Skandaliczna decyzja sędziów w wyścigu eliminacyjnym skomplikowało zadanie Darii Pikulik w omnium. Wszystko skończyło się jednak dobrze, a Polka zdobyła srebrny medal. − Pobiegłem pod trybuny i krzyczałem, żeby jechała dalej − opisywał sytuację w trzeciej konkurencji wieloboju trener Grzegorz Ratajczyk.
Na welodromie w Saint-Quentin-en-Yvelines może nie było dużo Polaków, ale ci, którzy znaleźli się w centrum wydarzeń ostatniego dnia igrzysk olimpijskich ściskali kciuki i głośno dopingowali Darię Pikulik, walczącą o medal w omnium. Jedną z najbardziej przeżywających niedzielne zmagania osób był Grzegorz Ratajczyk, trener polskiej reprezentacji średniodystansowej kobiet. − Ogromna radość, zrobiliśmy coś niemożliwego! − mówił po sukcesie swojej podopiecznej, która w znakomitym stylu wywalczyła srebrny medal. − To ogromny sukces kolarstwa polskiego, torowego i kobiecego − dodał.
W wyścigu punktowym Daria Pikulik zaprezentowała widowiskowe kolarstwo, zabierając się w liczne akcje, nadrabiając okrążenia i zdobywając punkty na finiszach. Wcześniej nie miała jednak szczęścia, a jej sytuację najbardziej skomplikowało wczesne wywołanie jej przez spikera w wyścigu eliminacyjnym. Mimo że polska zawodniczka jechała w środku grupy, decyzją sędziów to ona miała odpaść z rywalizacji, a nie Brytyjka. Arbitrzy pomylili biały kombinezon z czarnym, należącym do Brytyjki Neah Evans.
− Ten wyścig naprawdę popsuł wiele. Przede wszystkim rozjechał dziewczynę. To jest coś, co jest niedopuszczalne na takich imprezach. Jak można popełnić taki faul? Trzeba powiedzieć, że to był bezpardonowy faul. Jak można wyeliminować dziewczynę, która jedzie jako 2-3? Rozumiem, gdyby było to na pograniczu, ale jechała w środku grupy, spokojnie i została wyeliminowania. To doprowadziło do rozbicia jej, później się przedzierała i to 10. miejsce było bardzo niefortunne. To byłaby inna walka, bardziej spokojna, ale może spowodowało to to, czego byliśmy świadkami − determinację Darii i to, że dała z siebie 100%. Pojechała najpiękniejszy wyścig w życiu
− mówił wzruszony trener Grzegorz Ratajczyk.
− Pobiegłem pod trybuny i krzyczałem, żeby jechała dalej
− dodał szkoleniowiec Darii Pikulik, która osiągnęła dziś największy sukces w swojej karierze.
Polka spełniła swoje marzenia, jednak nie udałoby się to bez ciężkiej pracy, którą włożyła w przygotowania pod okiem Sylwestra Szmyda i właśnie Grzegorza Ratajczyka.
− To był najpiękniejszy wyścig. Aż nie dowierzam, jak dzisiaj jechałam i co miałam w nogach. To oczywiście zasługa naszych trenerów, Sylwestra Szmyda i Grzegorza Ratajczyka. Dałam z siebie wszystko w przygotowaniach, były najcięższe w moim życiu, ale jak widać warto ciężko pracować
− mówiła srebrna medalistka z Paryża.
Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk









