Billy Ceusters / A.S.O

111. edycja Wielkiej Pętli zakończy się dopiero w niedzielne popołudnie, ale dla większości jej uczestników czwartkowy etap będzie już ostatnią szansą na dopisanie swojego nazwiska do listy tegorocznych zwycięzców. Alpejskie Gap kocha uciekinierów, a wiodąca przez łagodne podjazdy trasa powinna w końcu pozwolić zabłysnąć największym gwiazdom wyścigów jednodniowych.

3000 metrów przewyższenia na dystansie blisko 180 kilometrów to na papierze średnie góry, choć za taki stan rzeczy w przypadku tego konkretnego odcinka odpowiada również wysokość bezwzględna, na której będzie on rozgrywany. Gdyby przenieść go na belgijski grunt, otrzymalibyśmy dość typowy klasyk, w dodatku nie najtrudniejszy pod kątem charakterystyki poszczególnych podjazdów.

Dla tych uczestników Tour de France, którzy chcieliby odpocząć po wczorajszym szaleństwie, wcale nie jest to dobra informacja, ponieważ tego rodzaju trasy generują najbardziej żywiołowy styl ścigania, a chętnych do zaangażowania się w akcję będzie w czwartek bardzo wielu kolarzy.

Peleton wystartuje dziś z Gap, gdzie etapy Wielkiej Pętli często kończą się po zjazdach, a wspinaczka na pierwszy spośród pięciu kategoryzowanych podjazdów dnia, Col du Festre (3,9 km, śr. 6,3%) oficjalnie rozpocznie się na 29. kilometrze. Nieoficjalnie trasa zaczyna wieść w górę już po 15 kilometrach od startu ostrego, a teren na wielu odcinkach sprzyja intensywnej batalii o udział w odjeździe.

Łuk po zachodniej stronie Masywu Dévoluy, gdzie rozegrany był wczorajszy finisz, zamknie Cote de Corps (2,1 km, śr. 7,2%). Sama nazwa daje do myślenia, a do tego pod względem średniego nachylenia jest to najtrudniejsze wzniesienie czwartkowego odcinka, nawet jeśli najkrótsze. Na środkową część etapu przypada przejazd przez region Champsaur z lotnym finiszem na 85. kilometrze (Saint-Bonnet-en-Champsaur; 84,3 km od startu) i wspinaczką na Col de Manse (5,1 km, śr. 3,6%), dotąd kojarzony głównie z karkołomnymi zjazdami.

Po pokonaniu Cote de Saint-Apollinaire (7,0 km, śr. 5,5%) uczestnicy wyścigu przejadą wschodnim brzegiem utworzonego na rzece Durance zbiornika Serre-Ponçon, gdzie zmierzą się z ostatnią górską premią dnia: Cote des Demoiselles Coiffees (3,6 km, śr. 5,4%).

Finałowe 30 kilometrów etapu, które do mety w miejscowości Barcelonnette prowadzi doliną Ubaye, na profilu sprawia wrażenie łagodnie wznoszących się dróg. W rzeczywistości trasa na tym odcinku niemal nieustannie faluje, oferując mnóstwo czasu i przestrzeni odpowiednich do zdystansowania rywali.

Oto, co na temat 18. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 18, 18 lipca: Gap > Barcelonnette (179,5 km | 3025 m)

Średnie góry, jednak z wyraźnym wskazaniem na specjalistów od wyścigów jednodniowych. To prawdopodobnie jeden z tych dni, podczas których przez dziesiątki kilometrów nie może odjechać ucieczka, średnia prędkość bije kolejne rekordy, a zwycięstwo zależy od umiejętności pedałowania samą siłą woli.

Pogoda

W dolinach do 30 stopni Celsjusza, na górskich premiach 25-26 stopni. Niskie prawdopodobieństwo opadów deszczu, przyjemna bryza tylko podczas przejazdu wzdłuż wschodniego brzegu Jeziora Serre-Ponçon.

Faworyci

Czy zobaczymy dziś kolejną szaloną batalię o udział w ucieczce dnia? W może w peletonie jest już tyle zmęczonych nóg, że większość ekip będzie chciała jak najszybciej wypuścić ochotników w górę szosy, by zaczerpnąć tchu przed podwójnym blokiem etapów w Alpach?

To, że zatriumfuje dziś ucieczka jest niemal pewne, ale patrząc na rozwój tej edycji wyścigu pod nieco szerszym kątem, interesujące wydaje się pytanie o to, kto będzie dziś górą. Kolarze imponujący formą na przestrzeni całych trzech tygodni, ale nie szczędzący przy tym sił nawet na skazane na porażkę ataki? Czy może zawodnicy, którzy podeszli do rywalizacji bardziej strategicznie, wychylając nos z peletonu tylko na najlepiej odpowiadających im odcinkach?

Do pierwszej grupy należą między innymi Oier Lazkano, Alex Aranburu (Movistar), Ben Healy (EF Education-EasyPost), Jasper Stuyven (Lidl-Trek), Romain Grégoire (Groupama-FDJ), Victor Campenaerts (Lotto Dstny), Kevin Vauquelin (Arkea-B&B Hotels), Jonas Abrahamsen czy Magnus Cort (Uno-X Mobility).

Gdzieś w okolicach półmetka rosnącą formę, a wraz z nią apetyt wykazywać zaczęli Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), Wout van Aert (Visma | Lease a Bike), Valentin Madouas, Stefan Küng (Groupama-FDJ), Rui Costa (EF Education-EasyPost), Tobias Johannessen (Uno-X Mobility) i Axel Laurance (Alpecin-Deceuninck), ale plany z myślą konkretnie o tym odcinku mogli w głowie układać Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), Michael Matthews (Jayco AlUla), Toms Skujiņš (Lidl-Trek), Dorian Godon, Paul Lapeira (Decathlon AG2R La Mondiale), Axel Zingle (Cofidis) czy Laurenz Rex (Intermarche-Wanty).

Etapy 17-20 to z reguły faza rozgrywania wielkiego touru, w której Matej Mohorič (Bahrain-Victorious) potrafi znosić ból fizyczny dłużej od większości rywali, a pod względem profilu dzisiejszy odcinek idealnie mu odpowiada, ale Słoweniec w ostatnich tygodniach wspinał się poniżej swojego poziomu.

W klasyfikacji generalnej prognozowana jest cisza przed burzą, chyba że Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) i Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) zmówią się na objawiającego oznaki słabości Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike).


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTadej Pogačar: „Nie wiem, dlaczego zaatakowałem, czasami sam siebie nie rozumiem”
Następny artykułKomisja Etyki UCI w akcji – kara za groźby i postępowanie w sprawie przemocy seksualnej
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze