fot. Michał Kapusta / Natorze.pl

Daria Pikulik rozgrzała wszystkich oglądających torowe omnium na welodromie w Saint-Quentin-en-Yvelines, włącznie z tymi, którzy byli obecni na obiekcie, gdzie i tak było już bardzo gorąco. W samym jego sercu stała Wiktoria Pikulik, kibicująca swojej siostrze. Po udanym zakończeniu wyścigu punktowego, w polskim obozie zapanowała ogromna radość. − Wierzyłam to od pierwszej konkurencji − mówiła. 

Siostry Daria i Wiktoria Pikulik od lat są wiodącymi, polskimi zawodniczkami średniodystansowymi. Regularnie reprezentują Biało-Czerwone barwy na arenach międzynarodowych, w tym tych olimpijskich. Razem były w Tokio, są również w Paryżu, a dokładnie w Saint-Quentin-en-Yvelines, gdzie odbywały się zawody torowe.

W piątek obie walczyły w madisonie, a dziś Wiktoria zamieniła się w kibickę i na śródtorzu dopingowała swoją siostrę. Przeżywała tam rozmaite emocje, ale w finałowej fazie zmagań w omnium towarzyszyły jej już tylko pozytywne doznania. Daria Pikulik zdominowała bowiem wyścig punktowy i w nadzwyczajnym stylu awansowała na 2. pozycję, zdobywając pierwszy polski medal olimpijski w kolarstwie torowym od 1972 roku.

− Nie mogłabym być bardziej dumna. To najlepszy dzień na tych igrzyskach. Widząc, jak ona jedzie ten punktowy, miałam łzy po 40. okrążeniu i myślałam, że będę tam płakać i skakać. Przynajmniej w końcu nie miała pecha, tak jak w Rio. W Tokio kraksa, która ją załamała

− opisywała Wiktoria, która była zachwycona jazdą swojej siostry. Darii nie powstrzymała nawet błędna decyzja sędziów w wyścigu eliminacyjnym i wybicie jej z rytmu. Wręcz przeciwnie − zadziałało to motywująco.

− Była zdenerwowana, ale bardziej nie wiedziała, co się dzieje i skąd taka decyzja. Myślałam w pewnym momencie, że zostanie z tyłu i nie podejmie walki, ale chyba to ją jeszcze bardziej podbudowała i stwierdziła, że pojedzie punktowy życia. Nie dość, że finiszowała, to skakała, jeździła w odjazdy. Zrobiła wszystko, co mogła zrobić. Na 80 rundach, gdzie są same najlepsze zawodniczki, ona daje dwa duble, finiszuje. Naprawdę niesamowity poziom. − Wierzyłam od pierwszej konkurencji, że ona jest w stanie zrobić medal, ale wiedziałam, że punktowy to jej najlepsza konkurencja w omnium i zawsze go dobrze jedzie. Jak zobaczyłam ją na pierwszym finiszu, to powiedziałam „wow, chyba jest zmotywowana na maksa”. Potem już szło z górki

− opisywała podekscytowana Wiktoria Pikulik.

Dwa walczaki z Darłowa

W przypadku tak utytułowanych sióstr nie sposób nie wspomnieć o wątku rodzinnym. Po dzisiejszej rywalizacji, Wiktoria przyznała, że nie pochodzą ze sportowej rodziny, ale kolarstwo miało istotny wpływ na relacje z najbliższymi, w tym z siostrą, z którą regularnie ściga się w parze w madisonie. Obie zawodniczki reprezentują także ekipę Human Powered Health.

− U mnie zawsze coś było na tej drodze, ale nie poddajemy się z siostrą. Zawsze wracamy, zawsze walczymy. Teraz czuję ogromną satysfakcję. To też zasługa naszych rodziców, którzy wychowali nas na waleczne dziewczyny i dziękuję im, że tu przyjechali i byli dzisiaj ze mną. Oczywiście medal dzielę na pół, też dla mojej siostry, bo ona na to zasługuje. Szkoda, że w madisonie nam nie wyszło, ale jestem bardzo dumna, że znowu razem udało nam się tu przyjechać znowu i moje trzecie igrzyska kończą się medalem

− mówiła dziennikarzom, w tym Naszosie.pl, Daria Pikulik.

− Kolarstwo scaliło naszą rodzinę. Wszyscy nas mocno wspierają, ze strony mamy i taty. Zanim zaczęłyśmy się ścigać, to było różnie. Daria miała swoje koleżanki, ja swoje, ale później musiałyśmy siłą rzeczy być razem, a że potoczyło się to tak, że jeździmy razem i madison, i drużyny, to jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Kolarstwo to było najlepsze, co mogło przytrafić się naszej rodzinie, a teraz jeszcze medal. Rodzice też tu przyjechali, są tak szczęśliwi

− zakończyła, również szczęśliwa, Wiktoria Pikulik.

Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykuł7 dni kolarskiego święta w Polsce – zapowiedź Tour de Pologne 2024
Następny artykułTrener Grzegorz Ratajczyk: „Krzyczałem Darii, żeby jechała dalej”
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze