Kolejny piękny rozdział w historii afrykańskiego kolarstwa zapisał Biniam Girmay. Sprinter z Intermarché – Wanty po wygranych w worldtourowym klasyku Gandawa-Wevelgem i na etapie Giro d’Italia został teraz pierwszym czarnoskórym kolarzem z triumfem podczas Tour de France.
Historia kolarstwa w Afryce jest stosunkowo krótka i zawiera głównie gwiazdy o jasnej karnacji. Etapowe wygrane podczas Tour de France zdobywali z tego kontynentu jedynie dwaj zawodnicy z RPA – Robert Hunter w 2007 roku oraz Daryl Impey w 2018 roku. Nie oznacza to jednak, że czarnoskórzy kolarze byli całkowicie niewidoczni – szlaki przecierał im m.in. Daniel Teklehaimanot, który w 2015 roku założył nawet trykot w grochy. Na wielką gwiazdę Czarnemu Lądowi przyszło jednak poczekać jeszcze dekadę – teraz Biniam Girmay sięga po etapowe zwycięstwo, które dedykuje nie tylko swoim rodakom, ale całemu kontynentowi.
Chcę dziękować Bogu za wszystko. Odkąd zacząłem jeździć na rowerze, nigdy nie śmiałem marzyć o tym, aby pewnego dnia wziąć udział w Tour de France. Zwycięstwo w moim drugim występie jest czymś wspaniałym. Chciałbym podziękować mojej żonie, mojej rodzinie i mieszkańcom Erytrei i Afryki. Powinni być dumni, teraz naprawdę jesteśmy częścią wielkich wyścigów. To jest nasza chwila. To dla wszystkich Afrykanów. Jestem dzisiaj po prostu bardzo szczęśliwy
— mówił ze łzami w oczach Biniam Girmay.
Co ciekawe to fakt, że 24-letni Erytrejczyk wcale nie był opcją nr 1 w swoim zespole. Dla Intermarché – Wanty w idealnym scenariuszu finiszować miał bowiem Gerben Thijssen, ale Belg zgubił się w końcówce i Biniam Girmay, który pierwotnie miał być ostatnim rozprowadzającym, postanowił zafiniszować na własne konto.
Nie wygraliśmy wyścigu, ale teraz jest nasz moment. Pierwotnie chcieliśmy rozprowadzić Gerbena Thijssena, ale gdyby to się nie udało miałem poszukać własnej szansy. Na ostatnim kilometrze Gerbena nie było na moim kole i pojechałem sam. To zwycięstwo z tymi wszystkimi wspaniałymi sprinterami obecnymi na wyścigu jest bardzo motywujące
— dodawał Biniam Girmay.
Jutro przed Erytrejczykiem dzień pełen zupełnie innych emocji. Kolarze przejadą m.in. przez Sestrières (39,2 km; 3,7%), Col de Montgenèvre (8,3 km; 6%) i Col du Galibier (22,9 km; 5,1%) spędzając sporą część dnia na znacznej wysokości nad poziomem morza. Sprinterzy będą zatem głównie walczyli z limitem czasu, choć wydaje się akurat, że 24-latek z Intermarché – Wanty nie powinien mieć z tym problemu.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Najnowsze artykuły










Na pewno mieszkańcy państwa totalitarnego prześladującego obywateli interesują się wyścigiem we Francji. Taki narodowy eskapizmu.
Erytrejczycy to obecnie jedni z najbardziej ekspresyjnych kibiców kolarstwa na świecie – naprawdę polecam sobie wygooglować zdjęcia z powrotu Biniego po wygranej na Giro czy np. jak świętowano tytuł mistrza Afryki Henoka Mulubrhana. Porównałbym to nieco do Polski z czasów Wyścigu Pokoju – nie mając innych rozrywek ludzie śledzą to, co może dać im odrobinę szczęścia, a akurat telewizja w tych biednych krajach o dziwo jest „dość powszechnie” dostępna w co większych miastach.