fot. Le Tour de France

Górki i pagórki w rodzinnych stronach Charlesa de Gaulle’a okazały się być szczęśliwe dla Biniama Girmaya. To właśnie kolarz Intermarché – Wanty wygrał sprinterski pojedynek na mecie 8. etapu Tour de France. Liderem 111. edycji niezmiennie pozostaje Tadej Pogačar.

Ósmego dnia zmagań 173-osobowy peleton 111. Tour de France wyruszył na 183-kilometrowy etap z Semur-en-Auxois do Colombey-les-Deux-Eglises – zamieszkanej przez ledwie kilkaset osób wioski znanej głównie z bycia domem Charlesa de Gaulle’a. Motyw militarny można było znaleźć także na profilu dzisiejszego odcinka – ten wyglądał jak łąka po ostrzale artyleryjskim, albowiem próżno na nim było szukać zarówno wielkich gór, jak i nawet krótkich fragmentów płaskiego. Ciągłe górki i pagórki zapowiadały ciekawą batalię między uciekinierami a peletonem.

Na starcie zabrakło niestety jednego z kolarzy, po którym moglibyśmy dziś spodziewać się walki z peletonu. Do rywalizacji nie przystąpił poszkodowany 3 dni temu w kraksie Mads Pedersen (Lidl-Trek), który mimo przetrwania dwóch etapów dziś był zmuszony do opuszczenia 111. edycji Tour de France.

Niedługo po rozpoczęciu zmagań na czele znalazło się 3 kolarzy – jadący w koszulce w grochy Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility), a także dwójka z EF Education – EasyPost – Stefan Bissegger i Neilson Powless. Uciekinierzy zyskali nieco ponad minutę przewagi, ale z tyłu wciąż było wielu zainteresowanych znalezieniem się w odjeździe, więc na 160 kilometrów przed metą oglądać mogliśmy kolejne skoki. Próbował m.in. tracący niespełna 10 minut Ben Healy (EF Education – EasyPost), ale peleton nikogo nie odpuszczał.

W pewnym momencie z uciekania zrezygnowali obaj kolarze EF Education – EasyPost, a to oznaczało, że na czele samotnie pozostał Jonas Abrahamsen. Za Norwegiem ruszył jedynie Jordan Jegat (TotalEnergies), a peleton mocno zwolnił jakby zadowolony z takiego stanu rzeczy.

Po kolejnych kilku kilometrach Francuz zniechęcony tym, że nie może dogonić rywala z Uno-X Mobility postanowił zrezygnować z uciekania i tym samym na czele pozostał już tylko Jonas Abrahamsen. Norweg nie oglądając się na resztę zbudował sobie ponad 6-minutową przewagę i ze średnią około 44 km/h przemierzał kolejne kilometry dzisiejszego etapu.

Uciekinier zgarniał dziś wygrane na kolejnych górskich premiach, był także najlepszy na lotnym finiszu, gdzie za jego plecami po 17 punktów sięgnął jadący w zielonej koszulce Biniam Girmay (Intermarché – Wanty), a sporo oczek zgarnęli także kolejno Gerben Thijssen (Intermarché – Wanty), Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck), Bryan Coquard (Cofidis) czy Arnaud Démare (Arkéa – B&B Hotels). Tym samym Erytrejczyk umocnił się na prowadzeniu w tej klasyfikacji.

Z czasem ekipy sprinterów wzięły się za pracę i przewaga Norwega zaczęła błyskawicznie spadać. Główna grupa była dziś zdecydowanie większa niż można było się spodziewać i z każdym kolejnym kilometrem coraz bardziej zanosiło się na sprinterskie rozstrzygnięcie.

36 kilometrów przed metą rozpoczęła się ulewa, która w połączeniu z ledwie 15 stopniami Celsjusza i całkiem mocnym wiatrem była swoistą nowością na trasie tegorocznego wyścigu. Tempo w deszczu mocno wzrosło, a podziałów w peletonie szukali m.in. kolarze Lotto Dstny pracujący na rzecz Arnaud De Lie.

Z czasem kolejne ekipy włączyły się do zmian na czele peletonu, a gdy po kwadransie ulewa ustała w głównej grupie brakowało już części sprinterów (m.in. Phila Bauhausa (Bahrain-Victorious)), a nawet zawodników pokroju Michaela Matthewsa (Team Jayco AlUla). Co oczywiste to fakt, że przy takim tempie peleton minął uciekającego Jonasa Abrahamsena już na 14 kilometrów przed metą.

W końcówce kolarze jechali pod wiatr, a to spowodowało przygotowania do finiszu na dość niskich prędkościach. Ostatnia prosta nachylona była o mniej więcej 3% i taka końcówka na wymęczenie okazała się być szczęśliwa dla Biniama Girmaya Erytrejczyk wyszedł z koła Bryana Coquarda i w zielonym trykocie sięgnął po swoją drugą wygraną etapową w tegorocznej edycji. Podium etapowe uzupełnili dziś Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck) i Arnaud De Lie (Lotto Dstny).

Wyniki 8. etapu 111. Tour de France:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTour of Austria 2024: André Drege zginął w wypadku na zjeździe
Następny artykułTour de France 2024: Biniam Girmay dumny z wygranej w zielonej koszulce [wypowiedzi]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze