fot. Tour de Pologne Women / Magdalena Sobczak

W środę informowaliśmy Państwa, że zaginął rower Kai Rysz – reprezentantki Polski w kategorii elity kobiet, którą już w sobotę czeka wyścig ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Na szczęście ta historia ma szczęśliwe zakończenie – zawodniczka poinformowała, że zguba odnalazła się.

Każda dłuższa podróż w kolarstwie to dla zawodników i zawodniczek stres związany nie tylko ze zmianą czasu i klimatu, ale i tym, czy ich bagaż dotrze na miejsce, a jeśli to uczyni, to czy będzie on w jednym kawałku. Choć wydawać by się mogło, że rowery to naprawdę duże pakunki i ich zagubienie nie jest łatwe, to jednak czasem zdarza się, iż te nie czekają na sportowca gdy ten ląduje w swoim miejscu docelowym. Nie wiemy co prawda dokładnie, czy to kwestia lotnicza, czy też inna, ale coś sprawiło, iż Kaja Rysz po przylocie do Kanady na Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 nie mogła korzystać ze swojego sprzętu – Polka we wtorkowy wieczór czasu kanadyjskiego, a środowy poranek naszego poinformowała, że jej rower zaginął. Na szczęście historia ta ma szczęśliwe zakończenie.

Już po dwóch dniach Kaja Rysz, reprezentantka Polski, która weźmie w sobotę udział w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet by wspierać nasze liderki, czyli mogące śmiało myśleć o medalach Katarzynę Niewiadomą i Dominikę Włodarczyk, otrzymała na powrót swój rower i będzie mogła skorzystać z niego podczas wyżej wymienionych zmagań. Oby stres związany ze zgubą szybko przeminął, a 27-latka, która na co dzień regularnie finiszuje w czołówkach wielu wyścigów na terenie całej Europy, była w stanie zostawić całe serce na trasie sobotniego wyścigu. Panie wystartują o 15:00 polskiego czasu, a czeka na nie 180,4 kilometra o łącznym przewyższeniu 2570 metrów.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułNowe przepisy dotyczące wyprzedzania kolarzy w Hiszpanii
Następny artykułViktória Chladoňová: „Nie mogę w to uwierzyć. To był wspaniały wyścig”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze