Matteo Trentin (Tudor Pro Cycling Team) ma 36 lat, ale wciąż udowadnia, że należy do światowej czołówki, pod koniec ubiegłego roku po raz trzeci w karierze triumfował w prestiżowym klasyku Paryż-Tours. Mimo wysokiej formy, włoski specjalista od wyścigów jednodniowych ma świadomość, że wielkimi krokami zbliża się moment zakończenia zawodowej kariery.
W wywiadzie dla portalu SpazioCiclismo kolarz ekipy Tudor Pro Cycling Team szczerze opowiedział o swoich perspektywach.
Mój obecny kontrakt wygasa z końcem tego sezonu, więc formalnie jest to mój ostatni rok w peletonie. Nie mam jeszcze umowy na kolejne lata. Rozmawiałem już na ten temat z zespołem, jeśli pojawi się taka możliwość, to dlaczego nie? Wiele zależy jednak zarówno od moich chęci, jak i wizji drużyny
– przyznał Trentin.
Po piętnastu latach spędzonych w zawodowym peletonie, Trentin coraz częściej spogląda poza świat sportu. Podkreśla, że jego dzieci dorastają, a priorytety życiowe powoli się zmieniają. Przyznaje jednak, że wciąż kocha treningi, wyścigi i towarzyszącą im adrenalinę, dlatego ostateczną decyzję podejmie w trakcie nadchodzącego roku.
Zanim były mistrz Europy podejmie ostateczną decyzję co do swojej przyszłości, skupia się na solidnym przepracowaniu nadchodzącego sezonu, w którym zaplanował już kluczowe punkty startowe. Włoch rozpocznie ściganie od tradycyjnego otwarcia sezonu w Belgii podczas „Opening Weekend”, obejmującego wyścigi Omloop Het Nieuwsblad i Kuurne-Bruksela-Kuurne, by następnie przejść do rywalizacji w Paryż-Nicea oraz najważniejszych wiosennych monumentach, a latem stanąć na starcie Tour de France.
Co ciekawe, Trentin nie wyklucza również udziału w Giro d’Italia, choć stawia jeden warunek.
Wszystko zależy od tego, w jakiej formie będę po klasykach. Jeśli wiosna minie w dobrych warunkach pogodowych, start w Giro jest jak najbardziej możliwy. Jeśli jednak przyjdzie nam ścigać się w deszczu i chłodzie, regeneracja przed włoskim wyścigiem może być zbyt trudna. To i tak wyjątkowo wymagające połączenie
– podsumowuje Włoch.






