Trasa wyścigu kobiet

W ślad za mężczyznami ruszą panie, na które czeka 148,2 kilometra. Kolarki wystartują z Huy, ale w pierwszej części opuszczą to miasto, by nie kolidować z wyścigiem panów, a na znane z męskiego wyścigu rundy kolarki powrócą po przeszło 80 kilometrach. Zawodniczki 2-krotnie przejadą przez sekwencję zawierającą kolejno Côte d’Ereffe (2,2 km; 5,2%), Côte de Cherave (1,4 km; 7,6%) i finałowe Mur de Huy (1,4 km; 9,1%).

Faworytki

Przed rokiem, w swoim debiucie, po zwycięstwo w Strzale Walońskiej sięgnęła Puck Pieterse (Fenix-Premier Tech). 23-letnia Holenderka będzie się zatem starała obronić tytuł i utrzymać status „niepokonanej”, ale bez wątpienia nie będzie o to łatwo. Pokrzyżować jej te plany będzie się bowiem starała 4. przed rokiem, a najlepsza przed dwoma laty Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto), która podczas Strzały Walońskiej rokrocznie czuje się jak ryba w wodzie. W niedzielę mistrzyni Polski była 2. w Amstel Gold Race, a zatem po kraksie z Sanremo Women nie ma już śladu, cóż zatem stoi na drodze, by to 31-latka ponownie była jedną z głównych aktorek podczas środowego widowiska?

Nie tylko Polka i Holenderka znają smak zwycięstwa w Strzale Walońskiej. W sumie kolarek, które wygrywały tu w przeszłości, zobaczymy na starcie aż 5, a jedną z nich jest zawsze niezwykle groźna Demi Vollering (FDJ United-SUEZ). Mistrzyni Europy zawsze jednak musi zmagać się nie tylko z rywalkami, ale i presją głównej faworytki, co czasem przyczynia się do bardzo dziwnych decyzji i niespodziewanych rozstrzygnięć. Kontynuując jednak przegląd kolarek, które znają smak zwycięstwa na Mur de Huy, trzeba napisać także o Pauline Ferrand-Prévot (Team Visma | Lease a Bike) i zdecydowanej królowej z lat 2015-21, czyli Annie van der Breggen (Team SD Worx – Protime).

O wysokie lokaty podczas środowego klasyku, który jest częścią cyklu UCI Women’s World Tour, powalczyć powinny także takie zawodniczki jak Liane Lippert (Movistar Team), Mavi García i Paula Blasi (UAE Team ADQ), Ashleigh Moolman-Pasio (AG Insurance – Soudal Team), Noemi Rüegg i Magdeleine Vallieres (EF Education-Oatly), Juliette Berthet (FDJ United-SUEZ) czy Yara Kastelijn (Fenix-Premier Tech).

Lista startowa 29. edycji Strzały Walońskiej kobiet:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułGiulio Pellizzari: „To wciąż nie jest moje 100%”
Następny artykułLaureus Awards 2026: Prestiżowe wyróżnienie nie dla Tadeja Pogačara
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Tajfun
Tajfun

Dawaj KASIA!

M@o2.pl

zondacrypto xd

Gniotto
Gniotto

Jest i on! Najnudniejszy wyścig, z najciekawszą końcówką, w całym kalendarzu UCI.

Salazar
Salazar

No, jedną frazę z tego artykułu zapisałem sobie do mojego notesu z ważnymi terminami kolarskimi. Wpierw leżałem na dywanie ze śmiechu, a później zapisałem…
Takie zwroty na długo później królują w pamięci, szacun @JJ za wyłapanie językowego smaczku…