fot. Milano-Sanremo

Organizatorzy Mediolan-San Remo mają coraz mniej czasu na dopięcie trasy tegorocznej edycji „La Primavery”. Jak poinformowały włoskie media, kluczowy odcinek drogi Via Aurelia w pobliżu Arenzano pozostanie zamknięty dla ruchu co najmniej do 1 marca. Przedłużenie blokady trasy, którą 21 marca ma przejechać peleton, wynika ze skomplikowanej akcji usuwania skutków styczniowego osuwiska.

Mimo nerwowej atmosfery, władze regionu Liguria uspokajają. Giacomo Giampedrone, radny regionalny ds. Obrony Cywilnej, zapewnił, że służby robią wszystko, by zdążyć z udrożnieniem przejazdu przed wyścigiem. W piątek (13 lutego) użyto nawet materiałów wybuchowych do rozkruszenia największych bloków skalnych, co ma przyspieszyć prace porządkowe.

Jako władze regionu współpracowaliśmy ze wszystkimi zaangażowanymi podmiotami, aby dotrzeć do dzisiejszego etapu z jasnym, wspólnym celem: ponownym otwarciem drogi 1 marca. To bardzo istotny cel i mieścimy się w harmonogramie, aby go osiągnąć

– zadeklarował Giampedrone w rozmowie z serwisem Genova Today.

Problemy na Via Aurelia rozpoczęły się 25 stycznia, kiedy to potężne osuwisko zablokowało nadmorską szosę w okolicach tunelu Pizzo. Pierwotnie zarządca drogi (ANAS) planował przywrócenie ruchu do 6 lutego, jednak skala zniszczeń i konieczność użycia ciężkiego sprzętu oraz ładunków wybuchowych wymusiły zmianę harmonogramu.

Dla organizatorów wyścigu, RCS Sport, sytuacja jest podwójnie niekomfortowa. Tradycyjnie trasa Mediolan-San Remo jest już o tej porze roku doskonale znana, tymczasem wciąż nie zaprezentowano oficjalnej mapy tegorocznej edycji. Wiele wskazuje na to, że dyrektorzy wyścigu wstrzymują się z ogłoszeniem przebiegu rywalizacji właśnie do momentu uzyskania pewności co do przejezdności w Arenzano.

Jeśli prace przeciągną się poza wyznaczony termin 1 marca, organizatorzy mogą zostać zmuszeni do wdrożenia planu awaryjnego. W przeszłości w podobnych sytuacjach peleton był kierowany na krótki objazd autostradą A10, co pozwalało ominąć zagrożony fragment wybrzeża bez drastycznej zmiany charakteru wyścigu. Na ten moment jednak priorytetem pozostaje „plan A” i tradycyjny przejazd przez Arenzano.

Poprzedni artykułUAE Tour 2026: Isaac del Toro triumfuje w imponującym stylu, kraksa Jonathana Milana
Następny artykułPoważne wypadki na wyścigach. Złamany kręg szyjny czy pęknięta śledziona na liście urazów
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze