Tym razem obyło się bez niespodzianki. Zgodnie z oczekiwaniami Tadej Pogačar wygrał wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn i obronił tytuł mistrza świata. Słoweniec zaatakował około 100 kilometrów przed metą, a po przejechaniu kolejnych 35 kilometrów z Isaakiem del Toro, zostawił z tyłu przeżywającego problemy Meksykanina i pomknął samotnie w stronę mety, utrzymując swoją przewagę na poziomie około minuty, a nawet powiększając ją na ostatnich rundach. Srebrny medal wywalczył Remco Evenepoel. Podium uzupełnił, dzięki atakowi na 5 kilometrów przed metą, Ben Healy.
Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym w Kigali 2025 to dla elity mężczyzn istny maraton na piekielnie trudnej i selektywnej trasie o przewyższeniu 5500 km. Podstawą była doskonale znana kibicom lokalna runda o długości 15,1 km, którą zawodnicy musieli pokonać aż 15 razy. Orgnizatorzy przygotowali na niej dwie trudności: pierwsza to Côte de Kigali Golf ( ze średnim nachyleniem ), a tuż za nim, w końcówce pętli, brukowany Côte de Kimihurura ( o nachyleniu ), ze szczytu którego do mety pozostawało niewiele ponad kilometr. Organizatorzy przygotowali jednak dla mężczyzn dodatkową, kluczową trudność. Na dziewiątym okrążeniu kolarze wyjechali na dłuższą rundę, której ukoronowaniem był ponad Mont Kigali () oraz Mur de Kigali (; ). Choć ten dodatkowy, górski fragment był oddalony o blisko od finiszu, jego stromość i długość z pewnością miały zadecydować o tym, kto znajdzie się w finałowej rozgrywce.

Początek rywalizacji upłynął pod znakiem licznych prób oderwania się od peletonu i utworzenia ucieczki dnia. Aktywni byli Francuzi, atakowali chociażby Julian Alaphilippe czy Paul Seixas. Po chwili na czele wyścigu wykrystalizowała się kilkuosobowa grupa, w której jechali: Fabio Christen (Szwajcaria), Marcus Mayrhofer (Niemcy), Ivo Oliveira (Protugalia), Anders Foldager (Dania) i Menno Huising (Holandia). Do ucieczki dołączył po chwili Julien Bernard (Francja). Wówczas zaczęło dochodzić do kolejnych ataków, zawrówno w ucieczce, gdzie próbował Oliveira, jak i peletonie, z którego skutecznie zaatakował Raul Garcia Pierna (Hiszpania), który po chwili dojechał do ucieczki.
Uciekienierzy szybko powiększyli swoją przewagę do około trzech minut. Wielu zawodników zaczęło się wycofywać z wyścigu. Z rywalizacją pożegnali się między innymi: Alaphilippe, czy Marc Soler (Hiszpania). Sytuacja w peletonie uspokoiła się. Uciekinierzy przez dłuższy czas utrzymywali swoją przewagę na zbliżonym poziomie.
"Julian are you going to stop?"
"Yes, I am not going to do 250km like this"
Alaphilippe not feeling good and out of the race ❌ #Kigali2025 pic.twitter.com/ihlfXpiF6C
— UCI (@UCI_cycling) September 28, 2025
Pod koniec 7. okrążenia tempo w peletonie wyraźnie wzrosło. Zbliżające się Mont Kigali (5,9 km; 6,9%) zajrzało zawodnikom w oczy i widać było, że zbliżamy się do głównej atrakcji dzisiejszego dnia. Przy jadących na czele od dłuższego czasu Belgów pojawiły się koszulki innych, gromadzących się reprezentacji. Już na początku wydłużonej o dodatkowe atrakcje 9 rundy, przewaga ucieczki zmalała do półtorej minuty. Belgowie dostawali zmiany od pracujących na rzecz Isaaca del Toro Meksykanów.
Zmiana otoczenia, z jaką wiązało się wyjechanie ze znajomych rund, wybudziła z letargu również zawodników w peletonie. Doszło do kilku prób ataków, jednak Belgowie, wspierani przez Amerykanów i czujnych, ale jadących nieco z tyłu Słoweńcach nie pozwolili nikomu odjechać. Tempo było na tyle wysokie, że z peletonu odpadali kolejny zawodnicy. W międzyczasie ucieczka rozpoczęła wspinaczkę pod Mont Kigali i niemal natychmiast podzieliła się, a na czele pozostało tylko trzech zawodników: Oliveira, Foldager i Bernard. Jednak to ten ostatni kręcił najmocniej i na około kilometr przed końcem podjazdu jechał już sam. Główna grupa, licząca już tylko 50 kolarzy, zbliżała się jednak nieubłaganie, na domiar złego dla uciekieniera, mocniejsze tempo narzucił z tyłu Tadej Pogačar (Słowenia), który jednak nie zaatakował bardzo ekslpozywnie, a po prostu narzucił szybsze tempo. Za Słoweńcem ruszyło kilku zawodników, w tym Remco Evenepoel (Belgia), który jednak po chwili został z tyłu. Za Pogačaremnadążył jedynie Juan Ayuso (Hiszpania), a kilkadziesiąt metrów dalej gonił ich klubowy kolega Isaac del Toro (Meksyk).
Jeszcze przed końcem podjazdu Bernard został doścignięty przez wspomnianą wyżej trójkę. Mocno zjazd rozpoczął Ayuso, jednak po chwili do Hiszpana dojechali Pogačar i del Toro. Trójkę zawodników UAE Team Emirates – XRG najmocniej gonił na zjeździe Richard Carapaz (Ekwador), a po chwili doszła do niego grupka kilku zawodników.
TADEJ POGAČAR AND ISAAC DEL TORO ATTACK 100 KM TO GO 🤯 #Kigali2025
— Lukáš Ronald Lukács (@lucasaganronald) September 28, 2025
Od samego podnóża Mur de Kigali przyspieszył del Toro, na którego atak zdołał odpowiedzieć obrońca tytułu. Ayuso nie wytrzymał tempa i wyraźnie został z tyłu. Około pół minuty po prowadzącej dwójce na Mur de Kigali wspięła się ścigająca ich ośmiosobowa grupka, w której jechali między innymi: Primoz Roglic (Słowenia), Seixas, Carapaz, Mattias Skjelmose (Dania) czy Ben Healy (Irlandia), którzy doścignęli Ayuso. Do tej grupy nie załapał się Remco Evenepoel, który do grupy pościgowej tracił kilka sekund. Belg był wspierany przez dwóch swoich reprezentacyjnych kolegów, a w grupie tej jechał również chociażby Tom Pidcock (Wielka Brytania). Po chwili jednak grupy złączyły się, jeszcze przed końcem wydłużonej rundy.
10. rundę uciekająca dwójka rozpoczęła z przewagą 50 sekund nad 32-osobową grupą pościgową. Po zamieszaniu na dodatkowej rundzie, sytuacja na trasie nieco uspokoiła się. W peletonie było wielu chętnych do gonitwy i współpraca układała się dobrze, a przewaga uciekinierów zaczęła powoli maleć.
Przy szóstym od końca podjeździe pod Kimihururę widocznie osłabł Isaac del Toro, jednak Tadej Pogačar poczekał na klubowego kolegę i po chwili panowie znów jechali razem. Problemy techniczne miał Remco Evenepoel, który zmienił rower, a przy próbie ponownej zmiany musiał długo czekać na swój wóz techniczny, na domiar złego dla zawodnika Soudal Quick – Step, w tym czasie przyspieszył Ben Healy, przez co główna grupa odjechała Belgowi. Na końcu 10. rundy przewaga liderów wynosiła 40 sekund.
Ben Healy kontynuował mocną jazdę i zaczął odjeżdzać od peletonu. Na akcję Irlandczyka zareagowali jednynie Pavel Sivakov (Francja) i Mikkel Honore (Dania). Głównie za sprawą pracy Irlandczyka, trójka ta zaczęła się zbliżać do jadącego na czele wyścigu duetu. Jednak na 66 kilometrów przed metą znów osłabł del Toro. Tym razem Słoweniec nie był jednak tak miły, i wyruszył samotnie w stronę obrony tytułu.
del Toro has gone 👇 , Pogačar alone 👀
The gap goes up to +55s again.
Time to see if the Mexican can stay with Honore, Sivakov and Healy in the chase of three.
Remco is now on the hunt too, with Pidcock on his wheel. A frustrated Remco = a fast Remco#Kigali2025 pic.twitter.com/5AttZLP60K
— UCI (@UCI_cycling) September 28, 2025
Po chwili Meksykanin został dogoniony przez ścigającą trójkę. Po problematycznej wymianie roweru, mocno zdeterminowany był Remco Evenepoel, który na kolejnym podjeździe pod Kimihururę dociągnął swoją grupkę grupy del Toro i Healy’ego. Pogačar miał na koniec 11. okrążenia około minuty przewagi.
Z pogoni nie rezygnował Evenepoel, który zostawił za sobą przyciągniętą przed chwilą grupkę i wraz z Healym, Skjelmose, Pidcockiem i Jayem Hindleyem (Australia) odjechali od reszty. Kilkanaście sekund za nimi jechali Seixas i Ayuso. Sytuacja ustablizowała się na kolejne okrążenia. Słoweniec utrzymywał przewagę nad pięciosobową grupą w okolicy minuty. Ta natomiast powoli, lecz sukcesywnie powiększała przewagę nad kolejną dwójką, do której dołączył po chwili Sivakov.
Bardzo mocno jechał Remco Evenepoel, który samodzielnie pracował w swojej grupce, i mimo że czasu do Pogačara nie odrabiał, udało mu się urwać Pidcocka i Hindleya. Na początku 13. okrążenia krótką zmianę dał Belgowi Hindley. Po chwili Remco podkręcił ponownie, jednak nie udało mu się zerwać pozostałych towarzyszy. Mocnym, stałym rytmem jechał z przodu Pogačar, dzięki czemu na 13. okrążeniu powiększył swoją przewagę nad grupą pościgową o kolejnych kilkanaście sekund. Blisko dwie minuty do Remco i spółki tracił już Tom Pidcock. Wydawało się więc zatem, że goniące lidera trio jest już niezagrożone z tyłu i to między Healym, Evenepoelem i Skjelmose rozstrzygnie się walka o dwa pozostałe medale.
Zdali sobie z tego sprawę również sami zainteresowani, gdyż współpraca w grupie przestała układać się dobrze, a w połowie przedostatniego okrążenia zaatakował Remco Evenepoel, który szybko zbudował około 20-sekundową przewagę nad niedawnymi towarzyszami. Mimo to przewaga Pogačara utrzymywała się na poziomie 1’25” i z taką właśnie zaliczką Słoweniec rozpoczął ostatnie okrążenie.
Ostatnia runda nie przyniosła zwrotów akcji i Tadej Pogačar dojechał do mety jako pierwszy, zdobywając swój drugi w karierze tytuł mistrza świata. Swoją przewagę utrzymał, zdobywając przy tym srebrny medal, Remco Evenepoel. 5 kilometrów przed metą atak na wagę brązowego medalu przeprowadził Ben Healy, który odjechał od Skjelmose i utrzymał swoją przewagę aż do linii mety.
Results powered by FirstCycling.com
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
- Ogólna zapowiedź zawodów
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorów
- Wypowiedź Jana Jackowiaka po zdobyciu brązowego medalu
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet
- Wszystkie artykuły










Kapitalny wyścig Pogacara. Czapki z głów.
Do czego to doszło, że kibicowałem Pogaczarowi. Skręca mnie na myśl, że mógłby wygrać ten uroczy, przesympatyczny i pełen klasy ewenepullach.
Koleś jest niesamowity, takie nazwiska go goniły po zmianach i nic, oni się posypali a on nie :D. Dobra decyzja ze Polskiej kadry nie było, najlepsi z naszych juz w momencie ataku Pogacara straciliby kontakt z czołówką
Dla Remco to dobrze, że to tylko mistrzostwa świata i może za rok uda mu się powtórzyć osiągnięcie z igrzysk olimpijskich, czyli dwa złote medale na jednych mistrzostwach.
spójrzmy prawdzie w oczy:
-gdyby nie defekty złotego roweru
-gdyby, co słusznie zasugerował Tomuś, liczono razem obie konkurencje
-gdyby jechał dzisiaj Vini
-gdyby, przede wszystkim nie doping, którego UAE celowo nie wstrzyknęło przed czasówką, wiedząc o kontroli po zakończeniu
Napisać, że trasa była selektywna, to nic nie napisać. Wyścig rozgrywany w tym tempie, to była rzeźnia. 30 gości dojechało do mety. Tylko 4 pierwszych jechało do samego końca, miej więcej, w tym samych wyścigu.
