fot. Getty Images

Gdy mówimy Tour de Suisse w głowie pojawiają się dwie myśli – wspomnienie Gino Mädera oraz zbliżającego się Tour de France. Można też pomyśleć, że obsadą impreza corocznie przegywa z Criterium du Dauphine, którą tradycyjnie już wybierają faworyci Wielkiej Pętli.

Oczywiście wyścig robią ludzie ale brak tych największych nazwisk nie wypruwa imprezy z emocji. Nie do końca można się więc zgodzić z tym, że bliskość Tour de France szkodzi. To często szansa na walkę dla zawodników, którzy na codzień mają w swoich drużynach inne zadania.

Często tak bywało w XXI wieku. Trzy triumfy z rzędu Rui Costy, dwa zwycięstwa Simona Špilaka czy wiktoria Fabiana Cancellary zdają się to potwierdzać.

Trend nieco zaczął zmieniać się w ostatnich latach. Trzeba tu wspomnieć zwycięstwa Adama Yatesa, Gerainta Thomasa, Egana Bernala czy Richiego Porte. Ciekawostką jest fakt, że wymieniony Kolumbijczyk jest oficjalnie jedynym zwycięzcą Tour de Suisse obok Eddy’ego Merckxa (1974), który wygrał szwajcarską etapówkę i Tour de France w jednym sezonie.

Jak wspomniałem, nadal ten wyścig omijają czterej najlepsi w Wielkich Tourach w ostatnich latach: ani razu nie uświadczyliśmy tutaj obecności Primoža Rogliča, Jonasa Vingegaarda i Tadeja Pogacara. Remco Evenepoel ostatni występ zanotował dwa lata temu, kończąc zmagania na trzeciej pozycji.

W tym roku chociaż na trasie brakuje wysokich podjazdów, nie oznacza to, że zawodników czeka łatwa przeprawa. Na 8 etapach mamy wiele trudności i czeka nas solidny kawał ścigania. Łatwo z pewnością nie będzie.

Trasa:

Etap 1, Küssnacht-Küssnacht, 127,2km

Organizatorzy Tour de Suisse zerwali z praktykowaną od lat tradycją o rozgrywaniu prologu. Tym razem ściganie rozpoczniemy etapem ze startu wspólnego. Pokonywany po raz drugi podjazd pod koniec etapu może być za trudny dla wielu i można spodziewać się finiszu z podzielonej grupy.

Etap 2, Aarau-Schwarzee, 177,1km

 

Następny dzień to zapowiadany kolejny finisz z podzielonej grupy. Tutaj zaplanowano pod koniec etapu trzy podjazdy. Etap zbyt łatwy by przesądził o klasyfikacji generalnej, zbyt trudny by mogli zafiniszować klasyczni sprinterzy.

Etap 3, Aarau-Heiden, 191km

 

Drugi dzień z rzędu kolarze wyruszą z Aarau i etap będzie podobny do poprzedniego. Bez większych trudności w początkowej fawie odcinka, po czym trasę będą przecinać krótkie podjazdy.

Etap 4,Heiden-Pioru (Valchiavenna), 193,1km

Kolejny dzień z łatwiejszą pierwszą częścią. Później jednak będzie trudniej a dwa podjazdy (3 i 1 kategorii) sprawią, że wtedy zacznie się układać klasyfikacja generalna wyścigu. Różnice mogą nie być duże, z uwagi na odległość decydującego podjazdu od mety.

Etap 5, La Punt-Santa Maria, 184,5km

Piąty etap tegorocznego Tour de Suisse śmiało można nazwać mianem królewskiego. Na zawodników czekają cztery podjazdy 1 kategorii. Stosunkowo łatwo będzie jedynie przez pierwszych 15 kilometrów. Kto marzy o zwycięstwie w całej imprezie, nie może tutaj zostać z tyłu. 2400m przewyższenia sprawi, że słabszy dzień nie wybaczy nikomu.

Etap 6, Chur-Neuhausen am Rheinfall, 186,7km

Właściwie jedyny odcinek w tym wyścigu dedykowany sprinterom. Co prawda, tutaj także zawodnicy pokonają trzy podjazdy, jednak są one na tyle daleko od mety, że będzie szansa na dogonienie głównej grupy i finisz najszybszych zawodników.

Etap 7, Neuhausen am Rheinfall-Emmetten, 211,8km

Przedostatni, najdłuższy etap to zdecydowanie sprawdzian dla zawodników walczących o klasyfikację generalną. Tutaj ostatnia szansa aby coś zmienić zwłaszcza dla zawodników gorzej radzących sobie w jeździe na czas. Dwa strome podjazdy na ostatnich 20 kilometrach sprawiają, że można tutaj zrobić różnicę.

Etap 8, Beckenried-Stockhütte (ITT) 10,1km

Tradycyjnie już wyścig zakończymy czasówką. Na zawodników czeka nieco ponad 10 km terenu wiodącego pod górę niemal od samego startu. Próba przede wszystkim dla tych, którzy na tym etapie zachowają najwięcej sił.

Faworyci

Po raz kolejny najmocniejsi kolarze przygotowujący się do Tour de France ominęli szwajcarską etapówkę. Nie oznacza to jednak, że wyścig będzie słabo obsadzony. Tutaj także o zwycięstwo będzie miał kto walczyć.

Na czoło spośród faworytów wysuwa się Joao Almeida z UAE Team Emirates XRG. Portugalczyk przygotowuje się do „Wielkiej Pętli” gdzie ma pełnić rolę pomocnika ale sam ma za sobą świetną wiosnę. Jego łupem padły Itzulia Basque Country i Tour de Romandie. 26-latek przekonuje, że interesuje go wyłącznie zwycięstwo.

W drugiej kolejności warto spojrzeć na poczynania Bena o’Connora (Jayco Alula). Australijczyk nie może do tej pory zaliczyć swojego sezonu do szczególnie udanych ale pod koniec ubiegłego udowodnił, że trzeba się z nim liczyć.

Nie sposób przejść obojętnie obok Felixa Galla (Decathlon AG2R La Mondiale). 27-latek jest jedynym pewniakiem ekipy jeśli chodzi o start w Tourze, gdzie ma być liderem. Tour de Suisse ma pokazać jak wygląda dyspozycja po dwóch miesiącach przerwy. Ostatnim startem był Tour of the Alps, zakończony na 5 miejscu.

Sprawdzić formę przed Tour de France do Szwajcarii przyjadą także Tao Geoghegan Hart (Lidl-Trek) oraz Aleksandr Własow (Red Bull Bora-Hansgrohe). Obaj mają za sobą niełatwe miesiące i zobaczymy, którego akcje na ten moment stoją wyżej. Warto też wspomnieć jadącego ostatni sezon Gerainta Thomasa (Ineos Grenadiers), Marca Hirshi’ego czy Juliana Alaphilippe (obaj Tudor).

Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie wyścigu, za polską transmisję odpowiadać będzie Eurosport. Najprawdopodobniej transmisja będzie dostępna za pośrednictwem platformy MAX.

Poprzedni artykułTour de Suisse Women: Elisa Balsamo wygrywa o błysk szprychy, Skalniak-Sójka 4!
Następny artykułTadej Pogačar: „Visma próbowała zniszczyć nasz plan”
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze