fot. Kacper Krawczyk / Naszosie.pl

Organizatorzy igrzysk olimpijskich w Paryżu szczycą się kompaktowością imprezy. Większość aren rzeczywiście zlokalizowanych jest w sercu stolicy Francji, a część z nich korzysta z dostępnej infrastruktury. Oczywistością są hale i stadiony, ale w interesujący sposób zagospodarowano również paryskie zabytki.

Ogrody Wersalskie, Place de la Concorde, Pola Marsowe, Grand Palais – nie jest to bynajmniej lista najciekawszych miejsc do odwiedzenia w stolicy Francji i okolicach, a areny olimpijskie. Francuzi wykorzystali architektoniczne bogactwo swojej stolicy, gwarantując kibicom nie tylko emocje związane z wydarzeniami sportowymi, ale też ucztę dla oka.

Będąc w centrum Paryża nie sposób nie natknąć się na Grand Palais. Ciężko przejść obojętnie obok monumentalnego budynku znajdującego się tuż przy brzegu Sekwany i Polach Elizejskich. To obok niego co roku przejeżdża kolarski peleton, wieńcząc zmagania w Tour de France. Wybudowany przy okazji wystawy światowej w 1900 roku pałac jest miejscem ekspozycji francuskiej kultury i sztuki. Sztuką niewątpliwie jest także szermierka, goszcząca tu na czas igrzysk olimpijskich. 

Takiego widowiska nie można ominąć, ale zanim rywalizacja w najważniejszej imprezie czterolecia rozpoczęła się na dobre, wybrałem się do Grand Palais, by na własne oczy zobaczyć, jak organizatorzy poradzili sobie z aranżacją pałacu, dostosowaną do potrzeb szermierzy i kibiców. Już na wejściu napotkały mnie drobne problemy komunikacyjne i niczym Asterix w słynnej kreskówce raz po raz byłem odsyłany do kolejnej osoby.

W końcu pomocny wolontariusz przeprowadził mnie bocznymi korytarzami, wyglądającymi tak, jakby właśnie były remontowane, i znalazłem się w zapierającej dech w piersiach głównej hali budynku, w której − dla odmiany − wszystko było uporządkowane. Na co dzień jest tu pusto, ale teraz przestrzeń wypełniają ogromne rusztowania, na których ustawione są wielkie trybuny. Nad wszystkim rozpostarte są białe płachty, ograniczające dopływ promieni słonecznych przez szklany dach.

Można by rzec, Francja, elegancja − tym bardziej, że podniosła sceneria Grand Palais niewątpliwie współgra z klimatem szlachetnej szermierczej rywalizacji.

Do jej serca wróciłem wczoraj, mając do zagospodarowania 2 godziny przed indywidualną jazdą na czas i rozpaczliwie szukając suchego miejsca w okolicy. Był to strzał w dziesiątkę! Już spoza nie tak cienkich murów Grand Palais dało się usłyszeć krzyki kibiców, ale dopiero w środku można było doświadczyć uroku igrzysk olimpijskich. Wraz z kibicami dopingującymi swoich rodaków przenieśliśmy się do magicznego świata fechtunku. Doskonała akustyka pałacu w połączeniu z wieloma francuskimi zawodnikami w stawce sprawia, że atmosfera jest tu elektryzująca, a doping podczas finału szpady kobiet zapamiętam do końca życia.

Gdy tylko wszedłem na trybunę, włosy na rękach stanęły mi dęba. Być może miało to coś wspólnego z ogromnymi klimatyzatorami utrzymującymi stałą temperaturę, ale myślę, że była to jednak reakcja na emocje panujące w Grand Palais. Emocje tak wielkie, że posmakować ich chciał również jeden z paryskich gołębi, który bez biletu i akredytacji przedostał się do środka. Podziwiając zmagania szermierzy z wyjątkowej perspektywy lotu ptaka, z pewnością pozostanie tu na długo.

Z Grand Palais dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułParyż 2024: Wout van Aert zaskoczony medalem. Dzięki pełnym kołom miał zaoszczędzić 17 watów
Następny artykułPuchar MON 2024: Konrad Czabok z pierwszą wygraną UCI w karierze!
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

W kontekście kompaktowości warto dodać, że surfing rozgrywany będzie na terenie Polinezji Francuskiej, jakieś 5 tys. km od Paryża 😀
No ale skoro takie są realia klimatyczne, to why not? Lepiej tak, niż tworzyć coś sztucznego
Tak samo na dowód osobisty możemy lecieć do Ameryki Pd, bo tam Francja ma swoje terytoria należące zatem do UE 😀