fot. Movistar Team / Getty Sport / Barrage Media

Jeśli ktoś zakładał, że po kryzysie w branży rowerowej w czasach pandemii, branża szybko się odkuła; to cóż, wyniki finansowe Canyona lekko chłodzą entuzjazm. Z nich jasno wynika, że 2024 był kolejnym trudnym rokiem dla branży rowerowej. Właściciel Canyona ogłosił bowiem 38 mln euro straty. Raport finansowy Groupe Beuxelles Lambert (GBL) wskazuje również, że jej inwestycje w firmę spadły z 2023 roku na 2024 o 43%.

Sprawozdanie finansowe GBL za główną przyczynę spadku sprzedaży i rentowności Canynów GBL przekazało w swoim sprawozdaniu finansowym za 2024 r., że na sprzedaż i rentowność Canyonów wpłynęły zwiększone rabaty całego przemysłu rowerowego oraz niestety problemy z niektórymi modelami elektrycznych rowerów górskich, co przełożyło się na tymczasowe zawieszenie sprzedaży tych rowerów. Plan naprawczy zakłada rozwiązanie tych problemów w drugim kwartale 2025 roku.

Wartość inwestycji (przedstawił je portal BikeEurope), spadła o 43% – z kwoty 460 mln euro w 2024 roku, do 261 mln euro na koniec 2024 roku. O ile tzw. skonsolidowane przychody Canyon pozostały zbliżone w 2023 i 2024 roku (791 mln do 792 mln) o tyle wartość zapasów spadła w tym samym czasie z 417 mln do 351 mln. Rynek rowerowy nadal stanowi wyzwanie; wynika to też ze zgromadzeniem nadmiernych zapasów w niektórych obszarach.

Sprzedaż była stabilna w trudnych warunkach rynkowych charakteryzujących się nadpodażą w niektórych kategoriach i agresywnymi przecenami, zwłaszcza w przypadku elektrycznych i nieelektrycznych rowerów górskich oraz rowerów miejskich

— brzmi oświadczenie Canyona.

Jak to można obrazowo ująć; krzywa wzrostu Canyona wyhamowała, w porównaniu z poprzednimi latami, oczywiście te wyhamowanie jest różne w różnych kategoriach produktowych. Najsłabszy popyt jest w kategorii tradycyjnych rowerów MTB a najwyższy – w szosowych i gravelowych. Istotne w podejściu do całej sytuacji branży rowerowej (nadal napiętej w 2025 roku) Canyon przyjmuje ostrożne podejście, przekładające się na lekkie nadwyżki zapasów oraz inwestowaniem w kluczowe obszary, by osiągnąć długoterminowy rozwój. W tym celu wdrożony został też program MyCanyon, uruchomiony najpierw w USA, potem w Azji i Pacyfiku, a od lipca ruszy w Europie, oferuje klientom możliwość skonfigurowania poszczególnych komponentów (siodełka, napęd, koła, wybór grafiki ramy) jeszcze bardziej wychodząc ku zapotrzebowaniu klientów premium. A jeśli chodzi o rosnącą sprzedaż w Azji, to Canyon podjął decyzję o powstaniu specjalnego zespołu w Szanghaju, wspierający rosnącą sprzedaż w Chinach.

Poprzedni artykułCritérium du Dauphiné 2025: Jonathan Milan wygrywa sprint z przerzedzonego peletonu
Następny artykułMathieu van der Poel: MTB nadal sprawia mi przyjemność
Sławomir Niciński
"Master of disaster" Z wykształcenia operator saturatora; brak możliwości pracy w wyuczonym zawodzie rekompensuję jeżdżąc rowerem i amatorsko się ścigając, bardzo lubię też o tym pisać. Rytm tygodnia, miesiąca i roku wyznacza mi rower. Lubię się ścigać, i gdy jakiś wyścig mi nie wyjdzie, to wśród kolegów-kolarzy mówię, że jestem redaktorem sportowym, a gdy jakiś tekst mi nie wyjdzie, wśród redaktorów mówię, że jestem kolarzem-amatorem. I tylko do teraz nie rozgryzłem, czy bardziej lubię się ścigać, czy też pisać o tym, dlatego nadal zamierzam czynić i jedno i drugie, póki starczy sił.
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marek
Marek

Chciałem kupić od nich rower ale byl taki ciężki kontakt że odpuściłem. Kupiłem u konkurencji….I tak działa rynek 🙂

Kserkses
Kserkses

Jeszcze wincyj chciejcie za te rowery…. najlepiej bazowe za 10 tysięcy, a topowe za 80-100. A potem się zastanawiajcie czemu notujecie straty.

MarcinCz
MarcinCz

Canyon trochę wyhamował z innowacyjnością i prokonsumenckim podejściem. Dla mnie nie do wyobrażenia jest brak możliwości nawet lekkiej modyfikacji specyfikacji roweru, jak szerokość kierownicy, czy długość korby. Dopiero teraz wdrażają jako MyCanyon. Ciekawe tylko za jakie pieniądze, skoro to ma być opcja dla klientów „premium”. Rynek ich zweryfikuje.

Karol
Karol

Nic dziwnego, patrząc na ceny tych rowerów;)

Julek
Julek

Róbcie korektę tekstów. Boli od czytania.

Ja1
Ja1

Canyon oferował fajne rowery za uczciwe pieniądze. Teraz sprzedaje przeciętne (takie jak inne?) rowery za dużo wyższe kwoty, a uwzględniając wysokie rabaty u innych sprzedawców, pewnie jedne z droższych. Korzystając ze sprzedaży bezpośredniej godzisz się na pewne utrudnienia/niedogodności, ale zrekompensowane ceną – tu tego nie ma.

Łukasz
Łukasz

Serio ?ale żeby kupić u nich szose to sie czeka miesiącami. Możesz sie zapisać w kolejce ale to i tak g…daje.odnioslem wrażenie ze siedzi tam taki jeden Pan Mietek który skręca te rowery i jak juz skręci to go wystawiają i znowu znika .oczywiscie są ladne ale szkoda sobie nimi 4 liter zawracać, kupiłem u konkurencji inny model

Assl
Assl

Powinni jeszcze bardziej podnieść ceny.

Grzegorz
Grzegorz

To niech jeszcze podniosą ceny. My Polacy lubimy to.