Meta tegorocznego Tour de France wyjątkowo nie będzie miała miejsca w Paryżu, a w położonej na południowym wybrzeżu Nicei. Finałowa czasówka rozpoczynała się zaś nieopodal w Monako, które znane jest m.in. z bycia domem dla sporej grupy kolarzy zawodowych. Ci podkreślali to przed startem ostatniego etapu.
Monako to miejsce, w którym mieszka naprawdę wielu zawodowych kolarzy. Najbardziej znanym z nich jest Tadej Pogačar, ale lista ta jest długa i pełna sław. To sprawiało, że część zawodników przed finałową czasówką miała okazje do odwiedzenia swoich domów i spotkania się z rodziną. Jednym z takich kolarzy był Michael Matthews.
Wyścig zaczyna się na moim podwórku, a kończy tuż obok! To naprawdę fajne! Dla mnie była to taka dodatkowa motywacja do ukończenia wyścig. Jazda na czas rozpoczyna się 100 metrów od mojego mieszkania. Fakt, że moja żona i córka mogą mnie wspierać, był dla mnie naprawdę inspirujący
— przyznawał Michael Matthews. Podobne przemyślenia miał także Danny van Poppel.
Spodziewam się, że będzie to coś wyjątkowego. Ścigamy się po moich trasach treningowych, więc nie mogę się już tego doczekać. To wyjątkowe, że Tour kończy się teraz w Nicei. Dla mnie osobiście to świetna sprawa. Przyjaciele obiecali zameldować się przy trasie, będzie tam też moja żona. Aż szkoda, że taka jazda na czas kończy się w mgnieniu oka. Po prostu spróbuję się cieszyć tą okazją do ścigania się w domu.
Już w sobotę do swojego domu zjechał także Jasper Stuyven. Belg z Lidl-Treka śmiał się wręcz, że będzie mu dziwnie gdy ubierze się nie na trening, a do rywalizacji i będzie musiał pokonać jeszcze ostatni etap jazdy indywidualnej na czas.
Wiem jak tu się trenuje, ale to będzie nowość. Miło jest mieć takie wydarzenie sportowe u siebie w Monako. Mimo to dziwnie będzie ubrać się do ścigania i udać się do portu, aby rozgrzać się przed finałową czasówką. Szkoda tylko, że nie będzie czasu zostać w domu i poświętować. Zbliżają się także Igrzyska Olimpijskie, więc będzie bardzo spokojnie, bo za tydzień trzeba być w formie
— przyznawał Jasper Stuyven.
W sumie w okolicach swoich domów wystartowało dziś co najmniej kilkunastu kolarzy. Część ekip tradycyjnie szykuje po Tour de France także wspólne bankiety i inne formy posiadówek, a to budzi u części zawodników rozbawienie. Zamiast hotelu i oczekiwania na lot do domu niektórzy będą mogli bowiem wrócić do siebie taksówką.
Właściciel naszego zespołu [Team Jayco AlUla], Gerry Ryan, zorganizował dla nas kolację w Nicei. To będzie szaleństwo, bo po kolacji prawdopodobnie wrócę do domu taksówką
— śmiał się Michael Matthews.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Kolejność startu do jazdy indywidualnej na czas (21. etapu)
- Najnowsze artykuły









Ktoś wie co takiego sprzyja ram kolarzom? Pogoda kuchnia, korzystne trasy na treningi?
No przecież na pewno nie mi mieszkają tam z powodu podatków xD
Podatki, bliskość Alp i ogólnie doskonałych tras treningowych, dobre skomunikowanie z resztą świata. Kolarze to ludzie żyjący po +-200 dni rocznie na walizkach, więc dla nich dom to niejako baza wypadowa, a gdy zjadą już do niego zimą to dobrze gdy ten jest w ciepłym i ciekawym miejscu.
byłem i widziałem, to było coś pięknego