fot. UAE Team Emirates

Za nami królewski etap 107. Giro d’Italia. Po wygraną na tym arcytrudnym, 222-kilometrowym odcinku sięgnął Tadej Pogačar, który w końcówce minął uciekającego przez większość dnia Nairo Quintanę. Niemal 3 minuty stracili walczący o pozostałe miejsca na podium Geraint Thomas i Daniel Felipe Martínez, a bardzo mocno do białej koszulki zbliżył się Thymen Arensman. Co mówili zawodnicy po 15. etapie?

Czy niedzielny odcinek 107. Giro d’Italia był piekielnie trudny? Patrząc na opinie zawodników nie ma co do tego wątpliwości. Tych nie mają także statystycy wskazujący, że to właśnie 15. etap włoskiej trzytygodniówki jest najtrudniejszym jaki został zapisany w historii funkcjonowania Stravy. Zawodnicy pokonali w sumie 5607 metrów przewyższenia bijąc rekord, który również należał do Giro d’Italia, a konkretnie 18. etapu edycji z 2020 roku.

Zdjęcie
fot. https://x.com/velofacts/status/1792257790850765118

Po wygraną w niedzielę sięgnął Tadej Pogačar, którego UAE Team Emirates zdołało upilnować aż 50-osobowy odjazd. Słoweniec wyraźnie chciał sięgnąć po triumf w Livigno i sztuka ta mu się udała, choć ostatniego Nairo Quintanę minął naprawdę późno. Finałowy rajd 25-latka był jednak po prostu niesamowity, a ostatnie 6 kilometrów Passo di Foscagno Tadej Pogačar przejechał ponad 1,5 minuty szybciej niż ktokolwiek inny pędząc po ponad 6-procentowym nachyleniu ze średnią prędkością przeszło 28 km/h.

To był bardzo fajny etap. Trasa była trudna, ale podjazdy mi odpowiadały. Zespół spisał się dobrze. Ten etap sprawdziliśmy już gdzieś w grudniu, a właściwie próbowaliśmy sprawdzić mimo śniegów. Dałem dziś z siebie wszystko. Jestem szczęśliwy, że udało mi się wygrać królewski etap, szczególnie w Livigno, bo to jedno z moich ulubionych miejsc. Trzeba było jechać mądrze i nie dawać uciekinierom zbyt dużej przewagi. Rafał Majka spisał się bardzo dobrze. Gdy zaczęło wiać w plecy zaatakowałem i miałem nadzieję, że uda mi się dogonić wszystkich. Goniłem mojego idola z młodości. Zawsze patrzyłem na Froome i Quintanę. Bywałem zły na tego drugiego, bo często za bardzo zwlekał z atakami, ale dzisiaj jechał bardzo dobrze. To była przyjemność tu wygrać

— opowiadał Tadej Pogačar.

Nairo Quintana ostatecznie przegrał z fruwającym Słoweńcem o 29 sekund. Kolumbijczyk z Movistar Teamu zgodnie z przedwyścigowymi zapowiedziami czekał na górskie etapy i pokazał, że jest w stanie w tym terenie walczyć o etapowe triumfy, a może także i niebieską koszulkę. W klasyfikacji górskiej, w której dotychczas nie miał nawet jednego punktu, jest już na 3. pozycji i choć do Tadeja Pogačara traci sporo to przed nami bardzo trudny 3. tydzień, podczas którego wiele może się wydarzyć.

To daje mi dużo pewności siebie i motywacji na pozostałą część Giro d’Italia oraz resztę sezonu. Mamy już ładne zwycięstwo etapowe Pelayo Sáncheza w pierwszym tygodniu. Chcemy jeszcze więcej i pokazałem dzisiaj, że stać nas na to. Atmosfera w zespole jest dobra. Mamy nadzieję, że uda nam się osiągnąć jeszcze więcej dobrych wyników

— krótko opowiadał Nairo Quintana.

O wielkich emocjach można także mówić w przypadku obozu INEOS Grenadiers. Geraint Thomas zremisował na 15. etapie z Danielem Felipe Martínezem jednocześnie nadrabiając nad resztą rywali. Wciąż jednak między Walijczykiem a Kolumbijczykiem jest ledwie 15 sekund w klasyfikacji generalnej. W młodzieżówce z kolei 19 sekund do lidera traci Thymen Arensman. Dodatkowo brytyjska grupa ma jedynie 14 sekund przewagi nad Decathlonem w klasyfikacji drużynowej.

Wiedzieliśmy, że atak nadejdzie. UAE Team Emriates przez cały dzień ciężko pracowało aby Tadej wygrał. Brawa dla nich. Całkowicie poświęcili się dla jednego człowieka. Ja szczerze mówiąc, nie czułem się na 100%. Nie miałem pewności siebie. Kiedy więc nadszedł atak, pomyślałem – po prostu pojadę za rywalami. Potem zaczęła się między nami zabawa w kotka i myszkę. Wypuściliśmy Poga. Potem odżyłem. Pod koniec czułem się okej. Przyjazd na zero z Danim traktuję jako sukces

— opowiadał Geraint Thomas, któremu podporządkowany cały czas jest 6. w klasyfikacji generalnej Thymen Arensman.

To był bardzo trudny etap, ale wszyscy o tym wiedzieli z góry. Szczególnie ostatnia część była dość trudna. Wiedzieliśmy, że Tadej jest super silny, ale G i ja poradziliśmy sobie całkiem nieźle. Geraint, Ben i Daniel patrzyli na siebie, więc starałem się utrzymać wysokie tempo. Wiem, że G to lubi. I ja też. Dzięki temu byłem w czołówce. Liczy się interes ekipy. Zupełnie nie myślę o białej koszulce. Chcę po prostu dać z siebie wszystko i jak najszybciej dojechać z punktu A do punktu B

— dodał Thymen Arensman.

Tak jeżdżąc Holender ma ogromną szansę na przejęcie koszulki najlepszego młodzieżowca już na najbliższym etapie. We wtorek na zawodników czeka przejazd przez Cima Coppi 107. edycji Giro d’Italia, a także górska meta w Santa Cristina Valgardena.


Wszystko o 107. Giro d’Italia:

Poprzedni artykułSam Bennett zdobywa 5 zwycięstw w 5 dni: „Forma wróciła”
Następny artykułAlexander Kristoff wygrał Antwerp Port Epic 2024: „Plan przygotowań do Touru działa”
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments