Finisz 11. etapu Tour de France 2025 został zaburzony przez osobę, która zdecydowała się na protest tuż przed linią mety. Na szczęście Jonas Abrahamsen i Mauro Schmid zdołali minąć mężczyznę, który następnie został zatrzymany przez służby. Teraz wiadomo, że ten zostanie 19 listopada postawiony przed sądem, a grozi mu grzywna 10 tysięcy euro bądź nawet rok pozbawienia wolności.
1,5 miesiąca po wydarzeniach z 16 lipca do mediów trafiła informacja na temat daty procesu Amine’a Messala – młodego mężczyzny, który zdecydował się na mecie 11. etapu Tour de France 2025 w Tuluzie na zaprotestowanie przeciwko udziałowi ekipy Israel-Premier Tech w Wielkiej Pętli. Na szczęście tamto zachowanie nie wpłynęło ani na bezpieczeństwo kolarzy, ani też na wyniki etapu, niemniej teraz Francuz stanie przed sądem, gdzie grozi mu grzywna 10 tysięcy euro bądź nawet rok pozbawienia wolności.
The protestor at the finish of Stage 11 of #TDF2025 was wearing a shirt with the message: ‘Israel out of the Tour’.
📸 Dario Belingheri/Getty Images pic.twitter.com/ETA7hGJ79S
— Ewan Wilson (@ewanswilson) July 16, 2025
Amine Messal zdecydował się opowiedzieć publicznie o pobudkach, które nim kierowały, w rozmowie dla France 3 Occitanie.
Chciałem wykorzystać tę przestrzeń do wyrażenia mojej wypowiedzi. Patrzyłem na ekran i powiedziałem sobie, że muszę biec wystarczająco długo przed kolarzami, żeby mnie widzieli, żeby mogli przewidzieć moją trajektorię i żebym mogli mnie ominąć. W ten sposób nie naraziłbym ich na niebezpieczeństwo. Gdy byli 300 metrów ode mnie, przeskoczyłem barierę, zdjąłem pierwszą koszulkę i pobiegłem do mety. Stało się to niemal dokładnie tak, jak planowałem. Podczas biegu kolarze mnie dogonili. Dotarłem do mety niemal w tym samym czasie co oni. Oczywiście, gdyby peleton przyjechał w grupie, nie zrobiłbym tego. Nie jesteśmy tu po to, żeby narażać życie zawodników. Polityka międzynarodowa zawsze była częścią ważnych wydarzeń sportowych od lat 60. XX wieku, kiedy sprzeciwiano się segregacji. W latach 70. o swoje prawa walczyły kobiety. Aktywizm przeciwko apartheidowi w RPA itd. To wszystko istniało od zawsze. Sport zawsze był polityczny
— tłumaczył młody mężczyzna.
Nie jest łatwo zająć stanowisko w sprawie tego, co dzieje się w Strefie Gazy. Nie jest łatwo zaangażować się w obywatelskie nieposłuszeństwo. Nawet jeśli nie zmieni to zasadniczo oblicza świata, powtarzam sobie, że gdyby wszyscy tak zrobili, być może Francja już dawno temu otworzyłaby korytarz humanitarny, wysyłając wojsko, aby zapewnić pomoc humanitarną, do której mieszkańcy Strefy Gazy mają prawo
— zakończył protestujący mężczyzna.
Teraz postawę Amine’a Messala oceni sąd. Obrońcy bez wątpienia będą się powoływali na wolność słowa i protestowania oraz fakt, że nikomu nic się nie stało, przeciwnicy zaś wskażą, że każde kolejne tego typu zachowanie bez kar będzie motywacją dla następców, których wielu widzimy podczas trwającego właśnie Vuelta a España.









Ma gość pecha, że protestował przeciwko nie tym, co trzeba i pewnie tak łatwo mu nie odpuszczą teraz. Bo pewnie jakby to był tylko jakiś kolejny eko-oszołom, to sprawa rozeszłaby się po kościach jak zwykle.