Ostatni dzień tegorocznego Tour de France łączy stare z nowym: tradycyjny toast na przedmieściach i potencjalnie wybuchowy finał, który kalejdoskop najbardziej ogranych paryskich kadrów porzuca na rzecz thrillera na brukowanych uliczkach Montmartre. Dla wielu to oczekiwany koniec, czas na wspólne zdjęcia, uściski i lampkę szampana. Dla innych to ostatnia okazja, by wykrzesać ze zmęczonego organizmu resztki sił i dopisać do tej historii nieoczekiwane zamknięcie.
Jeśli tylko zechcą się ścigać.
21. etap prowadzi z Mantes-la-Ville do samego serca Paryża i liczy 132 kilometry. Na celebracje przypadnie pierwsze 57 kilometrów tego odcinka, tradycyjnie poświęcone prezentacjom zdobywców poszczególnych koszulek, ich drużyn, rodaków, dyrektorów sportowych i konkursom jazdy bez trzymanki.
Kluczowe zmiany, wzbudzające zresztą liczne kontrowersje, dotyczą części zasadniczej już po wjeździe do ścisłego centrum stolicy Francji, choć i ten nieco się różni — więcej czasu telewizyjnego otrzyma Wieża Eiffla. Pierwsze trzy okrążenia peleton pokona klasycznie, a więc przez Łuk Triumfalny, Place de la Concorde i Pola Elizejskie. Kolejne, a zarazem finałowe trzy łączą znaną rundę z częścią wiodącą na północ, na szczyt wzgórza Montmartre przez brukowaną Rue Lepic i Butte de Montmartre (1,1 km, śr. 5,5%, max. 10%). Premia górska oddalona jest od linii mety o 6,1 kilometra.
Lokalizacja samej mety na Polach Elizejskich nie zmieniła się, natomiast z oczywistych względów wyprowadzająca peleton na ostatnią prostą szykana przy Place de la Concorde w nowym wariancie jest mocniej wyrzucającym zakrętem w prawo, po zjeździe z Montmartre.
Oto, co na temat 21. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 21, 27 lipca: Mantes-la-Ville > Paryż (132,3 km)
Zrobiliby paradę, to miałabym już fajrant. Ale nie. Zachciało się podostrzać.
A pisząc bardziej serio – podział ostatniego etapu na część celebracyjną i sportową rzecz jasna pozostanie, ponieważ kolarstwo szosowe jest niezwykle przywiązane do swoich rytuałów. Im głupsze, tym zazwyczaj lepiej. Wzbogacenie paryskiego finału Wielkiej Pętli o drugą, prowadzącą przez Montmartre rundę (pokonaną zostanie trzykrotnie, podobnie jak ta klasyczna) zmienia kategorię przeprowadzanych na ostatnim etapie ataków z desperacko-komediowych na całkiem realistyczne. A to znowu otwiera szansę triumfu na Polach Elizejskich szerokiemu gronu kolarzy, którzy dotąd nie śmieli nawet o tym śnić. Warto skorzystać, bo nie wiadomo, czy ta nowinka zostanie z nami na dłużej.



Pogoda
Paryż przywita peleton typowo: szaro, pochmurno, do 22°C w najcieplejszym momencie dnia i 50% szans na przelotny deszcz między godz. 15:00 a 18:00. Jeśli faktycznie popada – zwłaszcza w newralgicznym momencie wjazdu na rundy – prawdopodobnie zapadnie decyzja o neutralizacji etapu dla klasyfikacji generalnej i pobocznych.
Faworyci
Klasyczna runda w centrum Paryża miała w sobie przewidywalność, którą od czasu do czasu przyjmuje się z zadowoleniem. Skazane na niepowodzenie próby odskoków, królewski sprint na Polach Elizejskich, niewzruszona Joanna d’Arc i dopieszczone przez lata kadry robiły robotę. Czego spodziewać się dziś, zupełnie nie wiadomo, ponieważ z jednej strony słyszy się o naciskach ze strony uczestników Wielkiej Pętli na neutralizację etapu, z drugiej zaś można mieć poczucie, że kilometrowemu podjazdowi na blisko 17-kilometrowej rundzie przypisuje się większą rolę, niż rzeczywiście jest w stanie odegrać.
Jeśli Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) zdecyduje się na atomowy atak, wszystko będzie możliwe – tym bardziej pod nieobecność jedynego zdolnego przetrzymać przyspieszenia Słoweńca na brukach Mathieu van der Poela. Nie jestem jednak przekonana, czy ostatniego dnia zwycięzca trzech edycji Tour de France przełączy się z powrotem na tryb wyścigowy, mogąc wysłać do boju świetnie sprawdzających się w miejskich wspinaczkach Tima Wellensa lub Jhonatana Narváeza (obaj UAE Team Emirates-XRG).
W scenariuszu mniej drastycznej selekcji z głównej grupy lub puszczenia przez peleton konkretnego odjazdu, faworytem wydaje się ten zawodnik, który najgłośniej sprzeciwiał się nowemu finałowi w Paryżu: Wout van Aert (Visma | Lease a Bike). Trochę głupio mówić jedno, a później robić drugie, ale czego się nie robi dla drużyny. Jeśli natomiast Belg postanowi być konsekwentny, Visma-LAB może zlecić ten side quest gotowemu na wszystko Matteo Jorgensonowi lub Tiesjowi Benootowi, z tym zastrzeżeniem, że żaden królem sprintu – nawet z kilkuosobowej grupy – nie jest.
Do scenariusza ze sprintem z mocno zredukowanej grupy (bez neutralizacji) pasują również Ben Healy (EF Education-EasyPost), Valentin Madouas, Paul Penhoët (Groupama-FDJ), Axel Laurance (INEOS Grenadiers), Quinn Simmons, Thibau Nys (Lidl-Trek), Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling), Mauro Schmid (Jayco AlUla), Kévin Vauquelin (Arkéa-B&B Hotels), Oscar Onley (Picnic PostNL), ale przetrzymać to może kilku sprinterów: Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck), Jonathan Milan (Lidl-Trek), Jake Stewart (Israel-Premier Tech), Biniam Girmay (Intermarché-Wanty) czy Jordi Meeus (Red Bull-BORA-hansgrohe).
Kontrolowane tempo na decydującym podjeździe zasadniczo listy sprinterów mogących walczyć dziś o zwycięstwo na Polach Elizejskich nie poszerza. Jeśli natomiast nastroje w peletonie będą już mocno imprezowe, a uciekinierzy postanowią odpalić projekt Hail Mary jeszcze przed finałową rundą i jakoś to połatają, do tego typu akcji pasują Fred Wright (Bahrain-Victorious), Neilson Powless, Kasper Asgreen (EF Education-EasyPost), Alexey Lutsenko (Israel-Premier Tech), Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility), Ewen Costiou (Arkéa-B&B Hotels), Luke Plapp (Jayco AlUla) czy wspomniany już Quinn Simmons (Lidl-Trek).
Harmonogram
📍 Start “ostry”: 16:25
📍 Wjazd do Paryża: ok. 17:40
🏁 Prognozowany finisz: ok. 19:35
📺 Transmisja: od 16:25 – Eurosport 1 i HBO Max
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 20. etapu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









Przeczytałaś czy tylko słyszałaś o książce Andy Weir 🙂
🙂 Andy Weir – czytałaś?
Uwielbiam ją czytać… Nie mam też cierpliwości by czekać na akceptację, tego portalu, oczywiście.