fot. ©AnderlHartmann / BORA-hansgrohe

4. etap Critérium du Dauphiné, czyli jazda indywidualna na czas, zakończył się zwycięstwem Remco Evenepoela. Mistrz świata pokonał Joshuę Tarlinga, a podium etapowe uzupełnił Primož Roglič. Oto co Belg i Słoweniec mieli do powiedzenia na mecie tego odcinka.

Remco Evenepoel wraca do ścigania po kraksie podczas Itzulia Basque Country. W związku z tym 24-letni kolarz Soudal Quick-Step nie oczekiwał od siebie za wiele podczas Critérium du Dauphiné i dzięki temu jest wyraźnie zadowolony z tego zwycięstwa. Nie oznacza to jednak, że Belg wręcza już sobie wygraną w klasyfikacji generalnej – ten ma świadomość, że najważniejsze dopiero przed kolarzami.

Poszło lepiej, niż się spodziewałem. Miałem dobre nogi i dobre samopoczucie. Dobrze zacząłem, ale w środkowej części jazdy na czas było coraz trudniej. Wygrywam i to jest najważniejsze. To zwycięstwo dodaje mi pewności siebie i sprawia, że ​​patrzę w przyszłość z optymizmem. Nadal zamierzam brać ten wyścig dzień po dniu. Wszystko będzie zależeć od nóg na trzech etapach, które dopiero nadejdą. Nie sądzę, że jazda na czas mówi wiele o czekającym na nas weekendzie. Niemniej jednak muszę być zadowolony ze swojego poziomu. Ciężko pracowałem i to super sprawa, że już tu wróciłem do formy. To dobry znak przed Tour de France

— opowiadał Remco Evenepoel.

Z optymizmem na wyniki tej czasówki patrzy także Primož Roglič. Słoweniec nie był głównym faworytem, a mimo to zdołał znaleźć się na podium i stracić tylko 39 sekund do Belga, a przy tym nadrobił sporo nad wszystkimi pozostałymi zawodnikami walczącymi w klasyfikacji generalnej. Słoweniec podczas wywiadu na mecie był wyraźnie szczęśliwy i pozwalał sobie na żarty – m.in. z upadku, który zaliczył dzień wcześniej.

Nie upadłem, więc jest lepiej niż wczoraj. Jestem szczęśliwy. To była moja pierwsza długa czasówka na nowym rowerze w BORA-hansgrohe. To spora zmiana, ale jestem zadowolony. Dużo trenowałem. Nie jestem jeszcze w optymalnej formie, ale ten Dauphiné to tylko część całego procesu. Lepiej brać udział w zawodach niż tylko trenować. Nie mogę wykonać takiego wysiłku na treningu, a tego potrzebowałem, aby zrobić postęp. To dopiero początek, pierwsza konfrontacja. Jutro będzie trochę łatwiej, a potem nadejdzie ciężki weekend w górach

— mówił z uśmiechem Primož Roglič.


Critérium du Dauphiné 2024:

Poprzedni artykułMedia: Alex Aranburu w Arkéa – B&B Hotels
Następny artykułSukcesy „Atomówek” w Austrii
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments