Stanisław Aniołkowski to w tym sezonie ten kolarz, który najczęściej dostarcza emocji polskim kibicom. Teraz będzie to robił na trasie największego polskiego wyścigu.
Dobrą formę Stanisława Aniołkowskiego dostrzega każdy. Polscy kibice, wprawdzie podczas Giro d’Italia nie zapuszczali specjalnie dla niego wąsów, ale regularnie pisali pochwalne komentarze. Dyrektorzy sportowi po tym, jak powierzyli mu poważne zadanie we Włoszech, zaoferowali mu nowy kontrakt aż do 2027 roku, zaś trener reprezentacji narodowej powołał go, w ramach zastępstwa dla Michała Kwiatkowskiego, na Igrzyska Olimpijskie. Te ostatnie miały wpływ na przygotowania sprintera Cofidisu.
– Przez ostatni tydzień odpoczywałem. Czułem, że nie jestem jeszcze całkiem zregenerowany, ale mam nadzieję, że dojdę do optymalnej formy do pierwszego etapu sprinterskiego. Jestem dobrej myśli. Może nie było tego widać po wyniku, ale do Paryża pojechałem w dobrej dyspozycji, liczę że w Tour de Pologne uda mi się to pokazać.
– mówił nam podczas prezentacji ekip, która miała miejsce pod Halą Stulecia we Wrocławiu.
Jeśli wierzyć statystycznemu serwisowi Pro Cycling Stats, stolica Dolnego Śląska wraca na kolarską mapę Polski po 10 latach przerwy. To właśnie wtedy zakończyło się tam Grand Prix Polski rozgrywane w ramach Visegrad 4 Bicycle Race, które wygrał po finiszu z grupy Erik Baska. Sprinter Cofidisu z pewnością nie pogniewałby się, gdyby podobny przebieg miał również pierwszy etap Tour de Pologne, z tym że… nie ma na to szans.
Pierwszy etap we Wrocławiu się bowiem nie kończy, a zaczyna. Jego meta znajdzie się zaś w Karpaczu, co oznacza, że w głównej roli powinniśmy upatrywać tam nie „Aniołka”, a Rafała Majkę. Mistrz Polski z 2020 roku, podobnie jak inni sprinterzy będzie miał tam tylko jedno zadanie – Dla mnie to będą bardziej takie etapy na wprowadzenie się do wyścigu i moim jedynym celem będzie to, żeby zachować jak najwięcej sił na późniejsze finisze.
Szanse będzie miał trzy – kolejno w Prudniku, Katowicach i Krakowie. A cele są ambitne Podium etapowe to już będzie dla mnie duży sukces, ale liczę na zwycięstwo etapowe –mówi kolarz, który choć w tym sezonie wielokrotnie pokazywał, że stać go z największymi gwiazdami kolarskiego sprintu, to na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie wciąż czeka. Nie udało się na Tirreno-Adriatico i UAE Tour, gdzie sygnalizował dobrą formę na pojedynczych etapach. Nie udało się na Giro d’Italia, gdzie pokazywał zaskakującą regularność, a raz był nawet na podium. Może uda się w Polsce, choć trafnie zwraca uwagę na to, że nie wszystkie spośród trzech płaskich finiszów muszą paść łupem sprinterów.
– Mamy tutaj bardzo dużo możliwości. Wyścig będzie trudniejszy do skontrolowania, niż w poprzednich latach. Klasyfikacja generalna się rozstrzygnie częściowo już na pierwszych etapach, więc później mogą się dziać różne rzeczy – możliwe, że będą dojeżdżały ucieczki, więc zobaczymy.
– mówił.
Dobra wiadomość jest jednak taka, że tym razem, inaczej niż w przypadku Giro d’Italia, będzie mógł liczyć na pomoc swojej ekipy w końcowych momentach etapu – Mamy silny zespół, więc myślę, że tu uda się nam stworzyć jakiś lead-out. Jest z nami m.in. Alexis Renard, który świetnie rozprowadza Bryana Coquarda i wierzę, że ja też będę w stanie dobrze wykorzystać jego pomoc – kończy.
Wszystko o 81. Tour de Pologne:
- Zapowiedź wyścigu
- Lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Przewodnik po klasyfikacjach pobocznych
- Najnowsze artykuły






![Radosław Frątczak i Walter Calzoni zwycięzcami kl. pobocznych Tour de Pologne 2026 [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Radoslaw-Fratczak-1-218x150.jpeg)


