fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Ksawery Gancarz był jednym z bohaterów rywalizacji o mistrzostwo Polski juniorów w wyścigu ze startu wspólnego. Kolarz UKKS Imielin Team zdobył w Dobczycach srebrny medal.

O tym, że Gancarz jest w bardzo dobrej formie wiadomo było już przynajmniej od kilku dni – w końcu w środę zajął niezłe, 4. miejsce w Szczyrzycu, podczas pierwszej tegorocznej batalii o biało-czerwoną koszulkę. Wtedy nieco zabrakło mu do podium, jednak w Dobczycach zamierzał się odegrać – Tym razem chciałem sięgnąć po medal. Byłem optymistą, bo jeszcze przed mistrzostwami większe szanse widziałem na wyścigu ze startu wspólnego – opowiadał już na mecie, którą przekroczył jako drugi, po niesamowitym Janie Jackowiaku.

Sukces zapewniła Gancarzowi odważna jazda, za którą zresztą po wszystkim chwalił go jego rywal. To dzięki odwadze (i uważności), udało mu się nie przegapić najważniejszego momentu tegorocznej rywalizacji:

– Zaatakowali Janek z Maksem, ja po prostu pojechałem za nimi. Potem, gdy Janek ruszył jeszcze raz, przed Kobielnikiem… właściwie pozamiatał. Złożyło się dość pechowo – akurat wtedy wołałem auto, żeby dostać bidon. Maks zareagował, ja pojechałem za nim, ale… tamto przyspieszenie Janka było zbyt mocne… Wtedy wiedziałem już, że walczymy tylko o srebro. 

– opisywał później.

fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Tyle że nawet walka o medal nie była wcale formalnością. Choć krótko po ataku, gdy prowadząca trójka pokonała Górę Świętego Jana i Jodłownik, wydawało się, że skład medalistów jest już znany, szybko okazało się, że nie jest to do końca prawda. Zdanie odrębne zgłosił bowiem Bartosz Łyżwa, który w końcówce podobno mijał rywali jak tyczki i (to już wiemy na pewno), ostatecznie wywalczył brązowy medal. Gancarza jednak nie wyprzedził.

– Cały czas jechałem razem z Maksem, aż w końcu, na ostatnim podjeździe, dostaliśmy komunikat, że Łyżwa nas dochodzi. Wtedy zacząłem jechać tyle, ile mogłem i szybko odjechałem Maksowi, którego chyba zaczęły już wtedy brać skurcze. Nie dałem się doścignąć Łyżwie, zdobyłem srebro, więc mogę być z siebie zadowolony

– mówił Gancarz, który po raz kolejny spotkanie z Dobczycami kończy z sukcesem na koncie. Dokładnie miesiąc temu wygrał tutaj Złote Koło – prestiżowy wyścig etapowy dla juniorów, który co roku organizowany jest w tej miejscowości. Znajomość trasy z pewnością nie była pozbawiona znaczenia w walce o medale…

– Trasa była mi znana, mam z tych dróg bardzo dobre wspomnienia. Wiedziałem, że tym prawdziwym sprawdzianem będzie Kobielnik i rzeczywiście tak się stało. Trasa była bardzo selektywna i bardzo się z tego cieszę. Dla mnie im ciężej, tym lepiej

Kolarz UKKS Imielin Team na razie postrzega siebie głównie jako górala i właśnie z taką ścieżką łączy swoje największe kolarskie marzenia – Gdy czujesz się dobrze na trasach takich jak ta, to zawsze masz z tyłu głowy, żeby kiedyś wygrywać na największych podjazdach – przyznaje. Ma jednak świadomość, że sama dobra jazda po górach niekiedy nie wystarczy:

– Dziś ci, którzy chcą walczyć w wielkich tourach muszą być mocni wszędzie – nie mogą tracić na czasówkach, na wiatrach, szutrach ani brukach. Muszą być kolarzami kompletnymi.

Sam wierzy, że w przyszłości może stać się takim kolarzem. Choć jak na razie, z uwagi na polskie uwarunkowania nie miał zbyt wielu okazji do zmierzenia się z prawdziwym sterrato  ani pavé, to wierzy, że i w takich warunkach byłby sobie w stanie poradzić. Tak samo, jak radzi sobie na czas – zresztą niedawno, podczas prestiżowej włoskiej etapówki pokonał na trasie krótkiego prologu samego Jackowiaka.

Możemy spodziewać się, że jeszcze więcej o swoich możliwościach Gancarz dowie się podczas następnych wyścigów – na razie jednak nie zna planów na kolejne tygodnie. – Tak naprawdę już od kwietnia jestem na wysokich obrotach. Teraz potrzebuję trochę odpoczynku, a to, co będzie później zależy już od trenerów klubu i kadry – puentuje.

fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!

Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:

Poprzedni artykułDominika Włodarczyk: „Zrobiłam wszystko co mogłam. Wygrała najmocniejsza”
Następny artykułMistrzostwa Polski 2025: Relacja tekstowa z 5. dnia [na żywo]
Bartek Kozyra
Magister politologii, ale bardziej niż polityka pasjonuje go sport. Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością. W liceum wygrał finał międzyklasowego turnieju z drużyną Kacpra Krawczyka.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze