Erytrejczyk Biniam Girmay odniósł dziś drugie zwycięstwo w tegorocznym Tour de France. Tym razem dokonał tego wygrywając finisz w Colombey-les-Deux-Eglises w zielonym trykocie lidera klasyfikacji punktowej.
Pagórkowaty charakter sobotniego etapu Tour de France sprawiał, że mógł on zostać rozegrany na różne sposoby. Przewidywano walkę uciekinierów bądź wytrzymałych sprinterów z okrojonej grupy – ci drudzy rzeczywiście powalczyli o zwycięstwo, jednak peleton, który dojechał do ostatnich kilometrów, był wciąż duży.
Wymagająca końcówka dała się jednak we znaki zawodnikom, a sam finisz rozegrał się na wymęczenie. Najlepszy w końcówce okazał się Biniam Girmay z Intermarche-Wanty, dla którego było to drugie zwycięstwo w tegorocznym Tour de France.
– Chcę zadedykować to zwycięstwo mojej mamie i tacie. Wierzyli we mnie i dzięki ich wsparciu zostałem zawodowym kolarzem. Jestem z tego powodu bardzo dumny. Wolę tego rodzaju sprinty. Gdy jest płasko, ciężsi kolarze mają przewagę. Mogą wygenerować więcej watów. Tu złapałem świetne koło i miałem bardzo dobre rozprowadzenie
– mówił Biniam Girmay, cytowany przez WielerFlits.nl.
– Nie czułem się dobrze w tej pogodzie, ale jakoś przetrwałem i później było już tylko lepiej, pojechałem swój najlepszy finisz. Dojazd do końcówki poszedł bardzo szybko, można było poczuć zmęczenie, bo jechaliśmy pod wiatr. Nasze rozprowadzenie rozpoczęło się na kilometr do mety. Czułem, że moje nogi eksplodują, ale wiedziałem, że u reszty jest tak samo. Muszę podziękować Cofidisowi za rozprowadzenie (śmiech). Fajnie było walczyć o zwycięstwo z Philipsenem i wygrać. Jestem dumny z triumfu w zielonej koszulce, to nie zdarza się bardzo często. Moim celem było wygranie etapu, a teraz chcę wygrać tę koszulkę. To wykracza poza moje najśmielsze oczekiwania. Jeśli tak będzie to wyglądało do mety w Nicei, to nawet jeśli już nie wygram, będę bardzo szczęśliwy
– dodał Erytrejczyk, który na kresce pokonał Jaspera Philipsena i Arnaud De Lie.
Pierwszy z Belgów po raz trzeci w tym wyścigu przeciął linię mety na drugiej pozycji, przez co ponownie zakończył zmagania nieusatysfakcjonowany. W klasyfikacji punktowej przesunął się na 2. lokatę i do prowadzącego Biniama Girmaya traci 98 oczek.
Niezadowolony po finiszu był również Arnaud De Lie. Zawodnik Lotto Dstny wydawał się najszybszy w końcówce, jednak został zablokowany i nie mógł w pełni zaprezentować swojej szybkości.
– Drużyna wykonała świetną pracę i byłem na dobrej pozycji. Później rozpocząłem sprint, ale byłem zablokowany, jak ostatnio w Antwerp Post Epic. Kiedy jesteś w takim miejscu, nie da się już niczego zrobić
– tłumaczył belgijskim mediom De Lie.
Jutro kolarze będą ścigali się na 200-kilometrowym etapie ze startem i metą w Troyes. Na trasie ulokowano 14 sektorów szutrowych.









