fot. Strade Bianche

7 marca 2026 roku oczy całego kolarskiego świata będą bez wątpienia zwrócone na Włochy. To tam najlepsi kolarze i kolarki świata ponownie zabiorą nas w mistyczną podróż śladem winorośli, cyprysów i obrastających coraz większą legendą strade bianche – tytułowych białych dróg. Panie uczynią to po raz 12. w historii i bez wątpienia także i tegoroczne Strade Bianche Donne będzie wyjątkowym spektaklem, którego głównymi aktorkami będą największe gwiazdy światowego peletonu.

Być może Strade Bianche nie ma wielkiej historii. Być może nie jest to wyścig, który można stawiać w jednym szeregu z największymi klasykami świata. Być może jest to impreza, w której wynikach rokrocznie pojawiają się dokładnie te same nazwiska, a o niespodzianki niezwykle ciężko. Być może jeszcze to, być może jeszcze tamto, ale cóż to zmienia, kiedy Strade Bianche ma tą jedną rzecz, która jest w sporcie najważniejsza – generuje wielkie emocje i przyciąga miliony fanów kolarstwa przed telewizory, którzy będą godzinami ekscytowali się jakże zjawiskową walką zawodników i zawodniczek rozgrywaną w tumanach białego kurzu.

Z racji na bycie stosunkowo młodym wyścigiem, Strade Bianche i Strade Bianche Donne dzieli dużo mniejsza różnica liczby edycji, niż ma to miejsce w zdecydowanej większości klasyków, które gdzieś z czasem, często pod różnymi naciskami, tworzyły swoje żeńskie odpowiedniki. Ba, to kobiece zmagania jako pierwsze zameldowały się na poziomie UCI Women’s World Tour – miało to bowiem miejsce już podczas 2. edycji Strade Bianche Donne rozegranej w 2016 roku, podczas gdy rywalizacja panów stała się częścią UCI World Touru dopiero sezon później, w 2017 roku.

Efektem tego, że Strade Bianche Donne praktycznie od początku swojego istnienia jest imprezą najwyższej możliwej rangi jest fakt, że czołówka „od zawsze” jest pełna niemal wyłącznie największych gwiazd światowego peletonu. Wystarczy napisać, że nasza Katarzyna Niewiadoma wzięła udział w każdej z dotychczasowych edycji, a jeśli docierała do mety, to każdorazowo czyniła to w czołowej „10” – jedynie zmuszające biało-czerwoną do wycofania się wypadki z 2020 oraz 2025 roku sprawiały, że Polki brakowało wśród najlepszych. Bardzo podobną skutecznością mogła się do zeszłego roku pochwalić także Elisa Longo Borghini, która co prawda ominęła 2 edycje, ale gdy już stawała na starcie, to tylko raz wypadła z top5 – konkretnie zajęła 8. miejsce. Strade Bianche Donne to bowiem wyścig, który niejako nie pozwala na niespodzianki, a jego trasa brutalnie weryfikuje poziom sportowy każdej kolarki, która przystąpi do rywalizacji. Tu nie da się przewieźć na plecach, przeczekać, tu po prostu trzeba mieć mocne nogi, olbrzymią wytrzymałość i odporność, świetną intuicję, a i sporo szczęścia, by omijać kraksy oraz defekty. Stąd tytuł zapowiedzi – jest to włoskie powiedzenie, które można dosłownie przetłumaczyć jako „Między mówieniem, a robieniem jest morze„. O wygraniu tego klasyku opowiadało bowiem wielu, ale od słów do czynów jest jeszcze daleka droga, a ten wyścig potrafi bardzo brutalnie zweryfikować słowa rzucane na wiatr.

Przechodząc do konkretów – na liście triumfatorek Strade Bianche Donne znajdziemy kolejno Megan Guarnier (2015), Elizabeth Deignan (2016), Elisę Longo Borghini (2017), Annę van der Breggen (2018), Annemiek van Vleuten (2019 i 2020), Chantal van den Broek-Blaak (2021), Lotte Kopecky (2022 i 2024) oraz Demi Vollering (2023 i 2025). Aż 4-krotnie na podium meldowała się Katarzyna Niewiadoma, która była 2. w latach 2016-18 oraz 3. w 2019 roku. Polka jest rekordzistką wyścigu, jeśli chodzi o liczbę lokat w czołowej „10” o można się spodziewać, że 31-latka nie powiedziała w tym temacie swojego ostatniego słowa.

Trasa 12. Strade Bianche Donne

Zarówno zmagania pań, jak i panów, uległy w tym roku dość znacznemu uproszczeniu – organizatorzy chyba zdali sobie sprawę, że dokładając kolejne podjazdy na trasę sprawili, że wyścig stał się dość przewidywalny. W efekcie zawodniczki pokonają w tym roku 133 kilometry ze startem i metą w Sienie, czyli o zaledwie 3 mniej niż rok temu, ale gigantyczną różnicę znajdziemy w temacie tego, jaką część trasy stanowić będą białe drogi – z zeszłorocznych 50,3 kilometra ostało się ich bowiem „zaledwie” 31,7. Długie odcinki La Piana i Serravalle, które zawierały łącznie 15,7 kilometra szutrów, zostały usunięte, ale poza tym to Strade Bianche Donne, jakie znamy.

Pierwszym z 11 sektorów białych dróg będzie Vidritta (2,4 km; *), po której na panie czeka Bagnaia (4,9 km; 3,8%, w tym 3,5 km po szutrze; ***). Dalej mamy mocno pofałdowane Radi (4,4 km; **), po którym nastąpi długa przerwa od jazdy po białych drogach – poza nie liczonym przez organizatorów do liczby sektorów Cantiere Ponte Torrente Stile (400 m; *), w sumie panie będą się ścigały wyłącznie po asfalcie przez przeszło 30 kilometrów.

Po 56 kilometrach wyścigu na zawodniczki czeka jednak sektor, po którym nic nie będzie już takie samo – zdecydowanie najdłuższe San Martino in Grania (9,4 km; *****) jest mocno pofałdowane i praktycznie nie ma możliwości, by peleton wyjechał z niego w innej formie, niż w strzępach. Od tej pory do mety trasa będzie się już nieprzerwanie to wznosiła, to opadała, a krótkie hopki nieraz będą przeplatane szutrami – kolejne sektory to Monteaperti (600 m; **), Colle Pinzuto (2,4 km; ****, w tym 600 m; 7,7%), Le Tolfe (1,1 km; 6,8%; ****), Strada del Castagno (700 m; **), Montichiaro (3,3 km; **) oraz pokonywane ponownie Colle Pinzuto i Le Tolfe. Z ostatniego sektora białych dróg do mety pozostanie 13 kilometrów, w tym prowadzący na słynne Piazza del Campo w Sienie podjazd uliczką Via Santa Caterina (500 m, śr. 12,4%, max. 16%).

Pogoda

Kolarki rywalizujące w ramach 12. edycji Strade Bianche Donne czeka ściganie w suchych warunkach. Zarówno w ostatnich dniach, jak i podczas samego wyścigu, nie ma mowy o opadach deszczu, przez co białe drogi powinny się dość solidnie kurzyć. Jeśli chodzi o temperaturę, to ta ma wynieść maksymalnie 16 stopni Celsjusza, zaś wiatr ma się utrzymywać na poziomie praktycznie nieodczuwalnym dla uczestniczek wyścigu.

Faworytki

Polakiem jestem, więc i tym razem zapowiedź zacznę od tej, która dla kibiców znad Wisły jest najważniejsza. Od 1. edycji bywało blisko, ale wciąż czekamy na ten dzień, kiedy na słynnej Via Santa Caterina, czyli ulicy Świętej Katarzyny, zamelduje się nasza Katarzyna, Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto). Polka nie musi być święta, ale obiecuję, że jeśli zobaczę ją pierwszą podczas finałowej ścianki, to padnę na kolana i uniosę ręce do góry – nie w geście modlitwy, a wielkiej radości. Czy jednak taki scenariusz jest realny? Bez wątpienia na trasie musiałoby się wydarzyć kilka rzeczy, które sprzyjałyby mistrzyni Polski, ale nie jest ich jednocześnie aż tak wiele, by uznać to za niemożliwe. Przede wszystkim 31-latka musi mieć swój dzień, a przy tym wykorzystać gdzieś moment słabości rywalek i zostawić je za plecami. Czekanie na finisz z większością z nich jest bowiem, łagodnie mówiąc, proszeniem się o kłopoty. Jednocześnie kolarstwo w ostatnich latach wiele razy pokazywało, że atak w odpowiednim momencie potrafi zdziałać cuda, a brak współpracy w pogoni bywa destrukcyjny dla nawet największych faworytek. Katarzyna Niewiadoma tymczasem potrafi jechać naprawdę mocno i każda, nawet niewielka przewaga, może stać się kluczem do zrobienia czegoś wielkiego. Doświadczenia na białych drogach i podjazdach Polce nie brakuje, zatem zostaje czekać na dzień, gdy wszystko poskłada się w jedną, piękną całość.

Tą, którą trzeba zostawić za plecami, a którą będzie niezwykle ciężko zgubić, jest bez wątpienia Demi Vollering (FDJ United – SUEZ). 29-letnia Holenderka ma szansę zostać pierwszą w historii kolarką, która 3-krotnie wygra Strade Bianche Donne. 29-latka sezon otworzyła w genialnej formie, wygrywając gdzie tylko się pojawi – póki co rywalki nie znalazły na nią sposobu, choć warto pamiętać, że podczas Omloop Nieuwsblad jedynie Katarzyna Niewiadoma pozostała u boku Holenderki aż do samego finiszu. Demi Vollering na papierze ma wszystko, by ponownie wygrać, ale przy znacząco zmniejszonej liczbie kilometrów na białych drogach jest szansa, że stawka nie porwie się aż tak bardzo jak przed rokiem, a to może zmusić mistrzynię Europy do kontrolowania większej grupy rywalek. Kto wie, być może uda im się w ten sposób ugryźć 29-latkę? Kluczem wówczas będzie zgubienie Juliette Berthet czy Elise Chabbey, które bez wątpienia mogą być kluczowymi pomocniczkami dla liderki FDJ United – SUEZ.

2 zwycięstwa w tym klasyku zanotowała w przeszłości także Lotte Kopecky (Team SD Worx – Protime). Problem z poważnym traktowaniem 30-letniej Belgijki jako faworytki jest jednak taki, że ta miała poważne problemy w drugiej części poprzedniego sezonu, a i ten otworzyła dość skromnym, 39. miejscem w Omloop Nieuwsblad. Wydaje się, że forma Lotte Kopecky wciąż jest daleka od tej, którą prezentowała, gdy wygrywała Strade Bianche Donne, a jej ekipa prędzej postawi na triumfatorkę z 2018 roku, czyli Annę van der Breggen, a być może nawet na z roku na rok coraz mocniejszą Mischę Bredewold. Kilka mocnych kart w talii Team SD Worx – Protime jest bez wątpienia sporym atutem dla holenderskiego zespołu.

