Wczoraj kolumna ostatniego wielkiego touru sezonu zawitała w końcu na ten właściwy z europejskich półwyspów, a dziś wielu uczestników wyścigu poczuje się jak w domu – przemierzając treningowe szosy w Andorze i hiszpańskiej części Pirenejów. Pierwsza poważniejsza próba w górach tegorocznej Vuelty na papierze do najtrudniejszych nie należy, jednak ton czwartkowej rywalizacji nadać mogą nie najmocniejsze teamy, ale potencjalnie bardzo niestabilna aura.
Czwartkowy odcinek z Olot do Pal liczy 170,3 kilometra i blisko 3500 metrów przewyższenia, a wspinaczka rozpocznie się od samego startu w stolicy Garrotxy – regionu znanego z porośniętych gęstymi lasami starych stożków wulkanicznych. Chociaż 3. kategorii Collada de Santigosa (11,1 km, śr. 4,2%) do trudnych podjazdów nie należy, a mój początkowy zapał wobec tego etapu będącego idealnym otwarciem dla uciekinierów nieco opadł, jego pierwsze 10 kilometrów powinno skutecznie wyselekcjonować odjazd dnia, główny peleton i zalążki grupetto.
Następnie kolarze ruszą na północ, a droga wiodąca w wyższe partie Pirenejów poprowadzona została przez Collada de Toses – bardzo długi, ale łagodny podjazd (24,3 km, śr. 3,5%), który co prawda ma swoje momenty (maks. 10,6%), ale są one tak krótkie, że można je przegapić mrugając.
Po długim zjeździe trasa kieruje się ku granicy z Andorą, gdzie wspinaczkę na krótki i stromy Alto de la Comella (4,2 km, śr. 8,0%) poprzedzi lotny finisz w stolicy księstwa – tym razem w wariancie bez bonifikat czasowych, ponieważ te czekać będą na kolarzy na szczycie wzniesienia. To miejsce dobrze znane z wcześniejszych odsłon Vuelty i Volta a Catalunya, którego ciasne serpentyny potrafią konkretnie przerzedzić grupę nawet najlepszych wspinaczy. Jeśli popada, problematyczny może okazać się nieregularny zjazd z Comelli – kręty w pierwszej części, bardzo szybki w środkowej, ale ponownie zmuszający do złożenia się w kilka technicznych zakrętów na ostatnich 2 kilometrach.
Finał to wspinaczka do stacji narciarskiej Pal (9,6 km, śr. 6,3%, maks. 12,5%), położonej na wysokości prawie 1900 m. Typowo dla Pirenejów, jest to nieregularny podjazd, z trudną środkową sekcją o średnim nachyleniu ok. 8% na odcinku blisko 4 kilometrów. W końcówce wyraźnie odpuszcza, co może mieć znaczenie w kontekście tego, jak zostanie ona rozegrana. Wspinaczka prowadzi przez Vallnord, jedno z najważniejszych centrów sportów zimowych w Andorze.
Ostatni raz finisz Vuelty rozegrano tam w 2010 roku, gdy zwyciężył Igor Antón, przejmując jednocześnie czerwoną koszulkę. Tamten etap pokazał, że choć sama wspinaczka do stacji narciarskiej nie należy do najbardziej brutalnych w Pirenejach, jej nieregularność i wysokość potrafią zaważyć na losach klasyfikacji generalnej.
Oto, co na temat 6. etapu Vuelta a España 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 6, 28 sierpnia: Olot > Pal (170,3 km)
Tuż przed drugim weekendem rozgrywania wyścigu jego uczestników czeka blok etapów w Pirenejach, charakteryzujący się wzrastającym poziomem trudności. W czwartek peleton hiszpańskiego wielkiego touru pokona 170-kilometrową trasę z Olot do położonego w Andorze Pal, z czterema premiami górskimi i przewyższeniem przekraczającym 3400 metrów. Położona w pierwszej części trasy Collada de Toses (24,8 km, śr. 3,5%) to łatwy, ale bardzo długi podjazd, podczas gdy finał tworzy kombinacja bardziej wymagających Alto de la Comella (4,3 km, śr. 7,4%) i wspinaczki do Andory (9,7 km, śr. 6,4%). Na papierze to jeden z lepszych etapów dla ucieczki w pierwszej części imprezy.

Pogoda
Ok 20 stopni Celsjusza podczas startu, później w granicach 24-25 stopni w nizinach i rześkie 10-14 stopni w Pirenejach. Dla interesującej nas części Katalonii wydane zostało pomarańczowe ostrzeżenie przed burzami, które obowiązuje od godz. 9.00 do 21.00. Dla terytorium Andory wydane zostało ostrzeżenie w kolorze żółtym, a więc nieco mniej intensywne. Według aktualnych prognoz kolarze wyruszą z samego serca burzowej zawieruchy, której centrum wraz z nimi przemieszczać się będzie w kierunku pirenejskiego księstwa, choć prognozowanie tego typu zjawisk nawet kilka godzin wprzód obarczone jest sporym błędem. W najbardziej ekstremalnym wariancie nie można wykluczyć neutralizacji czy innych, wpływających na przebieg etapu manewrów.
Faworyci
Niewielkie różnice w klasyfikacji generalnej przed pierwszą poważną próbą w górach zachęcają do tego, by mocniej dokręcić śrubę, jednak ambitne plany liderów pokrzyżować może sprzyjający uciekinierom układ pierwszej części trasy oraz mniej sprzyjająca – bo zmuszająca do zdjęcia nogi z gazu – aura.
Większość kluczowych dla rozwoju dzisiejszego etapu decyzji zapadnie w którymś z wozów Vismy-LAB, a sprowadzać się one będą do odpuszczenia ucieczki lub walki o kolejny etapowy triumf z Jonasem Vingegaardem (Visma | Lease a Bike). Można mieć wątpliwości, czy finałowy podjazd w Andorze pozwoli wygenerować różnice pomiędzy czołowymi kolarzami klasyfikacji generalnej, więc pytanie sprowadza się do tego, na ile głodny zwycięstw jest sam Duńczyk. Powinien być, a jego tegoroczne wcielenie rewelacyjnie radzi sobie w sprintach przeciwko innym góralom, jednak trzeba też pamiętać, że do etapu z metą w Limone Piemonte holenderska ekipa podeszła dość pasywnie.
Bez wytchnienia harują natomiast zawodnicy Lidl-Trek, na koniec dnia obserwując, jak inni piją szampana. Czy są już odrobinę zniechęceni? A może ze względu na to, że dwa etapy na własne życzenie wypuścili z rąk, motywacja do przełożenia ciężkiej pracy pomocników na wynik jest jeszcze wyższa? Giulio Ciccone (Lidl-Trek) jest na tyle mocnym kandydatem do wygrania sprintu z grupki faworytów, by spróbować jeszcze raz, choć strach stawiać na taki scenariusz.
Ze względu na formę i wysokie morale, widoczna powinna być również ekipa Groupama-FDJ z szybkim Davidem Gaudu, a w kontekście ewentualnych różnic w klasyfikacji generalnej kluczowy będzie występ liderów UAE Team Emirates-XRG: Joao Almeidy i Juana Ayuso. Z tą dwójką jest o tyle ciekawie, że Portugalczyk jest szybszy na samym finiszu, ale może mieć większe problemy z utrzymaniem tempa najlepszych na finałowym podjeździe – szczególnie, jeśli dochodzić tam będzie do licznych skoków. Z Hiszpanem jest na odwrót, choć nie jest on zupełnie pozbawiony dynamiki.
Stawianie na Toma Pidcocka (Q36.5) wydaje się jeszcze bardziej daremne niż wskazywanie na etapowych zwycięzców zawodników z Lidla (w tym konkretnym wyścigu!), ale dziś nie popełnię innego powielanego przeze mnie błędu i nie zapomnę o Eganie Bernalu (INEOS Grenadiers). Kolumbijczyk jest bardzo szybki, a jego forma zdaje się rosnąć.
O uciekinierach, z którymi spędzimy wiele kolejnych popołudni w górach Półwyspu Iberyjskiego, wiemy na razie niewiele. Wielu klasycznych harcowników, jak Marco Frigo, Matthew Riccitello (Israel-Premier Tech), Jefferson Cepeda (Movistar) czy Javier Romo (Movistar) traci w tej chwili tak niewiele, że na ich odpuszczenie może nie być zgody.
Bezpieczniej wygląda to w przypadku Bruno Armiraila (Decathlon AG2R La Mondiale), który dla liderów nie jest żadnym zagrożeniem, oraz znajdujących się na nieco dalszych pozycjach Lorenzo Fortunato, Harolda Tejady (XDS Astana), Chrisa Harpera, Eddiego Dunbara (Jayco AlUla), Seana Quinna (EF Education-EasyPost), Jacka Haiga (Bahrain-Victorious) i Pablo Castrillo (Movistar).
Harmonogram
🎉 Start honorowy: 12:35 (Olot)
🚴♂️ Start ostry: ok. 12:54
🏔️ Meta (Pal, Andora): ok. 17:16
📺 Transmisja: od 14:45 w Eurosport 1 i na HBO Max
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Relacja z 5. etapu
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły










Zarówno Visma jak i UAE zapowiadają dzisiaj walkę, więc etap powinien być naprawdę ciekawy. W tym roku faworyci nie odpuszczą ucieczki z Benem na 5 minut, jak to miało miejsce w 2024.
Dlaczego nie publikujecie mapek? Nie ma skąd ściągnąć?
Tak, poprosimy mapki w artykule – łatwiej sobie zwizualizować etap 😉