fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

5. miejsce w jeździe indywidualnej na czas oraz 8. lokata w wyścigu ze startu wspólnego – oto wyniki Kamila Małeckiego w ramach tegorocznych Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Choć 30-latek ścigający się w barwach Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team skończył zawody bez medalu, to widać było u niego niemałą moc. Co jednak najważniejsze na koniec padła ważna deklaracja – Kamil Małecki chce kontynuować karierę po sezonie 2026!

Po wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026 przechadzając się pomiędzy autami można było usłyszeć przede wszystkim jeden wątek – kolarze szykujący się do powrotu do domów opowiadali członkom swoich sztabów czy bliskim, że w tak upalnych warunkach nie jechali jeszcze nigdy w życiu bądź nie pamiętają kiedy ostatni raz coś takiego miało miejsce. Nie inaczej było przy aucie Kamila Małeckiego, z którym udało mi się zamienić kilka słów nie tylko na temat niedzielnego wyścigu, ale i jego kolarskiej przyszłości.

Było dziś mega ciężko. Starałem się kontrolować wydarzenia od początku, ale wiadomo, że ciężko było gdy w peletonie jest tylu z polskich ekip conti. Niestety efekt był tego taki, że pojechał odjazd beze mnie, ale mimo to postanowiłem z Kwiatem zrobić wyścig, powalczyć jeszcze. Atakowaliśmy, rantowaliśmy, zrobiła się przy nas mała grupa, dogoniliśmy czołówkę, zabrałem się w kolejny odjazd, ale nadal ciężko było coś ugrać, chłopacy gdzieś nie chcieli współpracować tak jak by się chciało. Na koniec były już tylko ataki, także ciężko było coś zrobić. Myślę, że dojechałem w „dychu” [była to 8. pozycja – przyp. red.], ale szkoda, bo myślę, że nogi były nawet i na mistrza Polski, ale takie wyścigi to zawsze jest loteria i trzeba mieć mnóstwo szczęścia, żeby coś więcej zrobić. Trzeba się cieszyć z tego co jest. Miałem świetną obsługę, moją narzeczoną, która podawała mi bidony – nie bała się. Także w sumie to jestem mega zadowolony, bo było fajne ściganie

— opowiadał na gorąco (dosłownie i w przenośni) Kamil Małecki.

Wspomniany Michał Kwiatkowski po wielu kolejnych skokach, zaciągach itd. nieco odpuścił i przejechał metę na 32. pozycji ze stratą niemal 8 minut do zwycięzcy. Z kolei 30-latek z Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, mimo tego jak niekorzystnie układał się ten wyścig, zaginał się do końca, czego efektem była rzeczona 8. lokata. Zapytałem zatem mojego rozmówcę czy nie miał takiego momentu, kiedy chciał sobie odpuścić i zrezygnować z jazdy w tym paskudnym upale.

Na początku, jak już pojechał duży odjazd, to pomyślałem sobie po co mi to wszystko. Po co ja tu przyjechałem, tylko zmarnowałem czas, czas wszystkich, którzy tu ze mną są, ale koniec końców nie było tak źle i trzeba się cieszyć. Miejmy nadzieję, że jeszcze w przyszłości uda mi się powalczyć, dopiąć swego i zostać mistrzem Polski, chociaż nie wiem czy będę jeszcze w kolarstwie, bo aktualnie nie mam kontraktu. Zobaczymy jak to będzie, co los przyniesie, będziemy się starać, by było jak najlepiej

— mówił Kamil Małecki, który w ten sposób ubiegł pytanie, dla którego do niego przyszedłem. Rozmowa ta była bowiem dla mnie niejako kontynuacją wątku z wywiadu z zeszłorocznych Mistrzostw Polski, kiedy kolarz Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team po zdobyciu srebrnego medalu w jeździe indywidualnej na czas opowiadał o swoich perypetiach zdrowotnych i tym, że mocno rozważa pożegnanie się z peletonem po sezonie 2026. W tym roku o sytuację 30-latka pytałem pracującego w zespole na stanowisku dyrektora sportowego Piotra Wadeckiego, który wprost zasugerował, że sporo w temacie kontynuowania współpracy między Polakiem a szwajcarskim zespołem zależy od samego kolarza, toteż musiałem dopytać, czy ten czuje się na tyle dobrze zdrowotnie, by cieszyć polskich kibiców kolejnym rokiem w zawodowym peletonie.

Ja chcę, ja chcę dalej jeździć, ekipa jeszcze czeka z decyzją, także zobaczymy. Na pewno chcę jeszcze kolejny rok pojeździć na rowerze, to jedno jest pewne – niezależnie gdzie, chciałbym nadal pozostać w peletonie

— zakończył Kamil Małecki.

Urodzony w Bytowie 30-letni kolarz swoją przygodę z kolarstwem rozpoczynał w barwach tamtejszej Baszty. Jeśli chodzi o zawodowy peleton, to jego pierwszą ekipą było CCC Sprandi Polkowice (2015-20), skąd trafił do Lotto Soudal (2021-22), a następnie do zespołu, który dziś występuje pod nazwą Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team (2023-26?). Jak widać zatem Kamil Małecki był raczej kolarzem, który nieczęsto zmieniał kluby, aczkolwiek teraz pozostaje nam czekać nowinek dotyczących umowy 30-latka. Jedno jednak musi bardzo cieszyć – niezłomny chłopak z Kaszub cały czas chce się ścigać i cieszyć polskich kibiców swoją obecnością w zawodowym peletonie.

W Ostródzie rozmawiał Jakub Jarosz


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułPolskie przełaje: PZKol publikuje zaktualizowany kalendarz na sezon 2026/2027
Następny artykułTour de France 2026: Movistar, FDJ i Soudal Quick-Step zaprezentowały oficjalne składy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze