W obliczu emocji związanych z Giro d’Italia, a wcześniej interesującej kampanii wiosennych klasyków trochę z radaru zniknął nam Jonas Vingegaard. Lider Visma | Lease a Bike ciężko trenuje do startu w Tour de France, gdzie wierzy, że jest w stanie rzucić rękawicę Tadejowi Pogačarowi.
Podobnie jak w zeszłym sezonie, Vingegaard musiał odpuścić wiosenne starty. Rok temu przeszkodziła mu w tym niebezpieczna kraksa na Itzulia Basque Country, w tym sezonie zaś, głównym problemem było wstrząśnienie mózgu, którego Duńczyk się nabawił podczas Paryż-Nicea. Niemniej jednak, tegoroczne przeszkody nie były tak tak trudne, jak te w 2024 roku:
Musiałem dużo odpoczywać. Za każdą godzinę na nogach, musiałem przespać godzinę lub półtorej. Działo się tak w pierwszych czterech dniach, bardzo cierpiałem na początku. Kraksa na Paryż-Nicea była żartem w porównaniu do tego, co było na Itzulia Basque Country rok temu. To nie było takie trudne mentalnie. Jestem jeszcze bardziej zmotywowany, ponieważ opuściłem Wyścig Dookoła Katalonii – jestem bardziej głodny startów niż zwykle
– opowiadał na łamach Sporzy Jonas Vingegaard.
28-letni zawodnik czuje, że jego plan przygotowawczy działa i to pomimo braku startów na wiosnę w przeciwieństwie do jego rywala. Jak na dzisiejsze kolarstwo przystało, swój progres widzi w liczbach, a pomocny w osiąganiu maksimum swoich możliwości będzie start w Criterium du Dauphine między 8 a 15 czerwca:
Ten start będzie potrzebny, żeby pokonać Pogačara. Moje liczby wyglądają optymistycznie. Zdaje się, że zrobiłem mały krok do przodu i jestem mocniejszy niż w dwóch ostatnich latach
– mówi lider Visma | Lease a Bike.
Tadej Pogačar wydawał się absolutnie nieuchwytny dla reszty stawki w zeszłym sezonie. Mistrz świata nie spuścił nogi z gazu i w tym roku – jedyni zawodnicy, którzy byli w stanie nawiązać z nim walkę jak równy z równym był Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck) i nieco niespodziewanie triumfator Amstel Gold Race, Mattias Skjelmose (Lidl-Trek). Pozostaje nam czekać na to co, co przyniosą górskie etapy „Wielkiej Pętli”, gdzie Jonas Vingegaard widzi swoje szanse:
Oczywiście, że widziałem jak poszło mu na wiosnę, to naprawdę godne podziwu, ale skupiam się tylko na Tourze. Poza tym, to nie oznacza, że będzie tam takim samym dominatorem. Ja wiem, że rok temu nie byłem w swojej najlepszej formie. Straciłem dużo mięśni, więc zwyczajnie brakowało mi siły podczas Tour de France. W tym roku ciężko pracowałem, aby te straty w mięśniach nadrobić
– kwituje Jonas Vingegaard.







Dwa lata temu rywalizował w TDF z kontuzjowanym Pogacarem i chyba o tym zapomniał 🤣🤣🤣
A rok temu to Pogacar rywalizował z wracającym po kontuzji Vingegaardem, więc ?
Robi się z niego taki trochę zawodnik, jak niegdyś Lance – liczy się tylko jeden, jedyny wyścig w roku…
Pod tym względem może Pogaczarowi żyłki w bucie naciągać. 😉
Chciałbym żeby vinigo jeździł więcej wyścigów niż tylko tour i wyścigi przygotowawcze . Zobaczyłbym go na jakimś klasyku czy coś
czemu odbierać prawo Jonasowi jeździć jak chce?
w 2022 pokonał Pogacara po prostu, bez kontuzji.
w 2024 Pogi był ku&&sko mocny, ale i miał farta, że ilość kontuzji u rywali była statystycznie chyba nadmiarowa. Może i osiągnął by podonne sukcesy, ale większym trudem.
Alek, dokładnie – jeżeli już chcemy porównywać szansę w tym roku na podstawie poprzednich lat, to prawda jest taka, nieważne jak bolesna dla fanów Tadka, że w sezonie gdy obaj wystartowali w pełni formy i bez kontuzji, to jednak Janusz był lepszy. Co oczywiście nie znaczy, że i w tym roku tak będzie, choć dla zwykłej różnorodności wolałbym już Vinniego, skoro musi to być znów któryś z tej dwójki (Roglic za stary i pechowy, Remco moim zdaniem nieco przereklamowany, przynajmniej jeżeli idzie o wielkie toury).
A Jonas nie jeździ klasyków nie dlatego, że jest taki miły i zostawia zwycięstwa innym, tylko po prostu nie jest typem kolarza jak Pogacar, który byłby w stanie i w nich wygrywać, więc je odpuszcza (Baranowski to tłumaczył swego czasu).
Dobrze byłoby, gdyby to była prawda. Przynajmniej mielibyśmy jakieś emocje w TdF. Na tę chwilę nikt inny Pogacarowi chyba nie jest w stanie zagrozić.
Nie lubię go. Za co on bierze pieniądze ?? Za jeden wyścig w roku ???
Jaro, nie Twój interes. Ale wygrana w TdF jest pewnie więcej dla niektórych warta niż we wszystkich innych wyścigach razem wziętych.