fot. MAT ATOM Deweloper Wrocław

Sezon kolarski rozkręcił się na dobre, a w akcji oglądać mogliśmy już wszystkie polskie grupy kontynentalne. W przypadku jednej z nich, MAT ATOM Deweloper Wrocław, nie ma mowy o przerwie od rywalizacji nawet w Wielkanoc, albowiem zawodniczki z tej drużyny rozpoczęły w sobotę kampanię klasyków w Holandii i Belgii.

Po marcowej inauguracji rywalizacji w sezonie 2026, która miała dla kolarek MAT ATOM Deweloper Wrocław miejsce w Chorwacji i Belgii, zawodniczki jedynej polskiej kobiecej grupy kontynentalnej powróciły do Beneluksu, gdzie czekają na nie kolejne starty. W sobotę podopieczne Pawła Bentkowskiego wzięły udział w holenderskim NXT Classic (1.2), a przed nimi jeszcze poniedziałkowe Ronde de Mouscron (1.1) i środowe Scheldeprijs (1.Pro).

Pierwszy ze „świątecznych” wyścigów, czyli holenderskie NXT Classic (1.2), zakończyło się finiszem z dość dużego peletonu. Zawodniczki z MAT Atom Deweloper Wrocław zameldowały się na początku trzeciej „10” – 21. metę przecięła Olga Wankiewicz, a 3 pozycje niżej zmagania zakończyła Sofia Ungerová. Jak mówi polskie powiedzenie – pierwsze koty za płoty, a teraz pozostaje trzymać kciuki za to, że kolejne wyścigi zakończą się jeszcze lepszymi rezultatami.

Wyniki NXT Classic 2026:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

MAT Atom Deweloper Wrocław zamelduje się już w poniedziałek na starcie Ronde de Mouscron (1.1), gdzie przed rokiem 9. miejsce zajęła Olga Wankiewicz. Następnie polska grupa weźmie udział w Scheldeprijs, czyli imprezie rangi ProSeries, co bez wątpienia jest dla młodych kolarek reprezentujących ten zespół świetną okazją do zmierzenia się ze światową czołówką. Na tym kampania startów w Beneluksie się nie zakończy – po 2 tygodniach przerwy polski zespół weźmie także udział w Brabanckiej Strzale (1.Pro), a zatem w kolejnej imprezie o sporej renomie. Trzymajmy kciuki za udane występy polskich kolarek.

Poprzedni artykułRemco Evenepoel i bruki – były zwycięstwa, ale nigdy na tak trudnej trasie
Następny artykułVictor Vercouillie: „Uciekam, by mój chory na raka ojciec był ze mnie dumny”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze