Za Tomem Pidcockiem naprawdę udany sezon szosowy. Choć Brytyjczyk nie wygrywał tym razem na poziomie World Tour, to wiele dobrych wyników, w tym podium Vuelta a España sprawiły, że ten uplasował się na 7. miejscu w rankingu UCI. 26-latek nie kryje swojej satysfakcji.
Zeszłej zimy Tom Pidcock zamienił INEOS Grenadiers na Q36.5 Pro Cycling Team. Jedni widzieli w tym szanse dla Brytyjczyka, inni jednak zwracali uwagę, że opuszczenie rodzimego World Teamu na rzecz drużyny drugiej dywizji może być symbolem tego, że kariera 26-latka nie rozwija się tak, jak oczekiwano. Z perspektywy czasu wiemy już, że transfer ten był bardzo dobrą decyzją, a Tom Pidcock w nowych barwach rozkręcił się na dobre.
Myślę, że mogę być naprawdę zadowolony z tego roku. Przed nim zaakceptowaliśmy wraz z ludźmi mi pomagającymi, że może to być nieco stratny sezon, przejściowy, ale miał być podbudową na lepszą przyszłość. Finalnie jednak już teraz udało mi się zaliczyć progres. Byłem w najlepszej formie w życiu
— mówił Tom Pidcock w rozmowie dla CyclingNews.
Brytyjczyk po udzieleniu tego wywiadu udał się na Seszele, gdzie podczas wspólnych wakacji ze swoją partnerką Bethany Zajac podjął decyzję o oświadczynach. Jak widać zatem wszystko idzie w dobrą stronę u 26-latka nie tylko w życiu sportowym, ale i osobistym. Wróćmy jednak do tego pierwszego – Tom Pidcock w 2025 roku podwoił swoją liczbę zawodowych zwycięstw w dorobku, a wydaje się, że wciąż stać go na dużo, dużo więcej.
Mogę sobie tylko wyobrazić, że w kolejnym roku jeszcze bardziej się rozwinę i będę jeszcze lepszy. Poszerza się też grono osób wokół mnie, z którymi wspólnie będziemy pracowali nad lepszą przyszłością. Pewność siebie i wiara wszystkich wokół mnie były dla mnie najważniejsze. Do tego dochodziła wiedza i profesjonalizm w zakresie treningu i odżywiania. To najwyższy poziom, jaki kiedykolwiek osiągnąłem. To był nowy początek, więc towarzyszyło nam psychiczne podekscytowanie wyzwaniem, przed którym stanęliśmy
— mówił Tom Pidcock.
Brytyjczyk mocno jednocześnie podkreśla, że przejście do Q36.5 Pro Cycling Team dało mu swobodę, która jest dla niego kluczem do dobrego samopoczucia. Właśnie dzięki niej był w stanie skupić się w pełni na kolarstwie – nie tylko szosowym, ale i górskim oraz przełajowym, które nadal sprawiają mu dużo radości i z których nie zamierza rezygnować.
Czuję się naprawdę zaangażowany w działanie zespołu, a nie tylko biorę udział w wyścigach. To również sprawia mi ogromną przyjemność. Myślę, że wykazuję się przywództwem nie tylko na rowerze, ale także poza nim, pomagając rozwijać zespół i podejmując decyzje. Istnieją aspekty, w których mógłbym być lepszy, ale właśnie przywództwo jest tym, w czym czuję się naturalnie i chciałbym nadal być sobą w przyszłości. I też nie tak, że w INEOS wszystko było złe. Nie było konkretnego momentu, który by zadecydował o moim odejściu, wszystko działo się stopniowo. To fantastyczny zespół, ale zaczęło nam brakować wspólnego języka. To, co się ze mną wydarzyło, było kwestią biznesową – nie było to nic osobistego
— kontynuował Brytyjczyk z Q36.5 Pro Cycling Team.
Teraz szwajcarska ekipa przesiada się ze Scottów na Pinarello, a zatem rowery, które są bliskie Tomowi Pidcockowi. Można się tylko domyślać, że zespół 26-latka podjął taką decyzję dla swojej gwiazdy, a może nawet dzięki niej, bowiem zapewne to właśnie mistrz olimpijski w kolarstwie górskim przyciągnął do drużyny nowego sponsora. Dodatkowo Q36.5 Pro Cycling Team będzie teraz mogło liczyć na obligatoryjną dziką kartę na wszystkie wyścigi UCI World Tour, co jeszcze bardziej otworzy drzwi przed Tomem Pidcockiem i jego zespołem.
Zobaczmy, co będzie. W tym roku nie miałem opcji startu w Tour de France, ale byłoby miło tam wrócić, skoro już wywalczyliśmy sobie prawo startu. Myślę, że jeśli lubisz coś robić, robisz to o wiele lepiej i jeśli jesteś w lepszej formie, to robi to ogromną różnicę. Po dobrym 2025 roku czuję, że mogę być gotowy na większe wyzwania w nowym sezonie. Vuelta coś we mnie wyzwoliła. Teoretycznie ścigałem się, żeby wygrywać etapy z czołówki, a nie tylko męczyłem się, żeby dotrzymać kroku rywalom i walczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce. Nie przepadam za walką o miejsce w klasyfikacji generalnej, ale lubię rzeczy, w których odnoszę sukcesy. Jeśli idzie mi dobrze to wykorzystuje okazję. Ten pociąg do sukcesu sprawia, że właśnie dlatego jestem kolarzem
— powiedział Tom Pidcock.
Na ten moment nie wiemy jakie będą kolejne starty Brytyjczyka – czy ten zdecyduje się choć raz pojawić na rowerze przełajowym, a także kiedy rozpocznie ściganie na szosie. 26-latek póki co korzysta z chwili wolności i po wczasach na Seszelach udał się do RPA, gdzie wygrał gravelowe Nedbank Gravel Burn. Co będzie dalej? Dowiemy się w swoim czasie.
Off-season? Nothing like that for Tom Pidcock who wins at pro gravel race Nedbank Gravel Burn in South Africa. 🤯🇿🇦 pic.twitter.com/YCU3p6YUuy
— Lukáš Ronald Lukács (@lucasaganronald) October 30, 2025


![Tour de France 2026: Szczęśliwy Schmid, umiarkowanie zadowolony Tejada i mieszane uczucia Pidcocka [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/07/Mauro-Schmid-Tour-de-France-13-218x150.jpg)


![Tour de France 2026: Van der Poel odetchnął z ulgą, Pidcock rozczarowany [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/07/Mathieu-van-der-Poel-Tour-de-France-2026-1-218x150.jpg)



