fot. Vuelta a Espana 2025 / Cxcling Creative Agency

Tyle w obliczu wczorajszych wydarzeń ma do zaoferowania uczestnikom hiszpańskiego wielkiego touru Międzynarodowa Unia Kolarska, a co zrobią z tym sami zainteresowani? Ruszą dziś do walki podrażnieni faktem, że odebrana została im możliwość rozegrania finiszu w Bilbao, czy może zaczną manifestować sprzeciw wobec bierności rozciągniętych nad nimi instytucji na inne sposoby?

Dzisiejsze menu należy do tych krótszych, bo zmieściło się w nim zaledwie 144,9 kilometra, 2400 metrów przewyższenia i dwa kategoryzowane wzniesienia. Jak na Kantabrię dość skromnie, ale rywalizacja w tej części Półwyspu Iberyjskiego jeszcze się rozkręci, o ile pozwolą na to okoliczności pozasportowe.

Peleton Vuelty wystartuje dziś z Laredo, jednego z najbardziej znanych kąpielisk regionu, jednak od razu skieruje się na południe, tym samym oddalając od wybrzeża Atlantyku. Pagórkowaty, 33-kilometrowy odcinek prowadzący do wspinaczki na Puerto de Alisas (8,6 km, śr. 5,8%) stanie się areną zaciętej batalii o udział w odjeździe dnia, bo po pierwsze tempo podkręci wiejący od strony wody wiatr, a po drugie interes będą w tym mieli zawodnicy ze środka skali.

Środkowa część trasy to typowy kantabryjski interior z dolinami usłanymi małymi wioskami i zielonymi pagórkami. Teren faluje mocniej niż wskazuje sam profil, a poprzedzające lotny finisz w Barros (103,2 km) Alto de Hijas ma potencjał, by wstępnie posortować jadącą na czele grupę.

Na 106. kilometrze uczestnicy wyścigu po raz pierwszy przejadą przez linię mety w Corrales de Buelna i skierują się na położoną na południe od miasta rundę, której jedyną dominantę stanowi Collada de Brenes (6,6 km, śr. 8,3%). To podjazd należący do Gór Kantabryjskich nie tylko z punktu widzenia geografii fizycznej, ale również charakteru, a przypadające na środkową część wzniesienia sekcje o nachyleniu w przedziale 14-17% mogą wyłonić zarówno etapowego zwycięzcę, jak i doprowadzić do kolejnych podziałów w grupie liderów.

Szczyt oddalony jest od mety o 23 kilometry, co oznacza, o ostateczne losy etapu rozstrzygną się na szybkim, częściowo technicznym zjeździe i płaskim dojeździe do Los Corrales de Buelna. Miasto gości finisz hiszpańskiego wielkiego touru po raz drugi w historii, w 1999 roku triumfował tam Laurent Brochard.

Oto, co na temat 12. etapu Vuelta a España 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 12, 4 września: Laredo > Los Corrales de Buelna (144,9 km)

W czwartek peleton hiszpańskiego wielkiego touru przemierzać będzie Kantabrię, choć wyścig pozostanie niejako w niezdarnym rozkroku, nie eksponując w pełni żadnej z kojarzonych z tym regionem skrajności. Trochę oceanu na starcie, jeden podjazd w fazie formowania się ucieczki i drugi – już znacznie konkretniejszy – w końcówce, choć do mety w Los Corrales de Buelna prowadzi długi zjazd. Typowy etap transferowy z małym haczykiem, ponieważ wspinaczka na Collada de Brenes (6,6 km, śr. 8,3%) umożliwia wygenerowanie różnic czasowych. Wartość przewyższenia dla tego odcinka wynosi 2900 metrów.

Pogoda

Temperatura powietrza w zakresie 20-23 stopni Celsjusza. Duże zachmurzenie z wysokim prawdopodobieństwem wystąpienia przelotnych opadów deszczu – przede wszystkim w drugiej części etapu. Wiatr z kierunku NW (do 18-20 km/h) może sprzyjać formowaniu rantów na pierwszym odcinku trasy pomiędzy Laredo a Ramales de la Victoria, dlatego spodziewać się należy bardzo szybkiego i nerwowego startu. W kolejnych godzinach osłabnie.

