fot. Tour de Pologne

W lipcowym Tour de France musieliśmy czekać ponad tydzień, nim padło wyczekiwane: “teraz wyścig zaczyna się naprawdę”. W narodowym tourze nie ma tego problemu. Po przewidywalnym, momentami sennym otwarciu, dziś do gry o pełną stawkę wchodzą kolarze aspirujący do wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej, a areną ich zmagań będą malownicze podjazdy Sudetów.

We wtorek przed uczestnikami 82. edycji Tour de Pologne etap liczący 149,4 kilometra i ok. 2200 metrów przewyższenia, którego główną oś stanowi często odwiedzany przez wyścig Karpacz oraz tereny położone na wschód od kurortu.

Na trasie umieszczone zostały dwie lotne premie LOTTO w Kamiennej Górze (26,4 km) i Czarnym Borze (35,4 km) oraz dwie premie specjalne: Decathlon w Lubawce (69,1 km) i Hotel Seidorf w Karpaczu (145,1 km).

Uczestnicy wyścigu rywalizować będą na czterech premiach górskich 2. kategorii: dwukrotnie Przełęczy Kowarskiej (5,5 km przy 4,5% i 4,4 km przy 4,2%) i dwukrotnie Przełęczy Średnica (3,8 km przy 3,7%).

Etap zwieńczy klasyczna finałowa wspinaczka w Karpaczu (3,2 km; 6,5%), gdzie o zwycięstwie często decyduje sprint z okrojonej grupki faworytów.

Oto, co na temat 2. etapu Tour de Pologne 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

2. etap (05.08, wtorek): Karpacz – Karpacz (149,4 km)

Rok temu pierwszy etap kończył się w Karpaczu, tym razem w Karkonosze peleton zawita drugiego dnia, ale za to w jakiej formie! Ulokowano tu nie tylko metę, ale na szosach okalających tę miejscowość przygotowano niemal 150 kilometrów rywalizacji, na których próżno szukać płaskich odcinków. Walka o klasyfikację generalną 82. Tour de Pologne rozpocznie się na dobre właśnie tutaj!

Podjazdy na trasie to m.in. pokonywana dwukrotnie Przełęcz Kowarska (za drugim razem 7,3 km; 2,7%), również przejeżdżana 2 razy Przełęcz pod Średnicą (2,7 km; 6,3%) czy finałowa wspinaczka w Karpaczu (3,2 km; 6,5%).

Pogoda

Do 21 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia. Szanse wystąpienia opadów wyraźnie wzrastają dla ostatniej godziny rozgrywania etapu, ale bardziej istotnym czynnikiem może okazać się wiatr. Będzie on wiał z umiarkowaną prędkością (do 18 km/h) z południowego zachodu (SW), co w uproszczeniu oznacza wiatr sprzyjający w pierwszej części rywalizacji i przeciwny, pomagający trzymać koło na decydujących podjazdach w końcówce.

Faworyci

Start i meta w Karpaczu, czyli to musi być dzień dla “górali”? Cóż, Thibau Nys i Matej Mohorič powiedzieli w niedalekiej przeszłości “sprawdzam” i się nie zawiedli, a żaden z nich definicji nie spełnia. Pewnym wydaje się natomiast, że w wyścigu, gdzie o zwycięstwie w klasyfikacji generalnej decydować mogą sekundy (lub ich części), późniejszy triumfator 82. edycji Tour de Pologne powinien być dziś w grupie bijącej się o etap.

Utrzymać się w grupie liderów, wywalczyć dobrą pozycję do finałowych 300 metrów i wykorzystać wrodzone przyspieszenie w końcówce – taki plan wielokrotnie okazywał się w tym miejscu skuteczny, a w tegorocznej edycji narodowego touru nie brakuje kolarzy zdolnych wprowadzić go w życie 1:1.

Nie zacznę od tego, którego najbardziej mam na myśli, ale wzbudzającego powszechne zainteresowanie i entuzjazm Matthew Brennana (Visma | Lease a Bike). Wczorajszy etap 19-letni Brytyjczyk ukończył z żółtą kartką, we wtorek będzie mógł bardziej się popisać i do imponującej – jak na tak niezaawansowany wiek – listy zwycięstw dołożyć kolejne. Jest szybki, potrafi bez większych trudności przejechać tego rodzaju pagórki i wygrywał już etapy wyścigów tej rangi, więc nie przytłoczy go okazja. Jeśli ma być wielki, to wedle wszelkich prawideł powinien już teraz zapisać swoje imię na kartach historii Tour de Pologne.

Jeśli utrzyma się w grupie liderów, przyspieszeniem w końcówce może zaskoczyć Mathias Vacek (Lidl-Trek). O tym, że dobrze biega na nartach, jeździ na czas i z nadmiernym entuzjazmem rozprowadza lidlowskich sprinterów, wiedzieliśmy już wcześniej, ale jeśli wymienić jeden aspekt, w którym 23-letni Czech naprawdę imponuje w tym sezonie, jest nim właśnie forma na krótkich podjazdach. Robił to półtora tygodnia temu w Wallonie, robił to też w pierwszym tygodniu Giro d’Italia – nawet jeśli wówczas rywale nie mieli go na radarze. Na papierze nie jest tak szybki jak wymieniony już Brennan, ale jego plany na ten wyścig są bardziej długofalowe i z zadowoleniem przyjmie każdą z dostępnych na mecie bonifikat.

Absolutnie nie jest to prawda, ale w mojej głowie Diego Ulissi (XDS Astana) jest już starszy niż Valverde, kiedy kończył. Coraz rzadziej widujemy go też na czele wyścigów wówczas, kiedy rzeczywiście warto tam się znaleźć, ale ponieważ w Tour de Pologne 36-letni Włoch pokazuje zazwyczaj dobrą formę, wypada go wymienić. Do wolnych elektronów o pewnym potencjale należą również Magnus Sheffield (INEOS Grenadiers), Matthew Riccitello (Israel-Premier Tech), Max Poole (Picnic PostNL) i Paul Lapeira (Decathlon AG2R La Mondiale), natomiast kilka drużyn ma do rozegrania znacznie więcej niż jedną kartę.

Zacznę od UAE Team Emirates-XRG, bo ona co najmniej do końca tego sezonu interesuje jeszcze polskiego czytelnika. Jest oczywiście Rafał Majka, który przejechał już finałowy podjazd dostatecznie dużo razy, by wiedzieć, że ryzyko niespecjalnie się tam opłaca. Będzie wiedział, jak ustawić się w końcówce, by maksymalizować swoje szanse, ale nadzieje na to, że rzeczywiście okaże się tam najszybszy, bez zaistnienia specjalnych okoliczności nie są wielkie. W składzie ekipy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich jadą również Jan Christen i Brandon McNulty, i trudno mi uwierzyć, że cała trójka po prostu grzecznie przejedzie przez Karpacz w grupie liderów. UAE rozkręci tam szalone tempo, a jeden z wymienionej dwójki zostanie wysłany do ataku wcześniej. Obstawiam Szwajcara jako najmłodszego, bo to mimo wszystko ryzykowna misja.

Podobnie rzecz się ma z drużyną Bahrain-Victorious, która w tym sezonie bynajmniej nie zachwyca, ale na rywalizację w tego rodzaju pagórkowatym terenie przywiozła do Polski świetny skład. Najszybszy jest Edoardo Zambanini, więc on powinien pilnować na finałowym podjeździe Brennanów, Vacków i im podobnych. Później matematyka robi się o tyle bardziej skomplikowana, że najlepiej wspinający się Antonio Tiberi jednocześnie najlepiej jeździ na czas, a więc nie jest to karta, którą można ot tak sobie rzucić na wiatr. Może więc we wcześniejszej ofensywie zobaczymy Pello Bilbao?

Wreszcie na skuteczny finisz z grupy liderów stać trzeciego kolarza niedawnej Clásica San Sebastián, Maxima Van Gilsa (Red Bull-BORA-hansgrohe), podczas gdy nieco bardziej kreatywnie do wtorkowej końcówki powinni podejść ścigający się w tych samych barwach Daniel Felipe Martínez i Finn Fisher-Black.

Dzisiejsza końcówka poniekąd odpowie na pytanie, czy wyścigowy rytm po przerwie odzyskał już Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), podczas gdy liderami Reprezentacji Polski na finisz w Karpaczu będą Marcin Budziński i Piotr Pękala.

Harmonogram

Start ostry: 13:00
Prognozowany finisz: 16:28
Transmisja TV: 14:55–17:00 (TVP1), 12:20–17:20 (TVP Sport i sport.tvp.pl) oraz 12:25–17:00 (Eurosport 1 i HBO Max)


Wszystko o 82. edycji Tour de Pologne:

Poprzedni artykułLouis Vervaeke na dłużej w Soudal Quick-Step
Następny artykułDylan Groenewegen przechodzi do drużyny z drugiej dywizji
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
goska
goska

te mapki sa strasznie male nie mam lupy