Jestem ciekaw opinii tych, którzy chcieli wysyłać młodych polskich kolarzy, by łapali doświadczenia.
Biniu – lekarz jeszcze nie wrócił z urlopu i nie ma kto przepisać recepty?
Co Remco chciał powiedzieć przez tą łaskawie, jakby od niechcenia podniesioną ręką na kresce?
Jak można nie wystawić zawodnika?
Obrzydzil mnie ten wyścig i tyle
Bezdyskusyjny król wytrzymałości! Brawo. Bardzo ładnie było też widać ze dla kolegi z zespołu nawet zwolnił na chwilę, na takie gesty nie stać Remco który jest widać bardzo nerwowy. Ci co piszą o wymianie złotego roweru chyba wyścigu nie oglądali, w tamtym momencie Remco juz byl w tyle
Wirgil – 3 młodych z piątku mogło też wystartować w niedzielę na kilka rund, jeden by pojechał na 1 rundę w odjazd i honor byłby uratowany.
jann – nie znam co prawda regulaminu, ale szczerze wątpię by dopuszczał on start tego samego zawodnika w kilku kategoriach wiekowych 😉
I to jest ściganie, a nie jak u pań, że „a może jeszcze poczekam, do mety zostało aż 15 km, poza tym ja zaatakuję, to inne mnie wyprzedzą, olaboga boję się, co się stanie!”.
Sorry, ale żenujący był ten wyścig pań, co te faworytki myślały, że reszta łaskawie na nie poczeka i pościgają się na dwóch ostatnich podjazdach ostatniej rundy?
Ben jest najsympatyczniejszy …
Było coś bardzo satysfakcjonującego w scenie, gdy Pogacar i del Toro odjechali „koledze” z drużyny Ayuso, zwłaszcza w odniesieniu do tego jak potem starali się jechać razem (póki miało to sens).
skąd się bierze ta antypatia dla Remco?
serio pytam. Gość był już na straconej pozycji po drugiej zmianie roweru, ale doszedł peleton, nadał temo, walczył, prowadził w grupie z Healem i Skjelmose.
Miał odwagę żeby zaatakować i zostawić panów żeby jechać po więcej.
Że był rozczarowany? Jasne, że tak, był w niebywałej formie, zrobił co mógł ale jedzie przeciw Tadejowi. W innych czasach, w innym składzie miałby złoto.
I żeby było jasne, wg mnie nawet gdyby nie zmiana roweru, nie dałby rady z Pogacarem ale hejt za ambicje? Kto inny miał tam takie jaja?
Miszon nigdy nie oglądałem nawet minuty wyścigu kobiet, potem się okazuje że wygrywa poziom hormonów – damski sport to nie jest sport
jann to widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz.
@Antek
Z tego, że nie jest ich Bogiem. Każdy, kto nie ma na nazwisko Pogacar, a ma szansę mu jakkolwiek zagrozić – będzie znienawidzony przez jego nawiedzonych psychofanów. Każdym, kto nie rozłoży przed nim czerwonego dywanu, oni tylko gardzą.
Tadek the best!!
Adam – Rekreacyjne kolarstwo to ja sobie mogę pouprawiać ale oglądać ???? Strata czasu. Wiwat Tadej !!!
A gdzie się podział prorok Radzio , jaki następny dół przepowie dla Pogacara ?
@Out
Ja np nie lubię Słoweńca i podejrzewam, że jest zbyt dobry w kazdym terenie, lepszy niż powinno być to możliwe przy takiej specjalizacji. Nie robię też sobie bożków z innych zawodników. A tego tutaj Sremko nie znoszę z powodów charakterologicznych, to wprost przeuroczy człowiek, sympatyczny i pełen szacunku do innych. I to jeszcze od przejścia na religię miłości tak o nim myślę.
Don, narzeka pod innym artykułem na pękające siodełka, które popsuły jego murowane przewidywania ;).
Kto wierzy w czystośc takich „kozaczków” tudzież prawdomówność polityków czy też kapłanów to już jest stracony przez samego siebie.
Pogacar zrobił to co rok wcześniej w Zurychu. Zobaczył górę i od razu zaatakował. Taki już jest. Jak jesteś mocny to jedź ze mną a jak nie to wymieniaj złote rowery a potem sobie usiądź i popłacz.