Foto: Team Bahrain Victorious

Nadeszła pora na pierwszy wyścig wieloetapowy na terenie Europy w sezonie 2026. Od środy do niedzieli równolegle będą się odbywały Volta a la Comunitat Valenciana oraz Etoile de Bessèges. Ta pierwsza, rozgrywana w Hiszpanii, ma jednak wyższą kategorię – oto zapowiedź rywalizacji w imprezie rangi ProSeries.

Kibice głodni kolarstwa szosowego mogą powoli cieszyć się na myśl o tym, co przed nami. Powoli rozkręca się bowiem ściganie w sezonie 2026, a przed nami pierwsze spośród europejskich etapówek. W przypadku Volta a la Comunitat Valenciana na starcie zobaczymy 18 zespołów, w tym 9 World Teamów – ekipy z najwyższej dywizji stanowić będą zatem aż połowę stawki podczas hiszpańskiej imprezy, której historia sięga 1929 roku. Na liście triumfatorów znajdziemy takie sławy jak Eddy Merckx, Bernard Hinault, Stephen Roche, Rik Van Looy, Laurent Jalabert czy Alejandro Valverde – to ten ostatni jest tu rekordzistą, bowiem jako jedyny zdołał 3-krotnie sięgnąć po triumf w klasyfikacji generalnej. Przed rokiem najlepszy okazał się być Santiago Buitrago, ale Kolumbijczyk nie stanie do obrony tytułu. Polski rekord dzierży Rafał Majka, który zajął 12. miejsce w edycji z 2023 roku.

Trasa 77. edycji Volta a la Comunitat Valenciana

1. etap (4.02, środa): Segorbe – Torreblanca (162,2 km)

Zmagania otworzy etap dedykowany sprinterom, aczkolwiek zawierający pewną trudność – na niespełna 40 kilometrów przed metą kolarze przejadą przez premię górską Puerto Los Madroños (4,5 km; 4%), a po zjeździe czeka ich jeszcze niekategoryzowana poprawka na Mirador d’Orpesa (1,4 km; 6%). Zapewne trudności te nie podzielą stawki, choć jeśli ktoś będzie chciał, to będzie to okazja do wywarcia presji na rywali.

2. etap (5.02, czwartek): Carlet – Alginet (17,5 km, ITT)

Drugiego dnia rywalizacji na dobre rozpocznie się walka o klasyfikację generalną – stosunkowo długa jak na taką imprezę czasówka bez wątpienia będzie bardzo istotna. Podczas gdy jedni zyskają, inni już wówczas będą mogli praktycznie zapomnieć o triumfie w całym wyścigu.

3. etap (6.02, piątek): Orihuela – San Vicente del Raspeig (158,2 km)

W piątek organizatorzy ponownie przygotowali etap, podczas którego jedyna górska premia będzie oddalona o niespełna 40 kilometrów od mety. Tym razem będzie to jednak Puerto de Tibi (7,5 km; 5%), które ma potencjał by nieco porwać stawkę.

4. etap (7.02, sobota): La Nucía – Teulada Moraira (172,2 km)

Przedostatniego dnia zmagań na kolarzy czeka królewski etap, podczas którego próżno szukać płaskich fragmentów. Podjazdów będzie naprawdę sporo, a tym ostatnim kategoryzowanym jest strome Puig de la Llorença (2,3 km; 9,3%) – jeśli po czasówce różnice nie będą duże, to właśnie tu rozegra się walka o klasyfikację generalną hiszpańskiego wyścigu.

5. etap (8.02, niedziela): Bétera – Walencja (94,7 km)

Na zakończenie organizatorzy przygotowali etap dedykowany wytrzymałym sprinterom – podczas niespełna 100-kilometrowego odcinka trudności będą bowiem wyłącznie w pierwszej połowie dystansu, a mowa tu o Puerto del Oronet (4,7 km; 4,4%) i Puerto del Garbí (5,1 km; 7,1%). Zapewne nie wszyscy je przetrwają, aczkolwiek ciężko spodziewać się, by komuś udało się odjechać – długi dojazd do mety będzie zniechęcał do przypuszczenia jakiejkolwiek śmiałej akcji.

Pogoda

W Walencji w najbliższych dniach można się spodziewać temperatur w przedziale 14-20 stopni Celsjusza, a także przelotnych opadów deszczu. Dodatkowo w weekend może całkiem mocno powiać, co bez wątpienia może mieć wpływ na przebieg wyścigu.

Faworyci

Na starcie zamelduje się na tyle wielu świetnych czasowców, że to właśnie jeden z nich powinien sięgnąć po wygraną w klasyfikacji generalnej. Murowanym faworytem do triumfu wydaje się być Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe) – Belg sezon otworzył 3 zwycięstwami, zatem widać, że jego forma już teraz jest dobra. Patrząc na tegoroczną trasę ciężko wyobrazić sobie, by ktokolwiek mógł pokonać 26-latka.

Istnienie wyraźnego faworyta nie sprawia jednak, że inni poddadzą się bez walki. Bardzo dobrze czasówkę przejechać powinni Brandon McNulty i João Almeida (UAE Team Emirates – XRG), którzy mogą następnie próbować pokonać Belga – jeśli nie swoją mocą, to poprzez np. naprzemienne skoki, na które ten będzie musiał odpowiadać. Nie spodziewam się, by wystarczyło to na lidera Red Bull – BORA – hansgrohe, którego wspierać będą m.in. Aleksandr Vlasov i Giulio Pellizzari, aczkolwiek nie zdziwię się, jak Amerykanin i Portugalczyk staną obok niego na podium.

Siłę zespołu na swojej ziemi pokazać może Movistar Team. Z jednej strony zespół ten nie dysponuje gwiazdą pokroju wyżej opisanych kolarzy, z drugiej jednak do boju rusza bardzo mocny skład, o którego sile stanowić będą Iván Romeo, Cian Uijtdebroeks, Raúl García Pierna i Pablo Castrillo. Hiszpańska formacja będzie zatem miała możliwość rozgrywać wyścig kilkoma kartami, co może być kluczowe na takiej trasie.

Bardzo ciekawi mnie z kolei, jak do tej rywalizacji podejdzie Lidl-Trek. Najlepszy na podjazdach Tao Geoghegan Hart zapewne dość sporo straci podczas czasówki, tą z kolei solidnie przejechać mogą Mathias Vacek i Mads Pedersen. Nie zdziwię się, jeśli niemiecka ekipa będzie próbowała kontrolować peleton i jechać tak, by to właśnie Czech i Duńczyk dojeżdżali każdego dnia w głównej grupie. Dobra czasówka, a potem łapanie bonifikat, może być sposobem na osiągnięcie końcowego sukcesu.

Grono faworytów uzupełniają kolarze z pozostałych 3 World Teamów obecnych na starcie hiszpańskiego wyścigu – o dobry wynik pokusić mogą się Tobias Foss i Magnus Sheffield (INEOS Grenadiers), Antonio Tiberi i Damiano Caruso (Bahrain – Victorious) oraz Johannes Kulset (Uno-X Mobility).

Sprinterzy

Większość szybkich kolarzy, których zobaczymy na starcie Volta a la Comunitat Valenciana, potrafi przetrwać pewne trudności, co może czynić końcówki etapów naprawdę ciekawymi. O wygrane walczyć powinien Mads Pedersen (Lidl-Trek), który bez wątpienia będzie liczył na to, że gdzieś po drodze uda się zgubić takich rywali jak Arne Marit (Red Bull – BORA – hansgrohe), Biniam Girmay (NSN Cycling Team) czy Giovanni Lonardi (Team Polti VisitMalta). Na finisze z nieco zredukowanej grupy czekać będą jednak z kolei tacy zawodnicy jak Ben Turner (INEOS Grenadiers), César Macías (Burgos Burpellet BH), Magnus Cort (Uno-X Mobility), Matevž Govekar (Bahrain – Victorious) czy bliźniacy José Antonio Prieto i José Juan Prieto (Petrolike).

Transmisja

Wyścig będzie pokazywany na żywo w Eurosporcie 2. Poszczególne etapy w telewizji będzie można śledzić w następujących godzinach:

  • 1. etap (środa): 16:05-17:00
  • 2. etap (czwartek): 15:30-17:15
  • 3. etap (piątek): 15:30-17:15
  • 4. etap (sobota): 16:15-17:15
  • 5. etap (niedziela): 16:05-17:15

Nieco dłuższe transmisje będą dostępne online w platformach streamingowych HBO Max / Player.

Lista startowa 77. Volta a la Comunitat Valenciana:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułTom Pidcock czeka na ponowny start w Tour de France
Następny artykułCzesław Lang opowiedział o trasie Tour de Pologne 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Kuba
Kuba

Przy takim przebiegu trasy walka o zwycięstwo rozstrzygnie się na czasówce, więc zdecydowanym faworytem jest Remco.

Mikołaj
Mikołaj

Brzmi ciekawi