fot. Tour de Pologne Women / Magdalena Sobczak

Najwyżej sklasyfikowaną spośród wszystkich Polek podczas 3. edycji Tour de Pologne Women okazała się być Kaja Rysz. Ścigająca się w barwach kadry Polski zawodniczka reprezentująca na co dzień szwajcarski Roland Le Dévoluy opowiedziała nam nie tylko o tym wyścigu, ale i szerzej o obecnym sezonie.

Tuż po zakończeniu 3. i zarazem ostatniego etapu Tour de Pologne Women 2025 udało mi się złapać Kaję Rysz – najlepszą Polkę 3. edycji wyścigu organizowanego przez Lang Team. Mimo wyraźnego zmęczenia 26-latka z uśmiechem opowiedziała o swoich odczuciach związanych z dzisiejszym ściganiem.

Nie spodziewałam się, że będzie tak fajnie, bo nie byłam pewna swojej regeneracji po Tour de France. Wyszło jednak, że noga jest

— zaczęła Kaja Rysz, którą dopytałem czy 7. miejsce w klasyfikacji generalnej jest czymś, co brałaby w ciemno przed wyścigiem.

Tak, w sumie to tak. Nawet z perspektywy czasu to 7. miejsce w wyścigu pierwszej kategorii, wśród bardzo wielu mocnych dziewczyn i bardzo dobrych drużyn. Ten wyścig był bardzo dobrze obsadzony i 7. miejsce jest jak najbardziej okej

— dodała reprezentantka Polski.

Kaja Rysz była 4. na finiszu w Zamościu, 10. podczas etapu zakończonego w Chełmie i na zakończenie 17. w Kraśniku. Co sprawiło, że dziś 26-latka zafiniszowała w drugiej dziesiątce? To kwestia zmęczenia, pozycjonowania w grupie czy jeszcze innego czynnika?

Wszystko zaczęło się dziś od tego, że byłam 4. na pierwszym sprincie, gdzie zabrakło mi naprawdę niewiele by zdobyć sekundę bonifikaty – wtedy byłabym spokojniejsza o miejsce w klasyfikacji generalnej. Potem czułam się dobrze, ale przed finiszem było straszne zamieszanie, zostałam przyblokowana raz, drugi. Marta Jaskulska świetnie mnie przeciągnęła, ale tutaj, na kostce [czyli około 250 metrów przed metą – przyp. red.], dwie dziewczyny się przede mną szczepiły i po prostu utknęłam. Może byłam źle ustawiona, nie wiem, ale w efekcie ten finisz nie wyszedł

— tłumaczyła Kaja Rysz.

Na Tour de Pologne Women sezon jednak ani się nie zaczynał, ani też się nie kończy, zatem postanowiłem zapytać 26-latkę o to jak odnajduje się w nowych barwach. Zawodniczka, która w przeszłości reprezentowała m.in. MAT Atom Deweloper Wrocław czy Lifeplus Wahoo, w tym roku trafiła do worldtourowego Roland Le Dévoluy. Jak Polka odnajduje się w nowych barwach?

Przede wszystkim mam tu bardzo ciekawy, bogaty kalendarz i jeżdżę na wiele największych wyścigów, a to mi bardzo odpowiada. Mam możliwość pokazywania się podczas takich imprez jak Tour de France czy inne wyścigi worldtourowe – w Gandawa-Wevelgem byłam 10. i dzięki temu cały czas rozwijam się, idę do przodu. Myślę, że będzie coraz lepiej

— kontynuowała Kaja Rysz, którą dopytałem o sytuację Roland Le Dévoluy, a konkretnie o to czy istnieje tam presja na zdobywanie punktów by ekipa utrzymała się na poziomie UCI Women’s World Tour.

Mamy bardzo fajną atmosferę, nie ma żadnej presji ani na wyniki, ani na żadne punkty. Tak naprawdę nawet będąc ekipą proconti nadal można ścigać się w największych wyścigach świata, jak i jeździć mniejsze wyścigi, a to dobry układ. Dzięki temu naprawdę nie mamy żadnej presji

— jasno zadeklarowała kolarka Roland Le Dévoluy.

Kaja Rysz w tym sezonie odniosła swoją pierwszą wygraną UCI w elicie – była najlepsza w egzotycznym z punktu widzenia europejskiego kibica, ale naprawdę ciekawie obsadzonym Grand Prix Surf City (1.1) w Salwadorze. Jak taki zróżnicowany kalendarz i nowe doświadczenia w swojej sportowej przygodzie ocenia polska zawodniczka?

Jeśli chodzi o Salwador to było tam sporo dobrych ekip, fajnych dziewczyn, niezłych sprinterek. Pojechałyśmy tam, bo nasz główny menadżer jest Salwadorczykiem, więc nie mogło być inaczej – musiałyśmy tam być i pokazać się z najlepszej strony. To był wyjazd, który będę dobrze wspominać

— mówiła Kaja Rysz.

26-letnia Polka nazbierała w tym sezonie już 40 dni wyścigowych, spośród których spora część miała miejsce na poziomie UCI Women’s World Tour. Do końca sezonu jednak jeszcze trochę, zatem jak wygląda dalszy program naszej zawodniczki?

Teraz jadę do Plouay 30 sierpnia, dalej Simac Ladies Tour (2-7.09), potem mam w planach 2 klasyki we Francji i na koniec sezonu na Chiny

— zdradziła w rozmowie dla Naszosie.pl Kaja Rysz, którą nieśmiało dopytałem jeszcze o to co dalej…

Jeszcze nic nie zdradzam

— zakończyła z tajemniczym uśmiechem 26-letnia Polka.

7. miejsce w Tour de Pologne Women bez wątpienia może być dla Kai Rysz kolejnym pozytywnym sygnałem, że jej starania przynoszą skutek – tegoroczne wyniki zawodniczki Roland Le Dévoluy są naprawdę ciekawe, a często do głośnych sukcesów brakowało naprawdę niewiele. Bez wątpienia warto śledzić dalsze poczynania 26-letniej kolarki i trzymać kciuki za to, że z czasem wysokie lokaty przerodzą się w kolejne zwycięstwa. Potencjał na to bez wątpienia jest.


Redakcja Naszosie.pl relacjonowała dla Państwa wszystkie najważniejsze informacje z 3. edycji Tour de Pologne Women prosto z serca zmagań. Dziękujemy, że byliście z nami podczas tego wyścigu i zachęcamy do śledzenia informacji z innych kolarskich wydarzeń!

Wszystko o 3. Tour de Pologne Women:

Poprzedni artykułPostNord Tour of Denmark 2025: Jakob Söderqvist najlepszy w walce z czasem
Następny artykułBizkaikoloreak 2025: Maria Okrucińska wygrywa 1. etap!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze