Fot.: Team TotalEnergies

Drugim największym zwycięzcą 20. etapu Tour de France, zaraz po 1. na linii mety Kadenie Grovesie, był bez wątpienia Jordan Jegat. Francuz z TotalEnergies dzięki obecności w ucieczce awansował do czołowej „10” klasyfikacji generalnej, choć proces ten wymagał od niego sporego samozaparcia. W odjeździe bowiem, łagodnie mówiąc, był niemile widziany.

Ucieczka dnia podczas 20. etapu Tour de France zawiązywała się wyjątkowo długo. Najpierw nie było zgody na odjechanie od peletonu przez 9. w klasyfikacji generalnej Bena Healy’iego (EF Education – EasyPost), a gdy Irlandczyk wreszcie dał sobie spokój to nową kością niezgody był 11. w tymże zestawieniu Jordan Jegat (Team TotalEnergies). Grupę z Francuzem zaciekle gonić próbowali przede wszystkim kolarze Team Jayco AlUla, którzy jak czas pokaże nie zdołali obronić 10. lokaty Bena O’Connora, a to bardzo nie podobało się części spośród 13-osobowej ucieczki. Niejednokrotnie widzieliśmy jak w stronę Jordana Jegata coś wykrzykiwał m.in. Pascal Eenkhoorn (Soudal Quick-Step), ale 26-letni Francuz największy żal na mecie miał do Simone Velasco (XDS Astana Team). Jego zdaniem Włoch przekroczył wszelkie możliwe granice.

Przeklinał mnie za najróżniejsze rzeczy i na najróżniejsze sposoby. Nie mówię po włosku, ale doskonale rozumiałem, co mówił. W kolarstwie dużo się ostatnio mówi o żółtych kartkach. Cóż, on na jedną zasłużył. Powiedział mi rzeczy, których nie powinien był mówić. Każdy ma prawo robić, co chce. Jak chcę być w ucieczce to mogę, to moje prawo. Wszyscy, którzy mamy numer startowy możemy robić to co chcemy. Chcę podziękować w tym miejscu Timowi Wellensowi – powiedział kolarzowi Astany, żeby tak do mnie nie mówił

— mówił Jordan Jegat w wywiadzie dla Eurosportu.

Pozostali uciekinierzy po pewnym czasie zrozumieli, że w żaden sposób nie wpłyną na decyzję 26-letniego Francuza i zostało im się modlić by peleton tego dnia okazał się być słabszy od nich. Tak faktycznie się stało, a gdy w końcówce z tyłu zabrakło sił do pracy to różnica zaczęła diametralnie rosnąć. Harcownicy dopięli swego, a etapowy triumf padł łupem Kadena Grovesa (Alpecin-Deceuninck). Jordan Jegat tymczasem awansował do czołowej „10” klasyfikacji generalnej.

Jestem kolarzem, który zawsze pozostaje nieco w cieniu. Gdzieś plasuję się wysoko, ale za nisko by o mnie mówić. Miałem z tyłu głowy, że pierwsza dziesiątka Tour de France składa się tylko z dziesiątki kolarzy, a więc za wszelką cenę chciałem awansować z tego jedenastego miejsca

— zakończył Jordan Jegat.

Dziś kolarze zakończą rywalizację w Tour de France. Niegdyś 21. etap Wielkiej Pętli był nazywany „etapem przyjaźni” i szansa na powstanie na nim różnic była praktycznie zerowa, w tym roku dołożono jednak jeszcze brukowany podjazd pod Côte de la butte Montmartre (1 km; 4,8%) – jadący po jeden z najważniejszych w życiu sukcesów Francuz musi zatem do końca zachować czujność.


Wszystko o 112. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułEthias-Tour de Wallonie 2025: Corbin Strong wygrywa na otwarcie
Następny artykułTour de France Femmes 2025: Katarzyna Niewiadoma w dobrej sytuacji po 1. etapie [klasyfikacja generalna]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Piotr
Piotr

Tak to jest jak się chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Niepisane prawo peletonu. Gdyby miał trochę kultury to by po nim inni nie jechali. Było walczyć w górach a. nie płakać do mikrofonu.

Michael
Michael

Piotr przecież on walczył w górach co ty do niego masz takie ucieczki są normalne inaczej jakby w Paryżu zaatakował ale dziś to nie rozumiem o co takie zdenerwowanie

Ricky
Ricky

Straszne buraki z tych Włochów w peletonie.

Tiger Bonzo
Tiger Bonzo

Czy to jeszcze jest sport? Może niech towarzystwo wzajemnej adoracji ustali przed startem kolejność na mecie.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Dobrze, że po nim jechali, o generalkę walczy się w górach, a nie niszczy życiową szansę wielu kolarzy, którym udało się dostać do ucieczki. Oby już nigdy nie dostał zawodowego kontraktu to może się burak nauczy kultury.

Leon
Leon

Zgadzam się tymi, którzy uważają że mógł jechać. O życiową szanse trzeba walczyć a nie czekać aż dostanie się ją na talerzu. Gonili, gonili i nie dogonili czyli byli słabsi. dobrze że pojechał.

Alek
Alek

Ucieczka prawem nie towarem 😀

Kukura
Kukura

Co za głupki piszą, że o KG walczy się w górach?

Walczy się na wszystkich etapach, jak ktoś ma ochotę to może walczyć tylko na płaskich i burakom nic do tego.

Zresztą dopiął swego i wskoczył do top10.

Stefan
Stefan

Miał pełne prawo jechać. Pewnie było ucieczce trudniej. Ale tylko trochę trudniej. Na pogoni zależało tylko Jayco które było cienkie. Większości składu już nie mieli w peletonie gdy trzeba było gonić.
Może kolarze z ucieczki i ich dyrektorzy wciąż żyją przeświadczeniem, że GC się zamyka w mniejszych różnicach niż to było w tym roku.

Mikołaj
Mikołaj

Miał prawo jeschac mogli go poprosić ale raz nie więcej i na pewno nie wykrzykiwać do niego