Faworyci

Czwartkowy odcinek to gotowy scenariusz dla zakończonej sukcesem ucieczki, ale z gwiazdką, ponieważ zobaczyliśmy w ostatnich dniach, że znacznie mniej selektywne podjazdy pozwalały na wygenerowanie sporych różnic w klasyfikacji generalnej.

O tym, że to kolarze z odjazdu powalczą tego popołudnia o etapowy triumf ostatecznie zadecydować może deszczowa aura oraz perspektywa znacznie cięższych kolejnych dwóch dni rywalizacji. Jeśli ucieczka uformuje się podczas wspinaczki na pierwszą górską premię etapu, zobaczymy w niej głównie najlepszych górali wyścigu spoza czołówki klasyfikacji generalnej. Niemal w ciemno typować można takie nazwiska, jak Jay Vine, Marc Soler (obaj UAE Team Emirates-XRG), Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Ben O’Connor (Jayco AlUla), Marco Frigo (Israel-Premier Tech), Mikel Landa (Soudal Quick-Step), Archie Ryan (EF Education-EasyPost), Lorenzo Fortunato (XDS Astana), David Gaudu (Groupama-FDJ), Pablo Castrillo (Movistar) itp.

Jeśli jakiejś grupie uda się oderwać wcześniej (ewentualnie sporo później), zobaczymy w niej większą różnorodność, a wzbogacić ją mogą między innymi Andrea Bagioli (Lidl-Trek), Javier Romo (Movistar), Gianmarco Garofoli (Soudal Quick-Step), Nico Denz, Matteo Sobrero (obaj Red Bull-BORA-hansgrohe), Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), Gal Glivar (Alpecin-Deceuninck), Sean Quinn (EF Education-EasyPost), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), Kevin Vermaerke (Picnic PostNL) czy realizujący poboczne questy Mads Pedersen (Lidl-Trek).

Podjazd pokonywany w środkowej części finałowej rundy jest na tyle trudny, że temperatura w grupie liderów powinna zbliżyć się do punktu wrzenia. Mokry zjazd z Collada de Brenes może co prawda ostudzić ewentualny zapał w obozie unikającej zbędnego ryzyka Vismy-LAB, ale taka sytuacja będzie wodą na młyn podrażnionego udaremnieniem mu wczorajszego zwycięstwa Toma Pidcocka (Q36.5) – o ile Brytyjczyk zdoła przetrzymać najtrudniejszą część wspinaczki z najlepszymi. Jeśli chciałby pokusić się o zaatakowanie pozycji potencjalnie odizolowanego João Almeidy (UAE Team Emirates-XRG), jest to idealny moment, bo Portugalczyk z gwałtownie opadającymi szosami ma skomplikowane relacje. Jako szybkiego w samej końcówce tradycyjnie wymienić trzema Giulio Ciccone (Lidl-Trek), nawet jeśli widoczne były pierwsze sygnały, że Włoch szczyt formy ma już za sobą.

Co zrobi Juan Ayuso (UAE Team Emirates-XRG), wie tylko jego jamnik. Może zaatakuje i wygra kolejny etap, może wycofa się z wyścigu.

Harmonogram

📍 Start honorowy: 14:00 – Laredo
🚩 Start ostry: ok. 14:13
🏁 Meta: ok. 17:22 – Los Corrales de Buelna
📺 Transmisja: od 14:45


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

Poprzedni artykułDyrektor Vuelta a España: „Oby izraelski zespół zrozumiał, że ich udział nie służy bezpieczeństwu”
Następny artykułGiro della Lunigiana 2025: Silna reprezentacja Polski na starcie
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jakub
Jakub

Ostatni akapit – top!

Kuba
Kuba

Też mi się wydaje, że czołówka szykuje się już na jutro i sobotę, więc ucieczka powinna dojechać do mety. Chciałbym widzieć w niej Landę, ale po wczorajszych skurczach (?) jego celem jest chyba po prostu przejechać etap.

Antek
Antek

Ależ mnie rozbawiło, że mamy już „akapit Aysuo”, brakuje jeszcze tylko akapitu „co zrobią protestujący” i ważniejsze „co zrobi UCI”.

I tak z kolarskiego święta najbardziej w tym roku zapamiętamy dramę Ayuso i protesty propalestyńskie.