fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

W gronie zawodników i zawodniczek, którzy podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026 napisali swoją historię, była bez wątpienia Urszula Sipko. Kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław metę w Lubawie przecięła na 9. miejscu w elicie, co dawało jej brązowy medal wśród orliczek – pierwszy w karierze krążek naszego krajowego czempionatu na szosie.

Podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym rokrocznie jest jeden wyścig, w którym stawka medalowa jest podwójna – mowa to u zmaganiach ze startu wspólnego elity kobiet i orliczek, kiedy to młodsze z pań stają teoretycznie przez szansą na uzyskanie dwóch krążków w jednym wyścigu. Taki układ ma jednak także drugie dno, albowiem normą jest, że nasze najlepsze kolarki elity, często wywodzące się z największych drużyn świata, narzucają swoje warunki, a zawodniczkom do lat 23 pozostaje odpowiadać na kolejne ruchy i szukać swojej szansy. W tegorocznych zmaganiach MAT Atom Deweloper Wrocław nie zamierzał jednak wyłącznie czekać – najpierw do przodu ruszyła Martyna Szczęsna, później w jednej z akcji była Urszula Sipko. Ta finalnie znalazła się w pierwszej większe grupie, która finiszowała o 6. miejsce w elicie oraz brązowy medal w stawce orliczek. 19-latka wspierana tam przez Olgę Wankiewicz i Annę Gaborską metę przecięła na 9. pozycji, co dało jej upragniony krążek Mistrzostw Polski. Co czuła brązowa medalistka po zakończeniu rywalizacji?

Jestem bardzo zadowolona, z dziewczynami spodziewałyśmy się, że będziemy walczyć o jak najwyższe miejsca i wierzyłam, że to mogę być ja. Udało się! Bardzo chciałabym podziękować dziewczynom, że umożliwiły mi zdobycie tego upragnionego medalu, bo nie ukrywam, że wiele on dla mnie znaczy. To mój pierwszy medal na Mistrzostwach Polski na szosie, a jeszcze dodam, że pochodzę z tych stron, dokładnie z Bartoszyc – to jest jakieś 1,5 godziny stąd, więc miałam dziś podwójną motywację

— zaczęła Urszula Sipko, z którą następnie postanowiłem krok po kroku omówić przebieg wyścigu, począwszy od końcówki. Wówczas z przodu jechała Malwina Mul, grupa wypuściła też Martynę Szczęsną, a to oznaczało, że 3 obecne w niej orliczki walczyły o „tylko” jeden krążek. Czy 19-latka nie bała się, że ten jej ucieknie?

Nie, ponieważ wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana, za co chciałabym podziękować mojej trenerce Paulinie Brzeźnej-Bentkowskiej. Wiedziałam, że jestem bardzo dynamiczna, że w tej stawce to będzie moja mocna strona

— jasno zaznaczyła kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław.

Nim doszło do finiszu o brąz, Urszula Sipko w pewnym momencie grała o pełną pulę. Niedługo po minięciu półmetku wyścigu na atak zdecydowała się Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ), za którą pojechać zdołały wyłącznie Agnieszka Skalniak-Sójka (CANYON//SRAM), Marta Lach (Team SD Worx – Protime), Malwina Mul (Cofidis Women Team) oraz właśnie 19-letnia bohaterka tej rozmowy. Co działo się w głowie młodej kolarki, gdy ta ruszała z dużo bardziej utytułowanymi zawodniczkami do śmiałego ataku?

Wierzyłam, że odjedziemy, to była bardzo mocna grupa. Stety, niestety się zjechało, może troszkę mi w tym wszystkim zabrakło doświadczenia, ale nie wiem czy można było tu ugrać więcej. Nie ukrywam bowiem, że Malwina jest bardzo mocną zawodniczką i uważam, że z naszej kategorii była dziś najmocniejsza. Chciałabym jej pogratulować, bo należało jej się to zwycięstwo

— omawiała przebieg walki o medale wśród orliczek 19-letnia Urszula Sipko.

Finalnie z tamtej piątki pozostałe 4 zawodniczki zaatakowały ponownie i między sobą rozegrały walkę o medale w elicie, kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław została zaś w pogoni, która ścigała się o srebro i brąz w gronie pań do lat 23. Na początku wyścigu nie zanosiło się jednak na to, że możemy być świadkami takich podziałów w stawce, albowiem pierwsze kilometry zostały przejechane przez peleton ze średnią jedynie 33 km/h. Czy tak wolny start nie wprawiał w zakłopotanie młodej kolarki? Z czego wynikało tak ostrożne tempo?

Uważam, że miałyśmy jako drużyna wyścig pod kontrolą, ponieważ uciekała Martyna [Szczęsna]. Czapki z głów zresztą dla niej, bo patrząc z perspektywy tego, że mamy już koniec zmagań, to Martyna uciekała przez cały wyścig. Wracając jednak – spodziewałyśmy się, że będziemy jedną z tych ekip, która rozdaje karty i pokazałyśmy to uciekając od 1. kilometra. Uważam, że miałyśmy wyścig pod kontrolą, a to jak on przebiegał, zależało od naszej drużyny

— jasno deklarowała Urszula Sipko.

Ścigająca się 2. rok w barwach MAT Atom Deweloper Wrocław zawodniczka ma za sobą naprawdę świetny sezon. W jej ręce trafiała koszulka najlepszej górali wyścigu Gracia Orlova (2.2), ta była też zdobywczynią trykotu najlepszej sprinterki w ramach niemieckiego LOTTO Thüringen Women Cycling Challenge (1.Pro). Do tego dochodzą liczne wysokie lokaty, a przecież mówimy o 19-latce, która zazwyczaj jest „tylko” pomocniczka dla swoich koleżanek. Taki sezon, teraz okraszony też medalem Mistrzostw Polski, może rozpalać apetyty, zatem jakie są kolejne sportowe cele i marzenia młodej kolarki?

Na pewno chciałabym jeszcze bardziej i częściej pokazywać w wyścigach swoje nazwisko, eksponować sponsorów i klub, szczególnie za granicą. Ten sezon dużo mi pokazał i chciałabym regularnie potwierdzać swoją dobrą dyspozycję, godnie reprezentować klub, odwdzięczać się za szansę, którą dostałam. To jest moja pasja, ale i praca, więc chciałabym jeździć jeszcze szybciej, jeszcze mocniej, więc chciałabym się pokazywać z jak najlepszej strony, a wyniki wtedy przyjdą

— mówiła 19-latka, która do MAT Atom Deweloper Wrocław trafiła w 2025 roku z ALKS Stali Grudziądz.

Na koniec, jak w niemal każdym wywiadzie z medalistami, pozostawiam moim rozmówcom przestrzeń do podziękowań dla osób, bez których nie byłoby tego sukcesu. Nie inaczej wyglądał wywiad z Urszulą Sipko, która z szerokim uśmiechem na twarzy mogła podczas odpowiedzi spoglądać w stronę swoich bliskich, którzy wspierali ją w sobotę przy trasie wyścigu.

To zaczynając od tego co tu i teraz chciałabym podziękować Paulinie, Pawłowi, sponsorom, za to że tutaj jestem i mam okazję do tej rozmowy. Chciałabym też podziękować też wszystkim życzliwym osobom, które pomogły mi na przestrzeni mojej drogi w kolarstwie, abym mogła dotrzeć do tego miejsca. Przede wszystkim dziękuję jednak moim rodzicom, którzy przyjechali tu dzisiaj kibicować mi, co wiele dla mnie znaczyło. Nie dość, że byli tutaj obecni, to jeszcze gdzieś z tyłu głowy miałam, że to są moje strony, że stąd pochodzę, że jadę u siebie i to mnie niosło

— zakończyła Urszula Sipko.

fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

W Lubawie wywiad z medalistką przeprowadził Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułPrzegląd mistrzów krajowych 2026 [tabela]
Następny artykułMathieu van der Poel marzy o żółtej koszulce: „Będzie bardzo trudno, ale spróbujemy”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Tata
Tata

Gratuluję Kochana