fot. Red Bull-Bora-hansgrohe

Przed Remco Evenepoelem pierwszy w karierze start w wyścigu zawierającym tak wiele kilometrów brukowanych odcinków. Debiut w Ronde van Vlaanderen nie oznacza jednak, że Belga nigdy nie mieliśmy oglądać na kocich łbach – ten nawet odnosił w imprezach je zawierających zwycięstwa, a to dobra okazja by przyjrzeć się przeszłości zawodnika Red Bull – BORA – hansgrohe.

Jak Remco Evenepoel poradzi sobie na brukach Ronde van Vlaanderen? To pytanie zadaje sobie bez wątpienia wielu fanów kolarstwa, którzy czekają na to, czy mistrz olimpijski podejmie walkę z tuzami północnych klasyków podczas tegorocznej Flandryjskiej Piękności. Zawodnik Red Bull – BORA – hansgrohe na swój debiut w tym monumencie czekał stosunkowo długo, albowiem ma już 26 lat, a gdy wreszcie stanął na starcie, to z automatu stał się jednym z faworytów. Czy jednak wiara w Belga ma rację bytu? Przyjrzyjmy się poprzednim występom w wyścigach zawierających brukowane odcinki.

Po raz pierwszy Remco Evenepoel zmierzył się z kocimi łbami niedługo po tym, jak zmienił piłkarskie korki na rower. Inauguracyjny start był niezwykle udany, albowiem Belg sięgnął po triumf w juniorskim Kuurne-Bruksela-Kuurne, aczkolwiek warto pamiętać, że w tamtym okresie ten wygrywał po prostu w każdym możliwym terenie. Seniorskie pierwsze kroki nie były już bowiem tak udane – Nokere Koerse, a następnie na Bredene Koksijde Classic kończyły się dla Remco Evenepoela odpowiednio 57. i 46. miejscem. Jeszcze w 2019 roku Belg, wówczas reprezentujący Deceuninck – Quick Step, odniósł pierwszą seniorską wygraną związaną z brukami – to właśnie na nich zaatakował na 2. etapie Baloise Belgium Tour, co przyczyniło się do solowego triumfu i w jego następstwie wygranej także i w klasyfikacji generalnej całej imprezy.

Na kolejny start, w którym można było odnotować obecność bruków na trasie, przyszło Belgowi czekać 2 lata, a było to Brussels Cycling Classic – tam również zobaczyliśmy Remco Evenepoela w ataku, który zakończył się zwycięstwem po ponad 80-kilometrowej ucieczce. Następnie aktualnego mistrza olimpijskiego na kocich łbach mogliśmy oglądać w klubowych barwach już tylko podczas Brabanckiej Strzały, gdzie zajmował 6. miejsce w 2022 roku oraz wygrywał przed rokiem. Warto jednak pamiętać, że każdy z opisanych tu wyścigów zawierał zdecydowanie mniej kilometrów bruku, niż dzisiejsze Ronde van Vlaanderen. Można zatem się wciąż zastanawiać, czy Belg sięgał tam po wygrane dzięki kocim łbom, czy też może pomimo ich. Dziś na Remco Evenepoela bez wątpienia czeka najtrudniejszy sprawdzian w tym temacie w całej jego karierze, aczkolwiek zawodnik Red Bull – BORA – hansgrohe wydaje się być na niego gotowy.

Jest zimno, ale dzięki adrenalinie i motywacji nie przeszkadza mi to. Jestem bardzo zmobilizowany, bo otacza mnie bardzo mocny zespół. Liczę, że ten będzie ze mną możliwie długo, choć wiem, że w pewnym momencie czeka mnie walka jeden na jednego. Idealny przebieg wyścigu? Trudno to przewidzieć. Musimy być gotowi na wszystkie scenariusze. Od pierwszego bruku będzie bardzo szybko, a wyścig z pewnością się otworzy. Nie obawiam się rywali. Muszę się przede wszystkim skupić na sobie. Trzeba być gotowym w momencie, gdy wyścig się rozpocznie. Przede wszystkim musimy trzymać się własnego planu i działać

— mówił tuż przed startem 110. edycji Ronde van Vlaanderen debiutujący w tej imprezie Remco Evenepoel.

Poprzedni artykułWout van Aert o końcu kariery: „Im starsze są dzieci, tym częściej o tym myślę”
Następny artykułMAT ATOM Deweloper Wrocław rozpoczął świąteczną kampanię startów w Beneluksie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze