Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe) okazał się najlepszy na trasie 4. etapu Volta a la Comunitat Valenciana 2026. Belg został też nowym liderem generalki. W klasyfikacji górskiej prowadzi Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi).
W sobotę kolarze musieli pokonać trasę o długości 172 kilometrów (La Nucía – Teulada Moraira), a profil wskazywał na to, że rywalizacja będzie bardzo dynamiczna i dojdzie do przetasowań w klasyfikacji generalnej. W końcowej fazie sobotniego odcinka zawodnicy zmierzyli się m.in. z podjazdami Alto de La Fustera (1,8 km ; 8,3%) oraz Puig de la Llorença (2,3 km ; 9,3%).

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 12:50. Na starcie 4. etapu nie pojawili się Cian Uijtdebroeks (Movistar Team), Bálint Feldhoffer (Bahrain – Victorious) i Antonio Polga (Team Novo Nordisk). Ucieczkę dnia utworzyli z kolei Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi), Julien Bernard (Lidl – Trek), Steff Cras (Soudal Quick – Step), Lewis Askey (NSN Cycling Team), Jakub Otruba (Caja Rural – Seguros RGA), Fernando Tercero (Team Polti VisitMalta), Tommaso Nencini (Solution Tech NIPPO Rali) oraz Carlos García Pierna (Burgos Burpellet BH).
Przewaga ucieczki szybko osiągnęła poziom 2 minut, a tempo w peletonie dyktowała ekipa Red Bull – BORA – hansgrohe. Na premii górskiej Coll de Rates (13,3 km ; 2,9%) jako pierwszy zameldował się Danny van der Tuuk. Następnie kolarze wspinali się na Alto del Miserat (5,4 km ; 9,7%). W międzyczasie kraksę zanotowali Andrew August i Victor Langellotti (INEOS Grenadiers), a ten drugi musiał się wycofać z wyścigu. W peletonie doszło do podziału, a w pierwszej grupie nie znalazł się Biniam Girmay (NSN Cycling Team). Przewaga uciekających zawodników stopniała do 1 minuty i 25 sekund. Premię górską wygrał Carlos García Pierna, a drugi na szczycie był reprezentant Polski.
Następnym przystankiem na mapie sobotniego odcinka był podjazd Alto del Sorells (3,1 km ; 5%). Po raz kolejny swoje umiejętności pokazał Danny van der Tuuk, który okazał się najlepszy na premii górskiej. W tym momencie w peletonie jechało około 45 zawodników, a tempo dyktowali kolarze Red Bull – BORA – hansgrohe. Jakiś czas później reprezentant Polski odpadł z czołówki i został dość szybko dogoniony przez grupę faworytów, podobnie jak Tommaso Nencini. Czołowa szóstka miała nieco ponad minutę zapasu. Do mety pozostało 40 kilometrów.
W pogoń zaangażowała się również drużyna UAE Team Emirates – XRG. Z czołówki odpadli Askey, García Pierna i Tercero. Błyskawicznie ich dogoniono, a w grupie faworytów, w której jechało około 25 zawodników, pojawiły się ataki. Premię górską Alto de La Fustera wygrał Julien Bernard. 15 kilometrów przed metą grupkę faworytów prowadził Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe). Wkrótce zaatakował jego kolega z drużyny –Remco Evenepoel. Belg szybko objął prowadzenie w wyścigu i wyrobił sobie około 20 sekund przewagi. Remco triumfował na ostatniej górskiej premii na trasie sobotniego odcinka – Puig de la Llorença.
Gonili go Antonio Tiberi (Bahrain – Victorious) oraz João Almeida i Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG), z którymi jechał Giulio Pellizzari. Reszta podążała już ze sporą stratą. Belgijski zawodnik okazał się jednak zbyt mocny i to właśnie Remco Evenepoel wygrał 4. etap hiszpańskiej etapówki. Drugie miejsce zajął João Almeida, a trzeci był Giulio Pellizzari. Belg został też nowym liderem generalki. W klasyfikacji górskiej prowadzi Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi). Do zakończenia rywalizacji pozostał jeden odcinek.
Wyniki 4. etapu Volta a la Comunitat Valenciana 2026:
Results powered by FirstCycling.com










Niesamowity. Do konca lutego bedzie mial z 10 zwyciestw. Chyba idzie na rekord. Pomalu trzeba zdawac sobie sprawe, ze nie ma przeciwnika nie niego. Czekaja nas lata dominacji. Nowy Mercx.
Nie ma się co podniecać, wystarczy że Tadek się pojawi i będzie po chłopie, będą za niedługo monumenty to będzie weryfikacja gdzie kto jest:) pozdro
Pogiegi nie ma w domu to remejki harcuje
Jest mocny. ALE: 1. Konkurencja nie jest najsilniejsza. 2. Taka forma na początku sezonu zwykle źle wróży na kolejne ważniejsze miesiące. 3. W UAE pewnie nie robią dramatu z wyniku swoich liderów. Niech się belgijski konwertyta wystrzela a my budujemy formę. Są ważniejsze wyścigi niż hiszpańska etapowka na początku lutego.
.na bezrybiu i rak ryba 😉