Foto: Critérium du Dauphiné / A.S.O. Billy Ceusters

Już dziś rozpocznie się 76. edycja wyścigu Critérium du Dauphiné, uznawanego za najważniejszą próbę sił przed Tour de France. W tym roku zapowiada się on niezwykle interesująco, zarówno z uwagi na wielkich nieobecnych, jak i cały szereg czołowych kolarzy powracających do rywalizacji po rekonwalescencji i treningu na wysokości. Przed nami więc osiem dni pełnych odkrywania siebie na nowo, które uświetnią wizyty w Owernii i Górnej Loarze, wspinaczka na Plateau des Glières i zapoznanie z gorszym bratem bliźniakiem Col de Joux Plane.

Jeszcze do niedawna znany pod nieco inną nazwą i sponsorowany przez dziennik z siedzibą w Grenoble, Critérium du Dauphiné przebiegał według utartego schematu: wyścig otwierał krótki prolog, po którym rozgrywane były etapy dedykowane sprinterom, dłuższa jazda indywidualna na czas oraz dwa lub trzy etapy z finiszami ulokowanymi na podjazdach.

Przejęcie organizacji wyścigu przez ASO wiele zmieniło w tym aspekcie, a Critérium du Dauphiné już na stałe przejęło rolę poligonu doświadczalnego, gdzie testowane są różne trasy, ale też aspekty organizacyjne i logistyczne – związane z możliwością późniejszego ugoszczenia w tych samych stronach Wielkiej Pętli. Prolog pojawiał się i znikał, podobnie jak jazda indywidualna na czas, a odcinki dedykowane sprinterom szybko ustąpiły miejsca tym o bardziej pagórkowatym przebiegu. Najnowszą tradycją stało się również odwiedzanie rzadziej uczęszczanych podjazdów, które będą pokonywane podczas jednej z najbliższych edycji Tour de France. Pozornie prosty trik, który w kombinacji z optymalnej trudności i różnorodności trasą oraz korzystnym miejscem w kalendarzu skutecznie zachęca największe gwiazdy peletonu do udziału w imprezie.

76. edycję wyścigu Critérium du Dauphiné uświetnią między innymi Primož Roglič, Jai Hindley (BORA-hansgrohe), Juan Ayuso (UAE Team Emirates), Sepp Kuss, Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike), Remco Evenepoel (Soudal-Quick Step), Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers), Santiago Buitrago, Antonio Tiberi (Bahrain-Victorious) i Tao Geoghegan Hart (Lidl-Trek).

Trasa

Etap 1, 2 czerwca: Saint-Pourçain-sur-Sioule › Saint-Pourçain-sur-Sioule (172,5 km | 1891 m)

Pierwszy dzień rywalizacji w ramach tegorocznego Critérium du Dauphiné składa się z mniejszej i większej pętli, których punktem wspólnym jest miejscowość Saint-Pourçain-sur-Sioule. Trasa prowadzi przez pas wzgórz położonych na północ od Clermont-Ferrand i wygasłych wulkanów Owernii, a wymiar kary w postaci 1891 metrów przewyższenia na dystansie 172,5 kilometra wskazuje na pojedynek sprinterów, z elementami walki o pierwszą koszulkę króla “gór” w tle.

Etap 2, 3 czerwca: Gannat › Col de la Loge (142 km | 2499 m)

Droga w wyższe góry prowadzi przez cechujące się bardzo niską gęstością zaludnienia części departamentów Owernia i Górna Loara, gdzie peleton znajdzie się w najbliższy poniedziałek. W menu na ten dzień nie zabraknie dolin rzecznych, cichych miasteczek, wrzosowisk i zalesionych podjazdów, do których należą kolejno Cote de Fagot (5,3 km, śr. 5,3%), Col Saint-Thomas (4,4 km, śr. 6,7%; ostatnie 1,3 km śr. 10,8%), Côte de Saint Georges en Couzan (7,4 km, śr. 5,7%) i Col de la Croix Landet (3,2 km, śr. 5,8%). Na finałowym Col de la Loge (~7,7 km, śr. 2,5%) nie ma premii, ale łącznie z dwoma ostatnimi kategoryzowanymi wzniesieniami składa się on na 30 kilometrów przerywanej krótkimi wypłaszczeniami wspinaczki, którą powinien zwieńczyć sprinterski pojedynek nie-sprinterów.

W ramach 2. etapu kolarze pokonają 142 kilometry i 2499 metrów przewyższenia.

Etap 3, 4 czerwca: Celles-sur-Durolle › Les Estables (181,7 km | 2833 m)

W uniwersum wielkich tourów, wtorkowy odcinek Critérium du Dauphiné byłby przypisany ucieczce dnia jeszcze przed jego rozpoczęciem. W najważniejszych z tygodniowych etapówek bywa o to trudniej, ponieważ w krótkim czasie pogodzić trzeba wiele sprzecznych ambicji, ale sprzyjające harcownikom otwarcie, typowa przeprawa przez średnie góry i mało wymagający finał na Les Estables (3,8 km, śr. 4,9%) pozwala trzymać za nich kciuki. Tego dnia peleton pokona 181,7 kilometrów i 2833 metry przewyższenia.

Etap 4 (ITT), 5 czerwca: Saint-Germain-Laval › Neulise (34,4 km | 427 m)

Jazda indywidualna na czas to jeden z odcinków decydujących o losach klasyfikacji generalnej Critérium du Dauphiné, a względnie płaski charakter tegorocznej czasówki paradoksalnie powinien umożliwić głębszy wgląd w formę czołowych kolarzy niespełna miesiąc przed rozpoczęciem Tour de France. W środę zawodnicy zmierzą się z liczącą 34,4 kilometra trasą, która łączy położone po dwóch stronach Loary Saint-Germain-Laval i Neulise, a charakter pokonywanych dróg przypominać może środkową część niedawno rozgrywanej jazdy indywidualnej na czas nad południową Gardą.

Etap 5, 6 czerwca: Amplepuis › Saint-Priest (167 km | 2306 m)

Na tegoroczną edycję Dauphiné nikt sprinterów specjalnie nie zapraszał, ale ci którzy już przyjechali, z pewnością liczyć będą na drugi pojedynek z peletonu właśnie tego dnia. Czwartkowe 2306 metrów przewyższenia na 167 kilometrach mieści się w spektrum możliwości najlepiej wspinających się szybkich kolarzy, choć krótki dystans nieco komplikuje sprawę, podobnie jak stawka pełna chętnych do ucieczki górali. Bardziej górzysta pierwsza część trasy służyć ma budowaniu przewagi przez odjazd dnia, podczas gdy przeważająco płaska końcówka umożliwić pogoń sprinterskim teamom.

Etap 6, 7 czerwca: Hauterives › Le Collet d’Allevard (174,1 km | 3439 m)

Wyścig zamknie tryptyk alpejskich etapów, z których pierwszy stanowi dość łagodne wprowadzenie w temat, licząc 3439 metrów przewyższenia na dystansie 174,1 kilometra. Piątkowy odcinek rozpoczyna się bardzo nieśmiało, ponieważ po szybkim uporaniu się z 4. kategorii Côte de la Côte-Saint-Andre (nie zmyśliłam tej nazwy; 1,9 km, śr. 6,5%) na kolejną porcję wspinaczki poczekać przyjedzie do finałowych 60 kilometrów. Tam peleton znajdzie się w Masywie Chartreuse, którego nazwa dziś bardziej kojarzy się z likierem, ale na jego przełęczach pisały się niegdyś ważne karty historii Wielkiej Pętli. Najpierw kolarze zmierzą się z mniej ogranym wariantem Col du Granier (8,9 km, śr. 5,5%), a w finale bardzo wymagającym podjazdem do stacji narciarskiej Collet d’Allevard (11,2 km, śr. 8,2%). Jak na tego rodzaju infrastrukturę dojazdową jest na tyle stromo, że w przeszłości wygrywał tam Joaquim Rodriguez.

Etap 7, 8 czerwca: Albertville › Samoëns 1600 (155,3 km | 4316 m)

Sobotnie menu to już 155,3 kilometra i 4316 metrów przewyższenia, a miało być jeszcze trudniej – z trasy wypadły wstępnie planowane Col des Aravis i Col de la Colombiere. Po rozgrzewkowym Col des Saisies (9,5 km, śr. 6,5%), w ramach zastępstwa uczestnicy Critérium du Dauphiné pokonają więc Côte d’Arâches (6,2 km, śr. 7,4%) i nieregularny Col de la Ramaz (14,0 km, śr. 7,0%), a o losach rywalizacji zadecyduje drugi z rzędu stromy podjazd do stacji narciarskiej, tym razem Samoëns 1600 aka Plateau des Saix (9,9 km, śr. 9,0%). Pod kątem lokalizacji i charakteru, to gorszy brat bliźniak Col de Joux Plane.

Etap 8, 9 czerwca: Thônes › Plateau des Glières (160,6 km | 3751 m)

Wyścig zwieńczy malownicza pętla na wschód od Annecy, która na dystansie 160 kilometrów prowadzi przez Col de la Forclaz de Montmin (7,1 km, śr. 7,2%), Col des Esserieux (4,6 km, śr. 5,0%), bolesny w środkowej części Le Salève (12,1 km, śr. 6,8%) i charakterystyczny ze względu na szutrowy odcinek Plateau des Glières (9,4 km, śr. 7,1%). Finałowy podjazd posiada kilka stromych sektorów, ale wypłaszcza się na ostatnich 2 kilometrach.

Faworyci

Jeden z dwóch kluczowych testów przed Tour de France w tym roku zapowiada się na tydzień (+1 dzień) pełen mniejszych i większych niespodzianek, ponieważ większość liderów powraca do rywalizacji po dłuższej przerwie, rekonwalescencji związanej z kraksą w Wyścigu Dookoła Kraju Basków albo treningu na wysokości. Czy są już gotowi? A może wykolejony cykl przygotowań głównych faworytów Wielkiej Pętli wykorzysta jeden z zawodników dopiero pukających do grona ścisłej elity?

Pod nieobecność zwycięskiego w ubiegłym roku Jonasa Vingegaarda i z chęcią przerwania ciągu niefortunnych zdarzeń na niemal wszystkich frontach, Team Visma | Lease a Bike stanie do rywalizacji z Seppem Kussem i Matteo Jorgensonem w rolach współliderów. O wspólny język nie będzie zatem trudno, a solidna kooperacja tych kolarzy wydaje się niezbędna, jeśli chcą walczyć o coś więcej niż najlepsza piątka wyścigu. Na podstawie tego, co wiemy o nich na pewno, seria trzech alpejskich odcinków powinna bardziej odpowiadać zwycięzcy ubiegłorocznej Vuelty, ale znakomita wiosna była dopiero zwiastunem potencjału, jaki uwolniła w młodszym z Amerykanów holenderska ekipa. Jorgenson naturalnie odnajduje się w roli lidera i nie kwestionuje swoich możliwości, dzięki czemu błyskawicznie awansował w szeregach Vismy LAB, podczas gdy Kuss woli pozostawać w cieniu. Wydaje się więc, że ten układ rozwinąć się może wyłącznie w jednym kierunku, a obserwujący to z daleka Jonas Vingegaard nie powinien tego przesadnie lubić.

BORA-hansgrohe, jeszcze bez Red Bulla na sztandarach, należy do najsilniej zbrojących się drużyn nieoficjalnej części sezonu transferowego, ale w tej edycji Critérium du Dauphiné szukać będzie potwierdzenia, że największy z ubiegłorocznych zakupów był właściwym ruchem. Za nieudaną, jak na swoje własne standardy, wiosną Primoža Rogliča stoi przede wszystkim kraksa z Wyścigu Dookoła Kraju Basków, aczkolwiek niewyraźny start blisko 35-letniego Słoweńca w Paryż-Nicea nie może pozostać niezauważony. Efekt konieczności przestawienia się na metody treningowe nowej ekipy? Bardzo możliwe. W porównaniu do Vingegaarda, Jay’a Vine’a czy nawet Remco Evenepoela, Roglič wyszedł ze wspomnianego wypadku z dość powierzchownymi obrażeniami, a jego program startów przed Wielką Pętlą od początku miał być skromny, dlatego w odniesieniu do tego kolarza Critérium du Dauphiné powinno posłużyć za obiektywny sprawdzian formy. Końcówki większości górskich etapów odpowiadają stylowi lidera Bory, a rozgrywana w delikatnie pofałdowanym terenie czasówka może dać mu kluczową przewagę nad rywalami. Nie bez znaczenia jest też silna drużyna, w ramach której Słoweńca wspierać będą między innymi Jai Hindley, Aleksandr Vlasov i Matteo Sobrero.

Bez Tadeja Pogačara, ale niezupełnie bezzębna, do rywalizacji na francuskich szosach stanie ekipa UAE Team Emirates. Rozwój w cieniu gwiazdy tego kalibru musi mieć tyle samo zalet, co wad, ale Juanowi Ayuso zdaje się jak dotąd służyć, co przypieczętował w tym sezonie między innymi zwycięstwem w klasyfikacji generalnej Itzulia Basque Country, 2. miejscem w Tirreno-Adriatico i podiami kilku lutowych wyścigów jednodniowych. Jak na 21-latka, młody Katalończyk dysponuje już bardzo wyrównaną formą i jest jednym z kolarzy, którzy powinni zyskać najwięcej po etapie jazdy indywidualnej na czas. W barwach drużyny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zobaczymy również Pavla Sivakova, Marca Solera, Nilsa Politta i Tima Wellensa.

Po kraksie w Kraju Basków wraca też Remco Evenepoel, a złamany obojczyk z pewnością zaburzył cykl przygotowań 24-letniego Belga do kluczowej części sezonu. Jeśli lider Soudal-Quick Step stanie na starcie Critérium du Dauphiné w przyzwoitej formie, stać go będzie na walkę z Rogličem i Ayuso o zwycięstwo na etapie jazdy indywidualnej na czas, ale powinno to mieć drugorzędne znaczenie. W szerszej perspektywie, a więc takiej obejmującej tegoroczny Tour de France, liczy się głównie występ Evenepoela na trzech górskich odcinkach, ponieważ w tej edycji Wielkiej Pętli walka o zwycięstwo rozstrzygnie się na najwyższych z alpejskich przełęczy. Belg nie musi być jeszcze w 100 procentach gotowy na tę rywalizację, ale ewentualny dystans do czołówki będzie cenną informacją dla wszystkich zainteresowanych stron. Wsparcia oferowanego przez Mikela Landę, Ilana Van Wildera i Jamesa Knoxa nie sposób porównywać do najsilniejszych drużyn, ale to już więcej niż jeden krok we właściwym kierunku.

Jeśli zatęskniliście za Antonio Tiberim, możecie ponownie śledzić jego przygody już od tej niedzieli. W przeszłości forma zrobiona na Giro d’Italia potrafiła czynić w czerwcowych etapówkach cuda, ale w stawce o tak wyśrubowanym poziomie będzie o to trudno. Trochę szkoda, bo z Teneryfy napływały ostatnio informacje o świetnej dyspozycji Santiago Buitrago, a Włoch i Kolumbijczyk to duet o bardzo wysokim potencjale ofensywno-rozrywkowym. Jako trzecią i najbezpieczniejszą opcję, a barwach Bahrain-Victorious zobaczymy również Jacka Haiga, a liderów wspierać ma między innymi Kamil Gradek.

Lista kandydatów do podium zdaje się nie mieć końca. Po swoim największym sukcesie w dotychczasowej karierze do rywalizacji wraca Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers), wspierany między innymi przez Michała Kwiatkowskiego, Laurensa De Plusa i Jonathana Castroviejo. Warto w tym miejscu wspomnieć także o Joshu Tarlingu, który w najwyższych górach liczyć się nie będzie, ale może skutecznie pogodzić faworytów w walce o tytuł króla Delfinatu w jeździe na czas.

David Gaudu (Groupama-FDJ) obiektywnie niewiele w tym roku ugrał, ale ma u swojego boku świetną drużynę, z której na poszczególnych odcinkach Critérium du Dauphiné błyszczeć mogą Romain Gregoire i Valentin Madouas. Składem o podobnej dynamice dysponuje też Movistar, dlatego Oier Lazkano, Javier Romo i Ivan Sosa powinni chętnie dołączyć do zabawy.

Jeśli ogólną tendencję dotyczącą odbudowy zdrowia i formy po kraksie z ubiegłorocznego Giro d’Italia udało się podtrzymać, na wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej stać Tao Geoghegana Harta (Lidl-Trek), podczas gdy na sprawienie niespodzianki liczyć będą Clement Berthet (Decathlon AG2R La Mondiale), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Guillaume Martin (Cofidis), Cristian Rodriguez (Arkea-B&B Hotels) czy Neilson Powless (EF Education-EasyPost).

W stawce zobaczymy dwóch Polaków, a będą to Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) i Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers).

Transmisja TV

Wszystkie etapy na żywo można obejrzeć w Playerze. Na antenach telewizyjnych pierwsze 2 etapy w formie retransmisji, później równolegle z relacją w Playerze.

Poprzedni artykułMałopolski Wyścig Górski 2024: Relacja tekstowa z 3. etapu [na żywo]
Następny artykułUnbound Gravel 2024: Wygrana Lachlana Mortona, klęska mistrza świata
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments