Jeśli królewska uczta w Dzień Bastylii, to do stołu zaproszeni powinni być wszyscy. W menu na tę niedzielę znajdziemy wysokokaloryczne Col de Peyresourde, Col de Mente, Col de Portet d’Aspet, Col d’Agnès i Plateau de Beille, łącznie blisko 5000 metrów przewyższenia na dystansie 198 kilometrów. Harcownicy będą mieć nadzieję, że Tadej Pogačar i Jonas Vingegaard tym razem pohamują apetyt, zostawiając im coś więcej niż same okruchy.
Przed rokiem ten dzień należał do Michała Kwiatkowskiego i obezwładniająco pięknego Grand Colombier. Czy najtrudniejszy etap tej edycji Tour de France wskaże jedynego króla w święto, które powszechnie kojarzone jest z ich obalaniem?
W niedzielę przed uczestnikami Wielkiej Pętli wczesny start i bardzo długi dzień pracy, który rozpocznie się na trenażerach w Loudenvielle, a zakończy na sporadycznie odwiedzanym przez wyścig Plateau de Beille. Kiedy Tour finiszował tam po raz pierwszy, miało to miejsce w 1998 roku, a triumfował Marco Pantani – to jeszcze jeden kawałek układanki, idealnie pasujący do nieprawdopodobnego motywu przewodniego tego sezonu. W ramach młodzieżowego Ronde de l’Isard na Plateau de Beille wygrał również Bjorg Lambrecht, pokonując między innymi Pavla Sivakova, Stephena Williamsa, Valentina Madouasa, Juana Pedro Lopeza i Aureliena Paret-Peintre’a. To już opowieść o tym, co mogło by być.
Wspinaczka rozpocznie się dziś od kilometra 0, a na pierwszy ogień pójdzie często sprawdzający się w tej roli Col de Peyresourde (6,9 km, śr. 7,8%). Wzniesienie pokonane zostanie od trudniejszej strony, jak większość podjazdów na trasie niedzielnego etapu, a średnie nachylenie na otwierającym rywalizację 4-kilometrowym odcinku sięga 8,2%. Oznacza to, że jeśli dojdzie do jakichkolwiek przepychanek o udział w odjeździe dnia, z głównego peletonu w połowie drogi na Peyresourde zostaną strzępy.
Długie zjazdy i przejazdy dolinami są drugim elementem charakterystycznym 15. odcinka 111. edycji Tour de France, a pierwsza taka sekwencja, przez Bagneres de Luchon (lotny finisz, 19,9 km), podprowadzi peleton pod Col de Mente (9,3 km, śr. 9,1%). Wzniesienie to nie posiada łatwych odcinków, ale bardziej znośne jest w drugiej części, gdzie wspinaczkę ułatwiają serpentyny.
Po relatywnie nieskomplikowanym zjeździe od razu rozpocznie się Col de Portet d’Aspet (4,3 km, śr. 9,6%), najkrótsze z kategoryzowanych wzniesień tego dnia. Podobnie jak w przypadku Col de Mente, trudniejsza jest pierwsza część podjazdu.
Szczyt Col de Portet d’Aspet od początku wspinaczki na przedostatni tego dnia Col d’Agnes (10,0 km, śr. 8,2%) dzieli aż 62,4 kilometra, a trasa na tym odcinku poprowadzona jest szerokimi dolinami. Warto zwrócić na ten aspekt uwagę, ponieważ może on być kluczem do tego, jak pod kątem taktycznym podejdą do dzisiejszej rozgrywki drużyny nadające ton tegorocznej Wielkiej Pętli.
Pod kątem zarówno stopnia trudności, jak i rozłożenia głównych akcentów, podjazd ten jest bliźniaczo podobny do poprzedzających go na tym etapie wyzwań, przy czym od razu po minięciu górskiej premii nastąpi poprawka na Port de Lers (3.5km at 6.5%).
Ostatni już przejazd dolinami, tym razem 20-kilometrowy, doprowadzi peleton do podnóża finałowego wzniesienia niedzielnego odcinka: Plateau de Beille (15,8 km, śr. 7,9%). Wymagający podjazd, choć jak na Pireneje regularny i mało kameralny. Teren wypłaszcza się niemal zupełnie 800 metrów od mety.
Oto, co na temat 15. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 15, 14 lipca: Loudenvielle > Plateau de Beille (197,7 km | 5043 m)
Na Dzień Bastylii przypada etap robiący wrażenie w kontekście samych liczb, ponieważ ponad 4800 metrów przewyższenia na dystansie 197,7 kilometra to bardzo wysoki wymiar kary, choć można mieć uwagi odnośnie przebiegu trasy. Dobra wiadomość jest taka, że w niedzielę uczestnicy Tour de France zmierzą się z trudniejszymi wariantami znanych pirenejskich podjazdów, takich jak Col de Peyresourde z Loudenvielle (6,9 km, śr. 7,8%), Col de Mente (9,3 km, śr. 9,1%), Col de Portet d’Aspet (4,3 km, śr. 9,6%), Col d’Agnes (10,0 km, śr. 8,2%) z poprawką na Port de Lers i finałowy Plateau de Beille (15,8 km, śr. 7,9%). Zła natomiast, że zarówno kaliber tego widowiska, jak i downtime pomiędzy Aspet, Agnes i Beille, może nieco popsuć zabawę.




Pogoda
Do 27 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, ale na większości odcinków temperatura będzie niższa. Możliwe opady deszczu w drugiej części etapu, przez cały dzień słaby wiatr z kierunku N.
Faworyci
Triumf ucieczki w Dzień Bastylii? To dość częste zjawisko, a dzielni Francuzi staną dziś na starcie w Loudenvielle podwójnie zmotywowani. Może oczywiście zdarzyć się tak, że drużyna UAE Team Emirates będzie chciała powiększyć przewagę Tadeja Pogačara nad Jonasem Vingegaardem (Visma | Lease a Bike) przed ewentualnymi zwrotami akcji ostatniego tygodnia Touru, a odjazd stanie się przypadkową ofiarą morderczego tempa w grupie liderów, ale opisany już przebieg trasy sprzyja bardziej pasywnemu podejściu.
Romain Bardet (dsm-firmenich PostNL) ewidentnie oszczędzał wczoraj siły, więc można się spodziewać, że dziś zaatakuje. Na tak długim etapie będzie chciał mieć towarzystwo, najpewniej Franka van den Broeka, Oscara Onley’a lub mniej widocznego Warrena Barguila.
Benowi Healy’emu (EF Education-EasyPost) może nie wystarczyć sił na drugi dzień z rzędu w odjeździe, ale amerykańska ekipa ma w odwodzie Richarda Carapaza, Neilsona Powlessa i Rui Costę.
W scenariuszu z ucieczką na pierwszym planie, obsadzeniem głównych ról powinni być również zainteresowani Jai Hindley (Red Bull-BORA-hansgrohe), Simon Yates (Jayco AlUla), Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Derek Gee (Israel-Premier Tech), Guillaume Martin (Cofidis), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale), Enric Mas, Javier Romo (Movistar), Lenny Martinez (Groupama-FDJ) czy Nico Denz (Red Bull-BORA-hansgrohe).
Na papierze to jeden z etapów idealnych dla Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike) i na pewno był przygotowany na tę okazję konkretny plan, ale czy słynąca z chłodnej kalkulacji drużyna Duńczyka pozostanie przy jego realizacji po wczorajszej demonstracji siły ze strony aktualnego lidera wyścigu? Ryzyko jest ogromne, ponieważ na tak długim odcinku będzie to wymagało zaangażowania wszystkich członków ekipy.
Na pasywną jazdę może sobie również pozwolić UAE Team Emirates, jednak wczorajszy dzień dostarczył kolejnego dowodu na to, że tam na szosie i w autokarze rządzi Tadej Pogačar. To wygodne, kiedy idzie dobrze, choć można się zastanawiać, czy bardziej przemyślane zarządzanie wyścigiem na przestrzeni trzech tygodni nie byłoby sposobem na uniknięcie głębokich kryzysów, albo chociaż zapewnienie Słoweńcowi solidniejszego wsparcia w ich przezwyciężaniu. To nie jest preferowany przez niego teren, szczególnie przy prognozowanym wzroście temperatur, jednak Pogačar może dziś podejmować decyzje motywowany poczuciem, że ewentualną słabość Vingegaarda trzeba wykorzystać tu i teraz.
Warto obserwować dziś również poczynania Remco Evenepoela (Soudal Quick-Step), który w cieniu bijącej się o triumf dwójki zalicza piękny debiut w Tour de France. Wysokie góry pozostają dla 24-letniego Belga najcięższymi próbami, jednak dziś powinien on być jednym z kolarzy, którzy najbardziej skorzystają na długich przejazdach dolinami.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Najnowsze artykuły









”Ostatni już przejazd dolinami, tym razem 20-kilometrowy, doprowadzi peleton do podnóża finałowego wzniesienia niedzielnego odcinka: Plateau de Beille (15,8 km, śr. 7,9%). Wymagający podjazd, choć jak na Pireneje regularny i mało kameralny”. Jest to najpiękniejszy podjazd, jaki podjeżdzałem. Ventoux, Stelvio, Izoard, Alpe d’Huez czy Tourmalet mnie tak nie urzekły jak Plateau. 16 km przejechane w lipcu 2009, kilka aut napotkanych i jeszcze mniej kolarzy. Cały podjazd dla siebie miałem. Drugim najpiękniejszym jest Luz Ardiden. Pozdrawiam.
Wczorajsze Pla d’Adet pokazało, w jakim kierunku idzie „postęp”. Ale czego dokładnie „postęp” to nie wiem. Rekordy podjazdu do wczoraj:
1993: 29:35 Zenon Jaskula 20.89 km/h
2. 1993: 29:35 Tony Rominger 20.89 km/h
3. 1993: 29:38 Miguel Indurain 20.85 km/h
4. 2001: 29:48 Lance Armstrong 20.74 km/h
5. 1993: 30:00 Stephen Roche 20.60 km/h
6. 2005: 30:34 Ivan Basso 20.22 km/h
7. 2005: 30:34 Lance Armstrong 20.22 km/h
8. 1993: 30:41 Robert Millar 20.14 km/h
9. 1993: 30:43 Andrew Hampsten 20.12 km/h
10. 1993: 30:43 Alvaro Mejia 20.12 km/h
A Pogacar na odcinku 300 metrów dłuższym wykręca 27:50…
Plateau de Beille – rekordowe podjazdu i o ile czasy te zostaną dziś poprawione? Wczoraj na Pla d’Adet 13 zawodników złamało czasy Jaskuły, Romingera, Induraina i Armstronga.
1. 1998: 43:20 Marco Pantani 21.88 km/h
2. 2007: 44:08 Alberto Contador 21.62 km/h
3. 2007: 44:08 Michael Rasmussen 21.62 km/h
4. 1998: 44:26 Jan Ullrich 21.34 km/h
5. 2007: 44:45 Mauricio Soler 21.32 km/h
6. 2007: 44:48 Levi Leipheimer 21.29 km/h
7. 1998: 44:53 Bobby Julich 21.12 km/h
8. 1998: 44:53 Michael Boogerd 21.12 km/h
9. 1998: 44:53 Leonardo Piepoli 21.12 km/h
10. 1998: 44:53 Fernando Escartin 21.12 km/h
11. 1998: 44:53 Christophe Rinero 21.12 km/h
12. 2007: 45:01 Carlos Sastre 21.19 km/h
13. 1998: 45:21 Kevin Livingston 20.90 km/h
14. 1998: 45:23 Angel Casero 20.89 km/h
15. 1998: 45:23 Laurent Jalabert 20.89 km/h
16. 1998: 45:23 Manuel Beltran 20.89 km/h
17. 2015: 45:30 Alejandro Valverde 20.97 km/h
18. 2015: 45:31 Christopher Froome 20.96 km/h
19. 2015: 45:31 Nairo Quintana 20.96 km/h
20. 2015: 45:31 Thibaut Pinot 20.96 km/h
21. 2015: 45:31 Tejay Van Garderen 20.96 km/h
22. 2015: 45:31 Alberto Contador 20.96 km/h
23. 2015: 45:31 Pierre Rolland 20.96 km/h
24. 2015: 45:31 Vincenzo Nibali 20.96 km/h
25. 2015: 45:31 Geraint Thomas 20.96 km/h
26. 2004: 45:31 Lance Armstrong 20.96 km/h
27. 2004: 45:31 Ivan Basso 20.96 km/h
28. 2002: 45:55 Lance Armstrong 20.78 km/h