fot. La Flèche Wallonne

Na trasie tegorocznej Strzały Walońskiej nie brakowało groźnych kraks, a w jednej z nich uczestniczył Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team), który złamał obojczyk. Na temat tego wyścigu, a właściwie jego końcowej fazy wypowiedział się Marc Sergeant – były menedżer zespołu Lotto-Soudal, który jako zawodowy kolarz sięgnął m.in. po etapowe zwycięstwo w Tour de France (1987). 

Nie da się ukryć, że Walońska Strzała to obecnie jeden z bardziej przewidywalnych wyścigów. Nie chodzi może o bezproblemowe wytypowanie samego zwycięzcy, ale o to, że z dużym prawdopodobieństwem najważniejsze rozstrzygnięcia zapadną podczas finałowej wspinaczki na Mur de Huy. Swego niezadowolenia nie kryje Marc Sergeant, który uważa, że trzeba byłoby nieco zmienić trasę Strzały Walońskiej, tak aby w końcówce liderzy nie mieli obok siebie tak wielu pomocników. Spory peleton wprowadza ogromną nerwowość, a to przekłada się na większą liczbę kraks. Sergeant wypowiedział się na ten temat dla Het Nieuwsblad.

Remco Evenepoel podjął właściwą decyzję, pomijając Strzałę Walońską. Po pierwsze: na pewno będzie dzięki temu świeży w niedzielę [na Liège – Bastogne – Liège – przyp. red.], a po drugie: jak bardzo byłoby to niefortunne, gdyby brał udział w jednym z tych niezliczonych wypadków? Wielka nerwowość pozostaje drażliwą kwestią w kontekście Strzały Walońskiej. To częściowo przez dystans i pogodę. Wyścig na dystansie 200 kilometrów w pięknym wiosennym słońcu po prostu nie jest już wystarczająco trudny dla peletonu. Każdy sobie z nim radzi, przez co liderzy mają wokół siebie wielu pomocników na ostatnich 30-40 kilometrach. Automatycznie robi się tłok, ze wszystkimi związanymi z tym zagrożeniami. Może organizatorzy powinni pomyśleć o innej koncepcji, by podejść pod Mur de Huy. Moja rada: niech lokalny zwiadowca poszuka dodatkowych przeszkód. Kilka górek, na których może powiać wiatr, dzięki czemu ekipy zabiorą się do pracy wcześniej i masz więcej opcji przed Mur de Huy. To poprawi bezpieczeństwo

– uważa 66-latek.

Czy faktycznie organizatorzy zdecydują się w najbliższych latach na zmianę trasy Strzały Walońskiej, aby zmniejszyć ryzyko występowania tak wielu kraks w końcowej fazie wyścigu? Pozostaje nam czekać na odpowiedź z ich strony, ale trzeba również przyznać, że ten wyścig stał się po prostu kultową imprezą i trudno byłoby sobie wyobrazić rozgrywanie go na innej trasie, choć najważniejsze w tym wszystkim zawsze powinno być bezpieczeństwo zawodników.

Poprzedni artykułOmloop van Borsele Juniors 2026: Zwycięstwo Marii Okrucińskiej na otwarcie!
Następny artykułDaan Hoole liczy na występ Paula Seixasa w TdF 2026: „Byłoby miło pojechać z takim zawodnikiem”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze