Fot.: Decathlon CMA CGM Team / Getty Sport

Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team) okazał się najlepszy na trasie tegorocznej edycji Strzały Walońskiej (1.UWT). Wszystko rozstrzygnęło się podczas finałowej wspinaczki na Mur de Huy. To kolejny sukces młodego Francuza w sezonie 2026. 

Strzała Walońska to jeden z tych wyścigów, na który czeka się cały rok, chociaż najwięcej do zaoferowania ma on dopiero w końcowej fazie. Wymagająca końcówka sprawia, że nawet najwięksi zawodnicy mają trudności z tym, aby maksymalnie wykorzystać swoje sportowe umiejętności. W środę panowie musieli pokonać 200 kilometrów (Herstal – Mur de Huy), choć wszyscy czekali oczywiście na finałową wspinaczkę na Mur de Huy (1,4 km ; 9,1%). Z tym podjazdem trzeba było sobie jednak poradzić kilka razy, podobnie jak z Côte d’Ereffe (2,2 km ; 5,2%) oraz Côte de Cherave (1,4 km ; 7,6%). Na liście startowej nie mieliśmy reprezentantów Polski.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 11:50. Na starcie nie pojawił się Alexey Lutsenko (NSN Cycling Team). Ucieczkę dnia utworzyło sześciu zawodników: Sjoerd Bax (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team), Jakub Otruba (Caja Rural-Seguros RGA), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility), Alan Jousseaume (TotalEnergies), Vincent Van Hemelen (Team Flanders-Baloise) oraz Jardi Christiaan van der Lee (EF Education-EasyPost).

Czołowa szóstka szybko wyrobiła sobie ponad 2 minuty przewagi. Tempo w peletonie dyktowały ekipy Lidl-Trek, Tudor Pro Cycling Team oraz UAE Team Emirates-XRG. Jakiś czas później defekt zanotował Xabier Mikel Azparren (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team). Na czele głównej grupy widoczne były również koszulki INEOS Grenadiers i Decathlon CMA CGM Team. 118 kilometrów przed metą ucieczka miała 3 minuty przewagi nad peletonem. W międzyczasie defekt zaliczył Lukas Nerurkar (EF Education-EasyPost), a rower musiał zmieniać Benoît Cosnefroy (UAE Team Emirates-XRG).

Mijały kolejne kilometry, a na czele peletonu znalazł się Stan Dewulf (Decathlon CMA CGM Team). Ucieczka powoli traciła swoją przewagę, gdyż na 102 kilometry do mety były to nieco ponad 2 minuty.

Panowie wjechali na rundy. Kraksę zanotował Ewen Costiou (Groupama-FDJ United), natomiast mechaniczne problemy mieli Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe) i Lorenzo Germani (Groupama-FDJ United). Na Côte de Cherave tempa w peletonie nie wytrzymał m.in. Roger Adrià (Movistar Team). Jakiś czas później z czołówki odpadł Vincent Van Hemelen, którego dość szybko dogoniono. Kontakt z peletonem stracił z kolei Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team). W głównej grupie mieliśmy liczne próby ataków. Na Côte d’Ereffe tempo w peletonie dyktowała ekipa UAE Team Emirates-XRG. 55 kilometrów przed metą prowadząca piątka miała 1 minutę i 20 sekund przewagi.

Z mechanicznymi problemami zmierzyli się Menno Huising (Team Visma | Lease a Bike) oraz Nico Denz (Red Bull-BORA-hansgrohe). W peletonie mocno pracował Tim Wellens (UAE Team Emirates-XRG). Mechaniczne problemy nie ominęły również kolejnego zawodnika Red Bull-BORA-hansgrohe, a był nim Haimar Etxeberria. Niestety w głównej grupie doszło do kraksy, a uczestniczyli w niej Kevin Geniets (Groupama-FDJ United), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility) i Finn Fisher-Black. Trzeba przyznać, że ekipa Red Bull-BORA-hansgrohe miała sporego pecha, gdyż na 40 kilometrów do mety defekt zaliczył Jan Tratnik. Tobias Halland Johannessen zdołał powrócić do peletonu, natomiast z wyścigu wycofał się Julian Alaphilippe. Na Mur de Huy do przodu ruszyli Andreas Leknessund i Jardi Christiaan van der Lee.

Kolarze znaleźli się na finałowym okrążeniu. Rower musiał zmieniać Tobias Halland Johannessen, a tempo w peletonie dyktowała ekipa Lidl-Trek. Główna grupa dogoniła jednego z uciekających zawodników, a był nim Alan Jousseaume. Na 32 kilometry do mety z przodu mieliśmy dwóch zawodników (Leknessund i Van der Lee), za nimi jechała kolejna dwójka (Otruba i Bax – ze stratą 10 sekund), a peleton tracił do czołówki około 38 sekund. Wkrótce Otruba i Bax dołączyli do czołowej dwójki, a peleton zmniejszył swoją stratę do 25 sekund. Do mety pozostało mniej niż 30 kilometrów.

Tempo w peletonie nadawały ekipy Lotto Intermarché, Cofidis oraz Bahrain-Victorious, w tym Matej Mohorič. Niestety doszło do kolejnej kraksy. Tym razem ucierpieli Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team), Warren Barguil (Team Picnic PostNL), Brandon Smith Rivera (INEOS Grenadiers) czy też Anton Schiffer (Team Visma | Lease a Bike). Podczas ostatniego przejazdu przez Côte d’Ereffe do przodu ruszył Andreas Leknessund. Wyścig opuścili Marc Hirschi i Tim Wellens.

Chwilę później byliśmy świadkami kolejnej kraksy. Uczestniczyli w niej m.in. Diego Ulissi (XDS Astana Team) i Yannis Voisard (Tudor Pro Cycling Team). Za tempo odpowiedzialna była ekipa Groupama-FDJ United. Ulissi zdołał powrócić do peletonu. Tymczasem główna grupa dogoniła kilku zawodników z czołówki. Z przodu pozostał jedynie Leknessund. Do mety pozostało 15 kilometrów. Norweg miał kilkadziesiąt sekund przewagi.

Za intensywną pracę wzięli się zawodnicy Decathlon CMA CGM Team. Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Przewaga Leknessunda topniała, a finalnie dogoniono go około 3 kilometry później. Drużynę Decathlon CMA CGM Team na czele peletonu zastąpiła ekipa Team Jayco AlUla. Swojej szansy szukał Filippo Fiorelli (Team Visma | Lease a Bike), ale ta misja nie zakończyła się sukcesem. Z peletonu odpadł m.in. Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step). Później jego los podzielił Frank van den Broek (Team Picnic PostNL). Do zakończenia zmagań pozostało 5 kilometrów, a tempo dyktował Jan Tratnik.

Pozostało nam czekać na finałowe rozstrzygnięcia na Mur de Huy. Wkrótce rozpoczęła się kluczowa wspinaczka. Z przodu znalazł się Ewen Costiou, ale Francuza szybko dogoniono. Aktywny był też Krists Neilands (NSN Cycling Team). Wysoko jechał Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Młody Francuz zamierzał za wszelką cenę sięgnąć po zwycięstwo, ale mocni byli też Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), Ben Tulett (Team Visma | Lease a Bike) i Benoît Cosnefroy. Seixas dysponował jednak niesamowitą mocą, dzięki czemu sięgnął po pewny triumf. Na drugim miejscu przyjechał Mauro Schmid, a trzeci był Ben Tulett. Walkę o podium minimalnie przegrał Cosnefroy.

Wyniki Strzały Walońskiej 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułTom Pidcock: „W mojej głowie nie ma obecnie żadnej presji”
Następny artykułDyrektor Touru o udziale Paula Seixasa: „Decyzja zostanie podjęta w najbliższych tygodniach”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Gregoire
Gregoire

Jedno słowo: wow!

Arnaud
Arnaud

Kolejny „astmatyk”?

Tajfun
Tajfun

Ale to wyglądało dla niego łatwe, ale kozak!

Wiktor
Wiktor

W końcu znaleźli dozwolone leki?

Ani Evenepoel, ani Pogacar nie wygrywali tak hurtowo w wyścigach najwyższej rangi w pierwszych miesiącach, ba, pierwszym roku swojej kariery zawodowej.

Mikołaj
Mikołaj

Mocny ten Francuz ładne zwycięstwo. Ciekawe co będzie w niedzielę.

Marcraft
Marcraft

Paul Seixas ma ogromną przewagę nad Pogacarem pod względem wzrostu. Nie da się z nim wygrać w zasadzie. Musi jechać na Tour de France, to pobije wszystkie rekordy.

Adam
Adam

Marcraft, tak łatwo zmieniłeś „obiekt” uwielbienia? Przed Seksasem zapewne wielka kariera ale naprawdę myślisz, że już teraz będzie w stanie pokonać Tadka na trzytygodniowym wyścigu :)?

Marcraft
Marcraft

Ja lubię wielu kolarzy. Nie lubię pływaków, mimo że Francja ma wielkiego Marchanda. Ja jako kibic Lyonu trochę zazdrościłem Tuluzie, ale teraz już nie mam czego zazdrościć temu miastu. W Lyonie jest OL, ASVEL i nowy wyścig kolarski.

MaciekSatan
MaciekSatan

Jest nowa supersiła w peletonie, zobaczymy jak będzie się rozwijać.
Drugi taki, to J. Widar, ale ten przygasł trochę.
Smutno się czyta te komentarze powyżej… wygrywa = bierze.
Żałosne.

Grzegorz
Grzegorz

Jak nasi? Pokazali się?