To był dzień pełen emocji i przełamania dla Sama Welsforda, który po niezwykle trudnym poprzednim sezonie odniósł spektakularne zwycięstwo na Santos Tour Down Under. Choć profil trasy nie sprzyjał jego charakterystyce, a sytuacja w peletonie momentami wydawała się beznadziejna, determinacja i pomoc kolegów z zespołu pozwoliły mu na osiągnięcie upragnionego sukcesu. Kluczową rolę odegrał Michał Kwiatkowski, którego doświadczenie i spokój okazały się bezcenne w decydujących momentach.
Brakuje mi słów. To było niesamowicie trudne. W pewnym momencie mieliśmy spore problemy z tyłu peletonu, zostaliśmy niemal przykryci przez grupę, a na ostatnim podjeździe jechałem już na granicy swoich możliwości. Przez cały czas miałem jednak przy sobie 'Kwiato’. Powtarzał mi tylko: 'bądź cierpliwy, dojedziemy tam’. Świadomość, że ci goście tak bardzo we mnie wierzą po tak ciężkim roku, jest niesamowita. Wygrana w dniu, który teoretycznie mi nie leżał, sprawia, że jestem w siódmym niebie
– relacjonował wzruszony Sam Welsford.
Dla zawodnika to zwycięstwo ma wymiar nie tylko sportowy, ale przede wszystkim mentalny. Po trudnych miesiącach, w których zmagał się ze spadkiem pewności siebie, zaufanie, jakim obdarzyła go nowa ekipa, stało się fundamentem sukcesu. Zespół od początku widział w nim potencjał, którego on sam chwilowo nie potrafił dostrzec, co ostatecznie przełożyło się na doskonałą współpracę i końcowy triumf.
Bardzo chciałem dobrze wejść w ten rok z nowym zespołem. Tak jak wspomniałem, ekipa we mnie uwierzyła i naprawdę dostrzegła moje możliwości. Odzyskanie tej wiary w siebie, którą prawdopodobnie sam zgubiłem, jest wspaniałym uczuciem. Myślę, że to po prostu pokazuje, co możemy osiągnąć razem jako zespół
– dodał Australijczyk.
Mimo ogromnego sukcesu, Welsford nie zamierza osiąść na laurach. Przed peletonem teraz dwa najtrudniejsze etapy wyścigu, podczas których role się odwrócą. Australijczyk zapowiedział, że teraz to on poświęci się dla swoich kolegów, by odwdzięczyć się za ich pracę i wsparcie, bez którego dzisiejsza wygrana nie byłaby możliwa.
Najbliższe dwa dni to prawdopodobnie najtrudniejsze etapy całego wyścigu. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, będę dowoził bidony, wyprowadzał kolegów na podjazdy i spłacał dług za pracę, którą wykonali dla mnie dzisiaj. Nie potrafię wystarczająco podziękować chłopakom z INEOS. Czapki z głów. Byli dzisiaj genialni, prowadzili peleton przez cały dzień i ani na chwilę nie przestali we mnie wierzyć. To zwycięstwo jest dla nich
– podsumował Sam Welsford.



![Tour de Pologne 2026: Faworyci zapowiadają ciekawą walkę na królewskim etapie [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Michal-Kwiatkowski-218x150.jpeg)





Vamos Kwiato