fot. La Flèche Wallonne

Strzała Walońska i jej finał na Mur de Huy jest jednym z tych miejsc, gdzie rokrocznie możemy oglądać najbardziej szalone liczby generowane przez kolarzy. Sztywna końcówka sprzyja wręcz absurdalnie mocnym pomiarom, a autorem kolejnego takiego jest Paul Seixas. 19-letni Francuz miał na finałowym kilometrze średnio przekroczyć 9 W/kg, zaś VAM miał osiągnąć wartość 2533.

Za nami 90. edycja Strzały Walońskiej – wyścigu, który od kilku dekad każdorazowo kończy się wspinaczką na niezwykle słynne Mur de Huy (1400 m; 9,1%). Fakt, że od lat praktycznie każda impreza kończyła się walką faworytów wyłącznie na ostatnim podjeździe sprawia, że rezultaty z niego są tematem wielu porównań i nie inaczej było w 2026 roku. Paul Seixas, zwycięzca ardeńskiego klasyku, z którego relację przeczytają Państwo pod tym linkiem, na pokonanie finałowej wspinaczki potrzebował 2 minut i 43 sekund – nie jest to co prawda rekord, bowiem o 2 sekundy szybsi byli w przeszłości Alejandro Valverde (2014) i Julian Alaphilippe (2021), ale wciąż jest to jeden z najlepszych czasów, a warto wziąć pod uwagę, że tym razem zawodnikom nie sprzyjał ani wiatr, ani też nie mieliśmy za wielkiego draftingu – pomocników bardzo szybko zabrakło na czele grupy, a zwycięzca wziął na siebie ciężar pracy na dość wczesnym etapie wspinaczki pod Mur de Huy.

Wspomniane przed chwilą okoliczności sprawiają, że momentalnie pojawiły się wpisy mówiące o tym, że wjazd Paula Seixasa na Mur de Huy jest najlepszym występem w historii Strzały Walońskiej. Być może to nieco śmiała teza, ale trzeba oddać, że liczby wygenerowane przez Francuza z Decathlon CMA CGM Team są naprawdę szalone. 9,13 W/kg podczas niemal 3-minutowego wysiłku to wartość, która musi imponować i budzić podziw, a 2533 VAM (parametr określający liczbę pionowych metrów zdobywanych na godzinę) jest praktycznie nieosiągalne w jakichkolwiek innych okolicznościach niż finał Strzały Walońskiej. 22,22 km/h na tak stromej wspinaczce wywołuje ból w udach, a przy tym jest jasnym sygnałem wysłanym w stronę rywali – może i Paul Seixas ma 19 lat, ale już dziś stać go na rzeczy, o jakich wielu kolarzy będzie mogło tylko pomarzyć przez całą swoją zawodową karierę.

Poprzedni artykułPaul Seixas: „To zwycięstwo to dobry prognostyk przed Liège-Bastogne-Liège”
Następny artykułTour of the Alps 2026: Lorenzo Finn złamał nadgarstek, Victor Langellotti z urazem głowy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze