W stawce tegorocznych Mistrzostw Polski zobaczyliśmy wielu zawodników i zawodniczek, których obecność z pewnych względów szczególnie mogła cieszyć kibiców kolarstwa. Jedną z takich kolarek była Kaja Rysz, która mimo perypetii kontraktowych nie poddała się i po znalezieniu nowej ekipy dopiero na początku kwietnia powróciła choć na poziom kontynentalny.
Gdy podczas zeszłorocznego Tour de Pologne Women miałem okazję porozmawiać z Kają Rysz, która tamten wyścig zakończyła na 7. miejscu w klasyfikacji generalnej, widać było po polskiej zawodniczce, że ta faktycznie jest zadowolona ze swojego miejsca w zawodowym peletonie – Polka przeszła w 2025 roku z upadającego Lifeplus Wahoo, w barwach którego zadebiutowała w Tour de France Femmes w sezonie 2023, do worldtourowego Roland Le Dévoluy. Niestety choć dziś 27-letnia zawodniczka była zadowolona ze ścigania w tamtych barwach, to i ta ekipa zniknęła z peletonu, a Kaja Rysz ponownie musiała szukać drużyny. Ratunkiem było przejście do amatorskiej ekipy Révvi-EGS Group-Velopro, z której w połowie kwietnia Polka przeniosła się do kontynentalnego Hitec Products – Fluid Control. To sprawia, że w kalendarzu 27-latki znajdziemy nawet wyścigi UCI Women’s World Tour – dla przykładu Copenhagen Sprint ta zakończyła na 15. pozycji. Na początek naszej rozmowy zapytałem Kaję Rysz o jej odczucia po 6. lokacie w Mistrzostwach Polski w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet, szczególnie w kontekście tych wszystkich perypetii transferowych.
Nie było łatwo, bo ten początek roku, a właściwie koniec poprzedniego był momentem, gdy wszystko się kolejny raz wywróciło do góry nogami. Zostałam bez ekipy, więc ten czas był dla mnie bardzo ciężki, ale nie poddałam się, miałam wokół siebie dobrych ludzi, którzy mi pomagali i wciąż pomagają, za co jestem im bardzo wdzięczna. Wiadomo, 6. miejsce to nie jest to, co chciałabym, bo celowałam w koszulkę bądź chociaż medal. Wiem też, że na pewno stać mnie na to i będę pracować i walczyć, by to w końcu osiągnąć
— mówiła Kaja Rysz, którą zapytałem o jej niezłomność. Kariera Polki jest wszak naznaczona trudnymi momentami, a mimo to można było zimą zobaczyć zdjęcia, że 27-latka, choć nie posiadająca kontraktu, cały czas trenowała, starała się i nie chciała odpuścić. Czy istniał jakikolwiek moment zwątpienia, kiedy ta pomyślała, że może jednak czas odpuścić sobie to kolarstwo?
Kocham kolarstwo, kocham się ścigać i nie było szans, bym zrezygnowała, choć nie miałam drużyny. Tak jak wspominałam, miałam wokół siebie ludzi, którzy we mnie wierzyli, ja sama w siebie wierzyłam i chciałam walczyć. Jestem tutaj gdzie jestem, ale mam nadzieję, że wszystko się potoczy jeszcze lepiej i będzie dobrze, bardzo dobrze
— kontynuowała jedna z najlepszych polskich sprinterek.
Poza wspomnianymi startami na poziomie UCI Women’s World Tour, w tegorocznych wynikach Kai Rysz znajdziemy sporo lokat w czołowej „10” imprez pierwszej kategorii – warto tu wspomnieć 4. pozycję w Midwest Cycling Classic (1.1), 6. w Trofee Maarten Wynants (1.1) oraz GP Immo Zone (1.1), 8. w FENIX-EKOÏ Omloop van het Hageland (1.1) czy 10. w Simac Omloop der Kempen Ladies (1.1). Jednocześnie mimo tak wielu dobrych miejsc Polka od dłuższego czasu nie stanęła na podium wyścigu UCI, nie mówiąc już o zwycięstwie. To budzi satysfakcję, że jest regularność, czy jednak frustrację, że cały czas czegoś brakuje?
Właśnie tych top10 jest bardzo dużo, a to są wyścigi pierwszej kategorii, więc też są to dobre miejsca, ale cały czas mi brakuje tej kropki nad „i”… Tylko tu potrzeba też drużyny wokół mnie. Cały czas sama się przepycham, sama walczę o pozycje, to jest dość ciężkie i wiadomo, że po takiej walce o pozycje gdzieś na tym finiszu zabraknie siły, żeby walczyć o zwycięstwo. Niemniej jednak cały czas walczę i nie mam zamiaru się poddawać
— jasno odpowiedziała Kaja Rysz, którą na koniec zapytałem o to, czego powinni jej życzyć w takim razie polscy kibice kolarstwa.
Może szczęścia [śmiech] i nie wiem czy czegoś więcej… Chyba po prostu szczęścia.
W Lubawie rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:









