fot. UAE Team Emirates - XRG / Sprint Cycling Agency

Przed Red Bull – BORA – hansgrohe kolejny sezon w drodze na szczyt. Tej zimy wydano potencjalnie ogromne pieniądze na pozyskanie Remco Evenepoela, a przyjście mistrza olimpijskiego nie jest jedynym ruchem w wykonaniu niemieckiej formacji. Czy jednak za inwestycjami pójdą wyniki? Przeanalizujmy.

Od momentu, w którym Red Bull dołączył do grona sponsorów drużyny BORA-hansgrohe, zaczęto mówić, że niemiecka ekipa może dysponować 1. bądź 2. największym budżetem na poziomie UCI World Tour. Nie zawsze jednak nagły zastrzyk gotówki przekłada się bezpośrednio na sukcesy – cóż bowiem można uczynić, gdy największe gwiazdy światowego peletonu mają wieloletnie kontrakty w innych zespołach? W ten sposób zaczęły się debaty o tym, że Red Bull-BORA-hansgrohe może z czasem próbować wykupować niektórych kolarzy, a łączeni z tą drużyną byli m.in. Tom Pidcock, Wout van Aert czy Remco Evenepoel. To właśnie tego ostatniego udało się pozyskać, choć w tym celu trzeba było spłacić kontrakt Belga, który wciąż obowiązywał w Soudal Quick-Step. Cel jest prosty – po sezonie 2025, który niemiecki zespół zakończył na nieco rozczarowującej 6. pozycji w rankingu UCI i z notą wynoszącą „zaledwie” 8/10 w naszym podsumowaniu, trzeba zrobić krok do przodu i rozpocząć jeszcze intensywniejszą walkę o to, by z czasem stać się światowym numerem 1 w kolarstwie.

Transfery? Poza wspomnianym już Remco Evenepoelem, do niemieckiego zespołu przychodzą także Gianni Vermeersch, Mattia Cattaneo, Haimar Etxeberria, Arne Marit, Callum Thornley, Luke Tuckwell, Jarrad Drizners oraz Adrien Boichis. Mamy tu zatem wielką gwiazdę, dwóch doświadczonych pomocników oraz grupę młodych talentów, co bez wątpienia jest sensowną strategią. Jeśli zaś chodzi o transfery wychodzące, to z ekipą pożegnali się Roger Adrià, Sam Welsford, Matteo Sobrero, Jonas Koch, Ryan Mullen, Anton Palzer, Filip Maciejuk oraz Oier Lazkano. Odejście tego ostatniego spowodowane jest sprawą dopingową, w związku z czym w niemieckim zespole zwolniło się jedno miejsce na sezon 2026. Czy włodarze tej ekipy zdecydują się je jeszcze zapełnić? Dowiemy się zapewne w najbliższych dniach bądź tygodniach.

Główne gwiazdy Red Bull-BORA-hansgrohe na sezon 2026:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Cóż za pakę zbudowano w niemieckim zespole! Tuż po ogłoszeniu składu na kolejny rok rozpoczęła się wręcz dyskusja o tym, czy da się pogodzić interesy wszystkich liderów, ale ta została dość szybko ucięta poprzez jasne wskazanie kto i gdzie pojedzie. W efekcie na Tour de France mamy zobaczyć zarówno Remco Evenepoela, który stał na jego podium w 2024 roku, jak i Floriana Lipowitza, który był następcą Belga sezon później. Bez wątpienia duet ten stać na walkę o kolejną lokatę w najlepszej „3” Wielkiej Pętli, choć wydaje się, że ugryzienie dwójki najlepszych grandtourowców obecnego pokolenia będzie niezwykle trudne. Kolarstwo pełne jest jednak kraks, chorób i innych zdarzeń, a mając takie 2 karty w talii, Red Bull-BORA-hansgrohe może stawać na starcie Tour de France z ogromnymi ambicjami.

Na Giro d’Italia ma się zaprezentować duet Jai Hindley i Giulio Pellizzari, czyli mieszanka doświadczenia i młodości. Ten pierwszy wygrywał już włoską trzytygodniówkę w 2022 roku, zaś w tym roku był m.in. 4. w Vuelta a España. 22-letni Włoch z kolei jeszcze nigdy nie był samodzielnym liderem na wielki tour, a mimo to w tym roku był 6. zarówno przed własną publicznością, jak i wspierając Australijczyka w Hiszpanii. Osobiście wątpię, by ktoś z tej dwójki był gotowy na wygranie La Corsa Rosa w 2026 roku, ale lokata na podium… Czemu nie.

Vuelta a España? Na niej, i wyłącznie na niej, skupić ma się Primož Roglič, czyli 4-krotny triumfator tego wyścigu. Słoweniec ostatni raz wygrywał tam w 2024 roku i jeśli uda mu się uniknąć kontuzji, to na stosunkowej świeżości 36-latek może wyrosnąć na jednego z głównych kandydatów do zwycięstwa. Do tego w niemieckim zespole znajdziemy jeszcze m.in. 2. w zeszłorocznym Giro d’Italia Daniela Felipe Martíneza czy mającego w dorobku kilka ciekawych wyników Aleksandra Vlasova. Wielkie toury są zatem solidnie zabezpieczone, a i do liderowania w krótszych etapówkach kolejka powinna być długa.

Właśnie – wyścigu składające się z kilku dni zmagań. Tu poza wymienionymi wyżej kolarzami dochodzi jeszcze kolejna grupa potencjalnych kandydatów do walki o wygrane czy wysokie lokaty. Tam, gdzie nie ma wysokich gór, bardzo groźni będą Maxim Van Gils i Finn Fisher-Black, jeśli na trasie pojawi się czasówka, to gdzieś wysoko zakręcić może się Mattia Cattaneo, w imprezach niższych kategorii walczyć niejeden raz potrafili Giovanni Aleotti, Alexander Hajek, Emil Herzog i Ben Zwiehoff, a jeszcze dochodzi teraz zdolna młodzież – 2. w tegorocznym Giro d’Italia Next Gen Luke Tuckwell, 10. w tymże Callum Thornley oraz Adrien Boichis. Opcji jest mnóstwo, a o wyniki można być naprawdę spokojnym.

b) na sprinty:

Red Bull-BORA-hansgrohe powoli przeszło przez ten sam proces co wszystkie ekipy, które skupiają się na walce o klasyfikacje generalne. Ciężko bowiem jednocześnie wspierać lidera oraz budować pociąg dla sprintera, więc ci drudzy trafili na drugi, jeśli nawet nie na trzeci plan. Cały czas w zespole pozostają Jordi Meeus, Danny van Poppel czy Laurence Pithie, a nawet dołącza do nich Arne Marit, ale panowie będą musieli raczej samodzielnie szukać swoich szans, aniżeli liczyć na piękne wyprowadzenia.

c) na klasyki:

Zwyczajowo tę sekcję zaczynam od bruków północy, więc i tym razem tak uczynię, choć uprzedzę fakty – to nie w tej materii niemiecki zespół będzie najmocniejszy. W trudniejszych klasykach powalczyć mogą Gianni Vermeersch, Gianni Moscon czy Jan Tratnik, na bardziej płaskich trasach do głosu zaś dojść mogą m.in. Tim van Dijke, Mick van Dijke, Laurence Pithie czy nawet Danny van Poppel, Jordi Meeus i Arne Marit. Widać zatem, że nie mówimy tu o głównych kandydatach do walki o wygrane, a każda czołowa „10” powinna być traktowana jako względny sukces.

Dużo lepiej wyglądają jednocześnie perspektywy na Ardeny czy klasyki we Włoszech oraz Hiszpanii. Na trudnych trasach po wygrane sięgać może Remco Evenepoel, który w programie ma m.in. walkę o 3. w karierze triumf w Liège-Bastogne-Liège. Wyścig ten w przeszłości wygrał także Primož Roglič, tuż za podium potrafił być Daniel Felipe Martínez, zaś obecnie solidnym kandydatem do sukcesów w Ardenach jest m.in. Maxim Van Gils. W odpowiedniej formie swoje do puli ekipy dołożyć mogą też Aleksandr Vlasov, Finn Fisher-Black czy Frederik Wandahl, a do tego dochodzą wspominani już młodzi – tegoroczny zwycięzca młodzieżowej Il Lombardii, czyli Callum Thornley, a także Adrien Boichis oraz Luke Tuckwell.

d) na czasówki:

W przypadku Red Bull – BORA – hansgrohe możemy pytać nie czy, a ile czasówek wygra ten zespół w ciągu roku. Wszystko za sprawą sprowadzenia Remco Evenepoela, który jest absolutnym królem w temacie samotnej walki z czasem w ostatnich latach. 3 tytuły mistrza świata z rzędu, olimpijskie złoto, w sumie 23 wygrane tego typu próby w seniorskiej karierze – to naprawdę piękny dorobek. Tytuł mistrza olimpijskiego Belg przejął zresztą z rąk innego kolarza niemieckiej ekipy – w Tokio triumfatorem czasówki był bowiem Primož Roglič. Solidne wyniki do puli ekipy dołożyć mogą także Mattia Cattaneo, Aleksandr Vlasov, Daniel Felipe Martínez, Florian Lipowitz, Finn Fisher-Black, Callum Thornley, Mick van Dijke czy Tim van Dijke – tak długa lista solidnych czasowców jasno wskazuje, że i drużynówkach powinno być naprawdę dobrze.

e) na górskie etapy:

Z jednej strony wiemy, że Red Bull – BORA – hansgrohe skupi się na walce o klasyfikacje generalne, a na większości wyścigów niemiecki zespół będzie miał więcej niż jednego lidera. Z drugiej jednak jeśli tym powinęła by się noga, to wciąż poprzez odjazdy kolarzy tej formacji stać na wielkie sukcesy. Remco Evenepoel po wygraniu Vuelta a España w 2022 roku, sezon później poniósł straty, a w ich następstwie skupił się na ucieczkach i zgarnął 3 etapy oraz klasyfikację górską. Nie spodziewam się, by 25-letni Belg był zmuszony do powtórzenia tamtego występu, ale jeśli coś takiego się zdarzy, to w odjazdach ciężko będzie go zatrzymać. W analogiczny sposób po sukcesy sięgać mogą także Jai Hindley, Giulio Pellizzari, Aleksandr Vlasov, Daniel Felipe Martínez czy nawet Primož Roglič i Florian Lipowitz, a być może także 22-letni Callum Thornley.

f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:

Na koniec zostawiłem sobie 2 zawodników będących w zupełnie różnych miejscach ze swoją karierą. Z jednej strony na wielką uwagę z mojej strony zasłużył 21-letni Luke Tuckwell, czyli Australijczyk, który w tym roku był 2. w Giro d’Italia Next Gen oraz 10. w Tour de l’Avenir. Moim zdaniem, przy obecnej kolejce do liderowania w niemieckim zespole, warto było pozostawić 21-latka na jeszcze rok w developmencie, by ten powiększył swój młodzieżowy dorobek, ale podjęto inną decyzję – w obliczu tego jestem ciekaw jak młody zawodnik odnajdzie się w worldtourowym peletonie i czy dostanie szanse walki na własne konto. Drugim kolarzem zaś, któremu postanowiłem poświęcić kilka zdań, jest o dekadę starszy Nico Denz. Niemiec nie kwalifikował się do żadnej z wcześniejszych kategorii – na co dzień jest bowiem solidnym pomocnikiem, który nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jednocześnie gdy 31-latek dostaje wolną rękę, to nagle potrafi robić piękne rzeczy – najlepszym dowodem na to są 3 wygrane z odjazdów etapy Giro d’Italia. Nico Denz na wolności to coś, co naprawdę lubię oglądać.

Skład drużyny Red Bull-BORA-hansgrohe na sezon 2026:

🇧🇪 – Remco Evenepoel, Maxim Van Gils, Jordi Meeus, Gianni Vermeersch, Arne Marit
🇩🇪 – Florian Lipowitz, Nico Denz, Ben Zwiehoff, Emil Herzog
🇮🇹 – Giulio Pellizzari, Mattia Cattaneo, Gianni Moscon, Giovanni Aleotti
🇳🇱 – Danny van Poppel, Mick van Dijke, Tim van Dijke
🇦🇺 – Jai Hindley, Luke Tuckwell, Jarrad Drizners
🇸🇮 – Primož Roglič, Jan Tratnik
🇳🇿 – Finn Fisher-Black, Laurence Pithie
🇷🇺 – Aleksandr Vlasov
🇨🇴 – Daniel Felipe Martínez
🇬🇧 – Callum Thornley
🇩🇰 – Frederik Wandahl
🇦🇹 – Alexander Hajek
🇪🇸 – Haimar Etxeberria
🇫🇷 – Adrien Boichis

Podsumowanie

Pisząc tekst odnosiłem wrażenie, że piszę pewną laurkę na temat Red Bull-BORA-hansgrohe. Pora jednak w podsumowaniu na pewną łyżkę dziegciu w beczce miodu – o ile bowiem w niemal każdym aspekcie kolarskiego rzemiosła znajdziemy w szeregach niemieckiej ekipy naprawdę wielu solidnych kolarzy, o tyle niemal zawsze pojawia się też pewne „ale”. W sezonie 2025 właśnie te „ale” sprawiły, że finalnie Red Bull-BORA-hansgrohe otrzymało notę na poziomie 8/10 i to pozostaje mi gdzieś z tyłu głowy przy ocenianiu niemieckiej ekipy przed kolejnym rokiem. Jeśli wszystko zagra, to podopiecznych Ralpha Denka stać nawet na 2. miejsce w światowym rankingu, ale jednocześnie moim zdaniem finalnie, poza UAE Team Emirates – XRG, lepsze od tej drużyny będą także Lidl-Trek oraz Team Visma | Lease a Bike, stąd finalna nota o półóweczkę niższa niż w przypadku tych dwóch zespołów.

Ocena potencjału ekipy Red Bull-BORA-hansgrohe na sezon 2026: 8,5/10
Poprzedni artykułPrzełajowy Puchar Świata 2025/2026: Znów to zrobili! Van der Poel i Brand nie pozostawili rywalom złudzeń na Koksijde
Następny artykułRafał Noculak zawodnikiem Wieluń-Baumatech Cycling Team
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Grzesiek
Grzesiek

Jakie rokowania co do przyszłości Maciejuka?
Słyszałem jakiś czas temu o powrocie do Bahrain.