Teorii, że w czołówce Strade Bianche Donne jest się co roku, albo wcale, zaprzeczyć przed rokiem postanowiła Pauline Ferrand-Prévot (Team Visma | Lease a Bike). Francuzka brała udział we włoskim klasyku w latach 2016-18, gdy jeszcze zdarzało jej się pojawiać na szosie, ale efektem była 11. lokata oraz dwie pozycje w piątej „10”. To były jednak inne czasy, a gdy 34-latka powróciła do rywalizacji w tej odmianie kolarstwa, zobaczyliśmy jej najlepszą wersję w historii. Pauline Ferrand-Prévot przed rokiem zajęła 3. miejsce, jak będzie tym razem? Ciężko zgadywać, bowiem to jej 1. wyścig w tym roku, ale jeśli zima była odpowiednio przepracowana, to bez wątpienia stać ją nawet na zwycięstwo.

O triumfie z pewnością marzy także kolejna z 34-latek, a mianowicie Elisa Longo Borghini (UAE Team ADQ). Włoszka będzie mogła liczyć przy trasie na ogromne wsparcie miejscowej publiczności, a jej doświadczenie na białych drogach jest bez wątpienia jej gigantycznym atutem. Zwycięstwo z 2017 roku, w sumie 5 lokat na podium, a 8 w czołowej „10” – liczby mówią same za siebie. Liderka UAE Team ADQ, jeśli tylko ominą ją defekty i kraksy, jest praktycznie pewniakiem do walki o wysokie miejsce, a wspierać ją w tym będzie bardzo mocny zespół, którego częścią są m.in. 5. przed rokiem Mavi García, rokrocznie bardzo solidna Silvia Persico oraz nasza Dominika Włodarczyk, która przed rokiem, w swoim debiucie w tym wyścigu, zakończyła zmagania na 23. pozycji. Bliskowschodnia ekipa może zatem liczyć zarówno na bardzo silną i doświadczoną liderkę, jak i na moc kolektywu.

Powracając do kolarek, dla których Strade Bianche Donne będzie pierwszym wyścigiem w tym sezonie, nie sposób nie wspomnieć o Puck Pieterse (Fenix-Premier Tech). Rudowłosa 23-latka z roku na rok notuje gigantyczny progres, a warto pamiętać, że Holenderka już przed rokiem była 7. w tym wyścigu. Jeśli jej rozwój nie zwolnił, to należałoby się spodziewać, że w tegorocznej edycji będzie jeszcze lepiej. Wydaje się, że tym razem to Puck Pieterse będzie już najwyżej sklasyfikowaną kolarką ze swojej ekipy, choć warto pamiętać, że jeszcze przed rokiem o lokatę wyżej zmagania zakończyła Yara Kastelijn – Fenix-Premier Tech również ma zatem niejedną kartę w swojej talii, którą może zagrać w razie scenariusza, w którym peleton nie rozpada się w drobny mak.

Zwycięstwo jakiejkolwiek innej kolarki byłoby uznawane za dość sporą niespodziankę, aczkolwiek w czołówce pojawić powinny się także takie zawodniczki jak Noemi Rüegg bądź mistrzyni świata Magdeleine Vallieres (EF Education-Oatly), Niamh Fisher-Black i Shirin van Anrooij (Lidl-Trek), Kimberley Le Court Pienaar oraz Letizia Borghesi (AG Insurance – Soudal Team), Monica Trinca Colonel (Liv AlUla Jayco) czy Liane Lippert (Movistar Team).

Polki

Na starcie zobaczymy 2 nasze rodaczki – są to wspomniane już w tekście Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto) oraz Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ).

Transmisja

Wyścig będzie pokazywany z polskim komentarzem duetu Stanisław Brzósko/Anna Plichta w Eurosporcie 2. Transmisja zaplanowana jest w godzinach 11:45-14:15. Ta włączy się zatem już w trakcie rywalizacji, która rozpoczyna się o 10:20.

Lista startowa 12. Strade Bianche Donne

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułParyż – Nicea 2026: Jonas Vingegaard poprowadzi Team Visma | Lease a Bike
Następny artykułWiększy niż kolarstwo – zapowiedź Strade Bianche 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Gregoire
Gregoire

To będzie dzień Kasi!