Tegoroczna edycja Mediolan-San Remo, najdłuższego kolarskiego wyścigu w kalendarzu UCI, może być próbą nie tylko wytrzymałości związanej z godzinami spędzonymi na rowerze, ale i odporności na fatalne warunki pogodowe. Synoptycy przewidują w sobotę prawdziwą ulewę na całej długości trasy włoskiego monumentu.
Już w tę sobotę rozegrana zostanie 116. edycja Mediolan-San Remo – jednego z pięciu pomników kolarstwa. Włoska jednodniówka słynie ze swojego niezwykle długiego dystansu, który w tym roku wyniesie 289 kilometrów, a także tego, że jest to wyścig oparty na wyczekiwaniu na kluczowe wydarzenia, które zwykle mają miejsce dopiero podczas samej końcówki zmagań. W tym roku to oczekiwanie może być niezwykle niekomfortowe dla kolarzy, albowiem jeśli prognozy się potwierdzą to czeka na nich cały dzień w deszczu, a z czasem także i w wietrze.

Najspokojniej zapowiada się sam start – w Pavii ma zacząć padać dopiero w nocy z piątku na sobotę, a zatem istnieje nadzieja, że prognozy nieco się przesuną i kolarzy nie spotka tam jeszcze deszcz, a nawet jeśli on nastąpi to ma być bardziej mżawką aniżeli wielką ulewą. Każda kropla lecąca z nieba przy zaledwie 9 stopniach Celsjusza z pewnością będzie jednak nieprzyjemna, a z kolejnymi kilometrami ma być już tylko gorzej.

Im dalej w trasę tym mniejsza szansa, że uda się uniknąć deszczu. Powyżej wykres z przykładowego punktu na trasie, jakim jest położone na 170. kilometrze Varazze – tam padać ma już od piątku i aura taka ma się utrzymać aż do niedzieli, zatem jakieś drobne przesunięcia wobec prognoz niewiele zmienią. Warto też zauważyć, że synoptycy przewidują tu opady na poziomie 7-10 mm deszczu, a także coraz mocniej odczuwalny wiatr, który ma stale utrzymywać się na poziomie około 15 km/h.

Serwis Windy, z którego korzystałem do przedstawienia screenów, daje cień nadziei dla kolarzy w kontekście mety w San Remo, ale warto wspomnieć, że ten portal jest niestety wyjątkiem – tu bowiem przewidywana jest jedynie mżawka na mecie i nawet do 14 stopni Celsjusza, ale już w innych serwisach możemy znaleźć prognozy pokazujące nawet do 12 mm opadów w San Remo. Dodatkowo warto zauważyć, że praktycznie przez całą sobotę wiatr ma w porywach przekraczać 40 km/h – to już wartość, która może wpłynąć na sportową rywalizację, a konkretnie będzie to sprzyjało atakowaniu – końcówka ma być bowiem z wiatrem w plecy.
116. edycja Mediolan-San Remo wystartuje w tę sobotę o 10:25, a planowana meta ma zostać osiągnięta pomiędzy 16:42 (średnia 46 km/h) a 17:19 (42 km/h). Jeśli będziemy świadkami takiej deszczowej aury to z pewnością wpłynie to negatywnie na tempo rozgrywania wyścigu, który może wówczas potrwać przeszło 7 godzin.








Czyli siadanie do transmisji przed 15~16 zdaje się nie mieć większego sensu – nie dość, że sam wyścig jest niesamowicie nudny to i nawet nie będzie można pooglądać krajobrazów przy takiej pogodzie 😉
Drogi Autorze,
Synoptycy już od kilkudziesięciu lat nie przewidują pogody, a znacznie szybciej i dokładniej robią to modele numeryczne (jak widać Pan też z nich korzystał), przy tworzeniu których i owszem, synoptycy mieli i mają nadal (doskonaląc je) jakiś swój udział.
Oczywiście, pełna zgoda. Z drugiej jednak strony jakoś się przyjęło, że w masie branży zdominowanych przez komputerowe modele wciąż używa się nazw zawodów, które z nich korzystają przyznając sprawczość nie modelom, a ludzkim zawodom – np. analitykom biznesowym. Na tej samej zasadzie pozwalam sobie pisać o synoptykach wiedząc, że takowi co najwyżej (i to w optymistycznym założeniu) sprawują kontrolę nad funkcjonowaniem tego typu baz danych przedstawiających wizualizacje pogodowe.
@Jakub Jarosz
Tak, rozumiem to, że sformułowania „synoptycy przewidują” można używać z przyzwyczajenia. Natomiast modele numeryczne przewidujące pogodę to zdecydowanie nie są „bazy danych przedstawiających wizualizacje pogodowe”. To coś znacznie, znacznie wyżej. Co ciekawe, prace nad numerycznym prognozowaniem pogody rozpoczęto wraz z narodzinami komputerów. Polecam taki stary esej Philipa D. Thompsona „Matematyka meteorologii”, w książce „Dwanaście esejów”.