fot. Alpecin-Deceuninck / Photopress.be

Świat sprzętu ciągle się zmienia – pojawiają się nowe modele, ekipy zaś zmieniają współprace. Gdzieś między tym wszystkim zdaje się jednak trwać Mathieu van der Poel, który w przełajach od wielu lat korzysta nieprzerwanie z jednego modelu – Canyon Inflite. Na obecnym rowerze odniósł już w sumie ponad 100 zwycięstw.

Mathieu van der Poel to fenomen kolarstwa przełajowego i zawodnik, którego rywale niezwykle rzadko dają radę pokonać. Czy tajemnica tego sukcesu tkwi nie tylko w technice i mocy, ale i sprzęcie? W to z pewnością chciałby wierzyć Canyon, z którym od 1 stycznia 2018 roku jest związany Holender. Ten niedługo później został ambasadorem niemieckiej marki, a w tym roku podpisał aż 10-letnią umowę osobistą z tym producentem.

W przypadku kolarstwa przełajowego oznacza to, że już prawie 7 lat Mathieu van der Poel używa rowerów od Canyona, a dokładniej mówiąc modelu Canyon Inflite. Co ciekawe nie tylko 29-latek jest wierny jednemu rowerowi, ale i wraz z zespołem inżynierów nie wprowadza w ostatnim okresie w nim żadnych zmian. Jedynym co w tym roku uległo zmianie jest bowiem to, że zeszłoroczne czarne naklejki są w tym roku opalizująco-srebrne. Mistrz świata nie zmienił też osprzętu Shimano Dura-Ace Di2 i kół Dura-Ace C50. Stałe jest w tym rowerze siodełko od Selle Italia – to specjalna edycja Flite Boost Superflow, na której widnieją inicjały, imię i podpis Holendra. Czy Alpecin-Deceuninck we współpracy z Canyonem opracowało ideał? Tego nie wiemy, ale faktem jest, że z wyjątkiem niektórych części – zasadniczo to niemalże ten sam rower co w momencie, gdy sześciokrotny mistrz świata w przełajach po raz pierwszy wziął udział w wyścigu na Canyon Inflite. Tym samym w 129 wyścigach przełajowych, w których zobaczyliśmy Holendra na tym rowerze, sięgnął on aż po 102 zwycięstwa – 79% wszystkich jego startów kończyło się triumfem Mathieu van der Poela.

Poprzedni artykułNaszosowa zapowiedź sezonu 2025: Voster ATS Team
Następny artykułBracia Van Dijke: „Chcemy walczyć na swoje konto, dlatego Visma pozwoliła nam odejść”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze