fot. Soudal Quick-Step Pro Cycling Team

Peleton Giro d’Italia ledwo co otrząsnął się ze śniegu, który padał na starcie finalnie mocno skróconego 16. etapu, a teraz przed nim kolejne problemy. Na północy Włoch od dłuższego czasu mocno pada, w efekcie czego część miast zostało zalane. Powodzie stawiają pod znakiem zapytania przebieg 18. i 20. etapu.

3. tydzień Giro d’Italia niesie dla organizatorów bardzo ciężkie wyzwania – tuż po skróconym o prawie 90 kilometrów 16. etapie teraz przed nimi kolejne decyzje. Wiele miast w północnych Włoszech stoi pod wodą, a nawet gdy ta zejdzie to możliwość przejazdu przez nie będzie mocno ograniczona. Po wczorajszych obrazkach ciężko spodziewać się też przychylności samych zawodników, którzy długo walczyli o swoje prawa by zgodnie z protokołem pogodowym nie być zmuszanymi do bezsensownego wjazdu na zaśnieżone Umbrailpass.

W dzień przerwy CPA najpierw skontaktowało się ze wszystkimi zainteresowanymi stronami w celu zawarcia porozumienia w oparciu o prognozę pogody na etap 16. Było jasne, że warunki na przełęczy Umbrail powinny odwoływać się do protokołu UCI dotyczącego ekstremalnych warunków pogodowych, a kolarze zaproponowali ominięcie tej przełęczy, aby uniknąć zimna i śniegu podczas długiego zjazdu. Zamiarem kolarzy było rozegranie pełnego etapu bez konieczności zatrzymywania się i ponownego ruszania z powodu ekstremalnych warunków pogodowych. Kolarze byli zgodni w swojej decyzji, którą zakomunikowano organizatorom, aby pokazać powagę ich stanowiska. Po wielu godzinach negocjacji rano w dniu wyścigu CPA dołożyło wszelkich starań, aby utrzymać wolę zawodników w mocy. Ostatecznie stało się jasne, że na przełęczy Umbrail nie można było się ścigać, ponieważ lokalne władze zamknęły przełęcz z powodu zbyt dużej ilości śniegu. Gdyby kolarze ścigali się zgodnie z oczekiwaniami zainteresowanych stron, wyścig zakończyłby się na przełęczy Umbrail. Proszę pamiętać, że zamierzeniem zawodników zawsze było ściganie się z punktu A do B i zrobienie show dokładnie tak, jak to zrobili i jak powinien wyglądać wyścig. Ostatecznie więc ze względu na pogodę pierwotna trasa wyścigu nie mogła zostać pokonana. Zwłaszcza, że ​​jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu było 0 stopni Celsjusza i padał śnieg. Jeśli to nie odwołuje się do protokołu dotyczącego ekstremalnych warunków pogodowych, to co? Jest rok 2024; aby zachować dobry wizerunek kolarstwa musimy mieć jasny protokół, który wszystkie zainteresowane strony będą mogły zrozumieć i zaakceptować. Podejście „zobaczymy, jak pójdzie”, zwłaszcza dzisiaj, spowodowałoby, że kolarze staliby gdzieś na poboczach szukając schronienia w śniegu. Nie jest to rozwiązanie gwarantujące zdrowie zawodników

— obszernie tłumaczył wydarzenia z 16. etapu Adam Hansen, szef CPA.

Nie patrzmy już jednak na to co za nami, albowiem w kolejnych dniach szykują się kolejne duże problemy. Region Veneto zmaga się właśnie z drugą z rzędu powodzią, w następstwie której spora część lokalnych władz była zmuszona do zamknięcia dróg dla ruchu cywilnego. W efekcie tego dojazd do Padwy, czyli mety 18. etapu, staje się praktycznie niemożliwy. Jeszcze gorzej wygląda sprawa w okolicach Vicenzy i Bassano del Grappa, a to właśnie ta ostatnia miejscowość miała ugościć finisz 20. odcinka. 184-kilometrowy etap z 2-krotnym przejazdem przez Monte Grappa (18,1 km, 8,1%) jest obecnie mocno zagrożony i istnieje ryzyko, że plan B organizatorów będzie musiał objąć nie tylko inne drogi dojazdowe, ale i całkowite przebudowanie tego etapu.

Obecna wersja 20. etapu prowadzącego do zalanego Bassano del Grappa.

Poprzedni artykułDecathlon jedzie z Tour de Pologne
Następny artykułGdzie rodzą się anioły – zapowiedź 17. etapu Giro d’Italia 2024
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments