fot. Photonews / Lotto Dstny

Szef Lotto Dstny Stéphane Heulot w rozmowie z francuskim Cyclism’Actu poinformował, że jego zespół, podobnie jak w poprzednich latach, nie skorzysta z dzikiej karty na Giro d’Italia. Tym samym organizatorzy włoskiego wyścigu będą mogli we własnym zakresie rozdysponować 3 zaproszenia.

Od kilku lat w światowym peletonie wprowadzony został system obligatoryjnych dzikich kart dla najlepszych drużyn drugiej dywizji. W ostatnich sezonach te zdobywają rokrocznie zespoły, które spadły w 2022 roku z World Touru, czyli Lotto Dstny i Israel-Premier Tech, aczkolwiek nie oznacza to, że te Pro Teamy oglądamy na starcie każdego wyścigu z najważniejszego cyklu świata. Belgijska formacja dla przykładu po raz 3 z rzędu rezygnuje z udziału w Giro d’Italia skupiając się wiosną na innych celach.

Zaletą jest to, że jako Pro Team możemy nadal ustalać własny kalendarz. Zamysł jest taki, aby dostosować program do naszego składu. W przyszłym roku będziemy mieć 25 kolarzy, podczas gdy w zeszłym sezonie było nas 29. To oczywiste, że nasz kalendarz będzie mniejszy i dostosowany do naszych możliwości. Dlatego ponownie pominiemy Giro d’Italia, mimo że na początku ubiegłego roku chciałem wrócić do World Tour poprzez udział w trzech wielkich tourach. Cóż, te czekają nas dopiero za kolejny rok

— przyznawał Stéphane Heulot.

Nie wiemy czy z obligatoryjnej dzikiej karty skorzysta Israel – Premier Tech, ale patrząc na strategię tej drużyny z poprzednich lat możemy być przekonani, że tak. Wówczas organizatorom pozostanie możliwość zaproszenia trzech zespołów – o to powinny powalczyć z pewnością włoskie ekipy, czyli VF Group – Bardiani CSF – Faizanè i Team Polti VisitMalta, a także mocno rozwijające się Q36.5 Pro Cycling Team i Tudor Pro Cycling Team. Na dziką kartę liczyć nie może za to włoskie Toscana Factory Team Vini Fantini – sezon 2024 zakończyli oni bowiem na 42. miejscu w rankingu UCI, a zgodnie z nowymi przepisami w 2025 roku w wielkich tourach udział mogą wziąć drużyny wyłącznie z czołowej „40” zestawienia Międzynarodowej Unii Kolarskiej.

Poprzedni artykułLubuskie Warte Zachodu 2024: Marek Konwa i Zuzanna Krzystała znów zwycięscy
Następny artykułDamiano Caruso zapowiada zakończenie kariery: „Jestem w 90% pewien”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Karol
Karol

Na dziką kartę liczyć nie może za to włoskie Toscana Factory Team Vini Fantini – sezon 2024 zakończyli oni bowiem na 42. miejscu w rankingu UCI, a zgodnie z nowymi przepisami w 2025 roku w wielkich tourach udział mogą wziąć drużyny wyłącznie z czołowej „40” zestawienia Międzynarodowej Unii Kolarskiej.”

Ciekawostka: Mazowsze Serce Polski było 41. w tym zestawieniu 😉